Polityka

Lewica szuka na siebie pomysłu

Fotorzepa/Marian Zubrzycki
Mimo deklaracji, droga do wspólnej listy lewicy w wyborach do PE okazuje się trudna. Czy skorzysta na tym Robert Biedroń?

Droga do konsolidacji lewicy jest trudniejsza niż się to wydawało tuż po wyborach samorządowych. Jak wynika z rozmów „Rzeczpospolitej", w Partii Razem podziały co do współpracy z SLD, są bardzo głębokie.

W trakcie ostatniego posiedzenia Rady Krajowej nie potwierdzono mandatu zarządu do prowadzenia rozmów z SLD i Robertem Biedroniem. A taki właśnie był komunikat zarządu bezpośrednio po wyborach.

– W Razem zwalczają się dwie frakcje – twierdzi nasz rozmówca i dodaje, że Rada Krajowa dała sobie kolejne tygodnie na wewnętrzne dyskusje i wypracowanie stanowiska. – Dotąd coś takiego nie powstało i inne organizacje nie wiedzą, czy Razem chce rozmawiać i z kim – mówi.

Kryterium podziału to przede wszystkim strategia na wybory europejskie i współpraca z SLD, które było w wewnętrznych partyjnych dyskusjach uważane za przyczynę nieobecności prawdziwej lewicy na scenie politycznej.

Rozbite są także lewicowe ruchy miejskie, które np. w stolicy tworzyły koalicję Wygra Warszawa, nowej formuły poszukują Zieloni i Ruch Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza.

Natomiast Sojusz Lewicy Demokratycznej, który miał najlepszy wynik spośród ugrupowań lewicowych, ale także daleki od własnych oczekiwań, poniósł ostatnio poważną stratę osobową. Z partii po kilkunastu latach odszedł jej wiceprezes Krzysztof Gawkowski.

„W życiu każdego człowieka jest czas, w którym coś się zaczyna, ale i kończy. Przez ostatnie lata zawsze starałem się swoją pracą i zaangażowaniem służyć lewicowym wartościom najlepiej jak potrafiłem" – napisał w oświadczeniu. Gawkowski, który swoich planów nie zdradził także w rozmowie z „Rzeczpospolitą". W partii mówi się, że wybrał ruch byłego prezydent Słupska, a wpływ miała na to wewnętrzna rywalizacja w SLD.

Tymczasem Robert Biedroń konsoliduje siły i myśli o zagospodarowaniu poszukujących działaczy i polityków lewicy. Jak już pisaliśmy, do końca grudnia ma zakończyć się budowanie podstawowego kształtu jego ogólnopolskich struktur, a także objazd 40 miejscowości w całym kraju.

Na początku lutego w Warszawie – na Torwarze – ma odbyć się konwencja założycielska całego projektu. Jak zdradzają nasi rozmówcy, na spotkaniach lokalnych jako data konwencji podawany jest 3 lutego. Wydarzenie planowane jest z dużym rozmachem, z udziałem kilku tysięcy osób.

Biedroń może skorzystać na wewnętrznych kłopotach Razem – już teraz w niektórych spotkaniach organizacyjnych jego projektu uczestniczą czołowi działacze partii Adriana Zandberga. Nieoficjalnie wiadomo, że Biedroń rozmawia także z niektórymi działaczami SLD. W Warszawie koordynatorką regionalną nowego ruchu jest np. Paulina Piechna-Więckiewicz, była radna SLD, działaczka Inicjatywy Polskiej i kandydatka na wiceprezydentkę u Jana Śpiewaka.

Biedroń zwraca się także do organizacji kobiecych, choć tu przeszkodą jest brak jego wsparcia dla międzynarodowej deklaracji brukselskiej ruchów pro-choice, dokumentu stanowiącego, że aborcja jest fundamentalnym prawem kobiety.

Swoistym testem na możliwość prowadzenia rozmów na lewicy może być odsłonięcie pomnika pierwszego polskiego premiera po odzyskaniu niepodległości, socjalisty Ignacego Daszyńskiego, zaplanowane na 11 listopada. Na uroczystość zamierzają przybyć działacze większości lewicowych organizacji, w nadziei na symboliczny przełom polityczny.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL