Wybory na Litwie. Nausėda szykuje się do drugiej kadencji

Wszystko wskazuje, że prezydent pozostanie u władzy. Ale zapewne nie wygra w pierwszej turze. Wybór jego rywala do drugiej tury sporo powie o nastrojach Litwinów.

Publikacja: 10.05.2024 04:30

Prezydent Gitanas Nausėda Niektórzy mówią, że poglądami mu blisko do PiS

Prezydent Gitanas Nausėda Niektórzy mówią, że poglądami mu blisko do PiS

Foto: PETRAS MALUKAS/AFP

– W kampanii nie czuć było ducha walki. Wszyscy wiedzą, że wygra Gitanas Nausėda. Nie było emocji, jakie były w Polsce, gdy ścierali się Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski. Nie było przekonania, że coś ważnego się dzieje, że rozstrzyga się los Litwy. Nie pamiętam tak spokojnej kampanii – mówi „Rzeczpospolitej” Rimvydas Valatka, od 35 lat zajmujący czołowe miejsce wśród litewskich dziennikarzy.

Nausėda, jak pokazują wszystkie sondaże, zdecydowanie pokona w niedzielę siedmioro konkurentów, ale nie zdobędzie ponad połowy głosów i potrzebna będzie druga tura 26 maja.

Ignas Vėgėlė nie jest otwarcie promoskiewski

Szansę na zmierzenie się w niej z obecnym prezydentem mają premier z partii konserwatywnej Ingrida Šimonytė oraz Ignas Vėgėlė, najsilniejszy z kandydatów antyestablishmentowych, który zyskał popularność w czasach pandemii jako guru przeciwników restrykcji covidowych i szczepionek. Oboje w sondażach zyskiwali od dziewięciu do kilkunastu procent poparcia, podczas gdy Nausėda 30–40 proc., a inni kandydaci rzadko zbliżali się do 5 proc.

Ignas Vėgėlė nie ma typowej biografii antysystemowca – studiował prawo unijne, przeszedł przez Oxford, został profesorem uniwersytetu kowieńskiego i był do 2022 r. szefem litewskiej rady adwokackiej. Gdyby przeszedł do drugiej tury, byłoby to ważnym sygnałem przed październikowymi wyborami do Sejmu. Po pierwsze, ze względu na związaną z tym porażkę pani premier niedobrze wróżyłoby to głównej z trzech partii rządzących, konserwatystom.

Ignas Vėgėlė nie ma typowej biografii antysystemowca – studiował prawo unijne, przeszedł przez Oxford, został profesorem uniwersytetu kowieńskiego i był do 2022 r. szefem litewskiej rady adwokackiej

Po drugie, pokazałoby części partii opozycji, że warto głosić hasła antyestablishmentowe, w tym dotyczące Rosji i Ukrainy. Dotyczy to zwłaszcza Związku Chłopów i Zielonych, który rządził w latach 2016–2020. Związek poparł teraz w wyborach prezydenckich Ignasa Vėgėlė, który nie jest otwarcie promoskiewski, ale – jak mówi mi jeden z wileńskich analityków – mruga do elektoratu zmęczonego pomocą dla Ukrainy, jest w nim trochę z Viktora Orbána i słowackiego premiera Roberta Ficy.

Radykalniejsi są, mający paruprocentowe poparcie w sondażach, Remigijus Žemaitaitis i Eduardas Vaitkus. Žemaitaitis, założyciel nowej partii Zorza Niemna, kilka dni temu został pozbawiony mandatu posła za antysemickie wypowiedzi. Vaitkus, zwolennik wystąpienia Litwy z NATO, jest tak prorosyjski, że niektórzy mu radzili, żeby zamiast na litewskiego prezydenta kandydował na gubernatora obwodu kaliningradzkiego.

Niektórzy porównują poglądy Nausėdy do poglądów PiS

Od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę oficjalna prorosyjskość jest rzadkością. Mocne wspieranie Ukrainy łączy Nausėdę oraz rząd partii konserwatywnej i dwóch partii liberalnych. Nienależący do żadnej partii prezydent jest z jednej strony prawicowy (sprzeciwia się np. związkom partnerskim osób tej samej płci, które – na razie bezskutecznie – chce wprowadzić rząd), a z drugiej lewicowy – uzyskał poparcie najsilniejszych w opozycji socjaldemokratów.

Niektórzy jego poglądy porównują do poglądów PiS. Za jego kadencji Litwa była jednym z niewielu krajów, z którymi stosunki z rządzoną PiS Polską się polepszyły. Nausėda blisko współpracuje z prezydentem Andrzejem Dudą. W kwietniu powiedział, że to Duda przekonał Donalda Trumpa do odblokowania wielomiliardowej pomocy militarnej USA dla Ukrainy.

Czytaj więcej

Prezydent Litwy zawetował ustawę o restrykcjach wobec Rosjan i Białorusinów. Bo jest za mało ostra

Na Litwie rola prezydenta jest znacznie poważniejsza niż w wielu innych krajach UE, zwłaszcza w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa. To on uczestniczy w szczytach Unii i NATO. Nausėda ma nawet większy apetyt, także dotyczący polityki wewnętrznej. Jak mówi Rimvydas Valatka, rywalka Nausėdy w wyborach prezydenckich, premier Šimonytė, sugerowała, żeby pamiętał, że „prezydent to nie król”.

Wraz z wyborami odbywa się referendum w sprawie zmiany 12. artykułu konstytucji. Głosi on, że „z wyjątkiem przypadków przewidzianych ustawą, nikt nie może być równocześnie obywatelem Republiki Litewskiej i innego państwa”. Próba masowej legalizacji drugiego obywatelstwa to odpowiedź na wielką falę emigracji z kraju, który ma teraz zaledwie 2,8 mln mieszkańców, a trzy dekady temu miał 3,7 mln. Jest jednak mało prawdopodobne, że referendum zakończy się sukcesem, za zmianą musiałaby się opowiedzieć ponad połowa nie głosujących, ale uprawnionych do głosowania. Pięć lat temu to się nie udało. 

– W kampanii nie czuć było ducha walki. Wszyscy wiedzą, że wygra Gitanas Nausėda. Nie było emocji, jakie były w Polsce, gdy ścierali się Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski. Nie było przekonania, że coś ważnego się dzieje, że rozstrzyga się los Litwy. Nie pamiętam tak spokojnej kampanii – mówi „Rzeczpospolitej” Rimvydas Valatka, od 35 lat zajmujący czołowe miejsce wśród litewskich dziennikarzy.

Nausėda, jak pokazują wszystkie sondaże, zdecydowanie pokona w niedzielę siedmioro konkurentów, ale nie zdobędzie ponad połowy głosów i potrzebna będzie druga tura 26 maja.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Hiszpania odwoła ambasadora w Argentynie? Javier Milei obraził żonę Pedro Sáncheza
Polityka
Zamach stanu w Afryce. Udaremniono atak na prezydenta
Polityka
Stan zdrowia Roberta Ficy. "Najgorsze obawy minęły"
Polityka
Koalicyjny gabinet w Holandii. To będzie rząd skrajnej prawicy
Polityka
Robert Fico pozostaje na oddziale intensywnej terapii. Przejdzie kolejną operację