Prawo karne

Jakie szanse na Trybunał Stanu dla Donalda Tuska

Donald Tusk
AFP
PiS mógłby sam wszcząć procedurę pociągnięcia byłego premiera do odpowiedzialności konstytucyjnej, ale ma niewielkie widoki na doprowadzenie do procesu przed tym trybunałem.

Do postawienia premiera, także byłego, przed Trybunał Stanu, trzeba podpisów 60 proc. posłów, a tylu PiS nie ma nawet z Kukiz'15. Nie słychać zresztą, żeby były takie plany. Ten wysoki próg stawia konstytucja, i to przede wszystkim dlatego procedura przed TS nie jest częsta.

Czytaj także: Relacja: Donald Tusk odpowiada na pytania komisji śledczej ds. Amber Gold

Temat odżył za sprawą wypowiedzi posła Kukiz'15 Tomasza Rzymkowskiego, wiceszefa komisji śledczej ds. Amber Gold, w kontekście zeznań Donalda Tuska. Poseł uważa za możliwy delikt konstytucyjny, że premier nie nadzorował na bieżąco pracy służb specjalnych i przyjął wobec nich postawę neutralną.

– Jeśli premier bez podstawy prawnej dał uprawnienia do nadzorowania służb specjalnych Jackowi Cichockiemu, szefowi MSW – to złamana została konstytucja i ustawy – uważa Rzymkowski. Jak tłumaczył „Rz", ministra do koordynowania służb powinien powołać prezydent (na wniosek premiera) i odebrać od niego ślubowanie, a tu uprawnienie do kierowania tym segmentem państwa przyznał premier ministrowi od innych zadań.

Premier rzeczywiście określa sposoby prowadzenia polityki rządu, koordynuje i kontroluje pracę członków rządu (art. 148 konstytucji). Z kolei za naruszenie konstytucji lub ustawy w zakresie swego urzędowania odpowiada przed TS. Nie ma więc mowy, by nie interesował się pracą służb, i to nie od przypadku do przypadku, lecz realnie, interweniując, gdy trzeba. Służby specjalne są tak ważnym elementem, że w państwie demokratycznym bezwzględnie podlegać powinny realnej kontroli władz cywilnych.

– A nadzór na nimi spoczywa na premierze jako kierowniku prac rządu. Inaczej pojawia się obawa, którą uzasadniają doświadczenia wielu państw, czy to nie służby nadzorują premiera – wskazuje prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z UW.

Nieco inaczej patrzy na to adwokat Roman Nowosielski, były sędzia Trybunału Stanu:

– Premier, owszem, winien nadzorować służby, ale nie według widzimisię, tylko przyznanych mu uprawnień. Przede wszystkim winien opierać się na sygnałach ministra koordynatora i dopiero gdyby ich nie było, a zwłaszcza gdyby odstawały od poważnych doniesień, np. prasowych – żądać raportów.

Gdyby zatem sprawa trafiła do TS, to skupi się właśnie na tym, czy premier należycie wykonywał nałożone na niego prawem obowiązki. Proces przed TS, w którym zasiadają nie tylko prawnicy, nie powinien trwać dłużej niż rok. Nie daje takiej gwarancji etap sejmowy tej procedury, gdzie daje o sobie znać wiele politycznych motywacji i emocji. Rzecz w tym, że na postawienie byłego premiera przed TS nie będzie raczej odpowiedniej większości. PiS ma ją natomiast, aby wszcząć procedurę w Sejmie, bo tu wystarczy 115 posłów. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL