Sondaż instytutu Pew. Demokraci kochają NATO, Republikanie znacznie mniej

Amerykanie są głęboko podzieleni, gdy idzie o zagrożenia dla świata. Wybory w listopadzie rozstrzygną o podejściu mocarstwa do sojuszu atlantyckiego, Chin i Rosji.

Aktualizacja: 10.05.2024 06:30 Publikacja: 10.05.2024 04:30

Siedziba NATO

Siedziba NATO

Foto: Adobe Stock

Kompleksowy sondaż waszyngtońskiego instytutu Pew potwierdza narastające obawy, że Europa nie może już polegać jak kiedyś na Ameryce w sprawie swojego bezpieczeństwa. Już tylko 58 proc. mieszkańców Stanów Zjednoczonych wyraża pozytywną ocenę sojuszu atlantyckiego, o 4 pkt proc. mniej niż rok temu.

Za tym wskaźnikiem ukrywają się jednak głębokie różnice między elektoratem Joe Bidena i Donalda Trumpa. O ile trzy czwarte tych pierwszych deklaruje przywiązuje do NATO, o tyle wskaźnik ten spada do ledwie 43 proc. w przypadku tych drugich.

O ile trzy czwarte demokratów deklaruje przywiązuje do NATO, o tyle wskaźnik ten spada do ledwie 43 proc. w przypadku republikanów

Tę przepaść odnajdujemy także w podejściu do wojny w Ukrainie: największego zagrożenia dla Zachodu w naszych czasach. 31 proc. ogółu Amerykanów uważa, że Stany Zjednoczone przekazują zbyt dużo pomocy Ukraińcom, 24 proc. twierdzi, że za mało, a 25 proc. – że akurat tyle, ile potrzeba. O ile jednak margines (16 proc.) wyborców demokratów sądzi, że to wsparcie jest nadmiernie, o tyle taką ocenę podziela aż 49 proc. republikańskiego elektoratu.

Podobne różnice odnajdujemy w ocenie Wołodymyra Zełenskiego. Podczas gdy 65 proc. demokratów mu ufa, to aż 55 proc. deklaruje brak zaufania.

Różnica w podejściu do kwestii bezpieczeństwa Joe Bidena i Donalda Trumpa

Te liczby pokazują, że różnica w podejściu do kwestii bezpieczeństwa Joe Bidena i Donalda Trumpa nie wynika tylko z taktyki wyborczej. To raczej wyraz fundamentalnej różnicy w wizji świata ich elektoratu. Kiedy więc kandydat republikanów deklaruje, że dojdzie w ciągu 24 godzin do porozumienia z Kremlem i zażegna wojnę (zdaniem „Washington Post” kosztem uznania przez Waszyngton zdobyczy terytorialnych Kremla), to jest to spełnienie oczekiwań znacznej części amerykańskiego społeczeństwa.

Co prawda 58 proc. wyborców republikańskich (67 proc. demokratycznych) widzi w Rosji wroga, jednak w chwili rozpoczęcia inwazji na Ukrainę ten wskaźnik był zdecydowanie wyższy (69 proc.).

Czytaj więcej

Witold M. Orłowski: Donald Trump i bezpieczeństwo Polski

Doszliśmy do niezwykłego odwrócenia amerykańskiej polityki zagranicznej. Bo przecież to republikanie i tacy prezydenci, jak Richard Nixon czy Ronald Reagan, kojarzyli się z twardą linią wobec Moskwy, a demokraci, jak Jimmy Carter, byli postrzegani jako słabi względem Związku Radzieckiego.

Być może jest to jednak wynik narastającego pesymizmu w ocenie siły Zachodu. Tylko 14 proc. ogółu Amerykanów uważa bowiem, że wpływ Stanów Zjednoczonych na bieg spraw światowych rośnie. W przypadku Wielkiej Brytanii i Francji ten wskaźnik jest jeszcze niższy (12 proc.), a Niemiec – niewiele wyższy (18 proc.). Za to aż 71 proc. ankietowanych uważa, że pozycja międzynarodowa Chin rośnie. Gdy idzie o Rosję, tak to ocenia 48 proc. pytanych.

Te obawy przybierają drastyczny charakter w przypadku oceny wojny w Ukrainie. Aż 44 proc. Amerykanów bardzo, a 31 proc. do pewnego stopnia obawia się, że Rosja podbije swojego sąsiada. Tylko 23 proc. nie żywi takich obaw. Jeszcze więcej (48 proc.) ankietowanych deklaruje „poważny”, a 27 proc. „pewien” strach, że Putin nie zatrzyma się na Ukrainie, lecz będzie starał się podbić kolejne kraje. Tylko 23 proc. pytanych nie ma takich obaw.

55 proc. wyborców republikańskich ma negatywną ocenę NATO

Czy w tej sytuacji wspieranie Ukrainy leży w żywotnym interesie Stanów Zjednoczonych? Odpowiedź wydawałaby się oczywista. Tak jednak nie jest. Amerykańskie społeczeństwo jest tu głęboko podzielone. 36 proc. uważa, że pomoc dla Kijowa wpisuje się w amerykański interes narodowy, ale dokładnie tyle samo jest przeciwnego zdania.

Jeszcze bardziej niepokojące jest jednak to, że 55 proc. wyborców republikańskich ma negatywną ocenę NATO (tylko 23 proc. ich demokratycznych odpowiedników podziela tę ocenę). Ocena sojuszu, który na szczycie w Waszyngtonie w lipcu będzie obchodził 75 lat swojego istnienia, zależy jednak też od wykształcenia. Im jest ono wyższe, tym przywiązanie do paktu okazuje się większe. Ogółem tylko 23 proc. Amerykanów uważa, że od 2022 roku wpływy NATO się wzmocniły.

Kompleksowy sondaż waszyngtońskiego instytutu Pew potwierdza narastające obawy, że Europa nie może już polegać jak kiedyś na Ameryce w sprawie swojego bezpieczeństwa. Już tylko 58 proc. mieszkańców Stanów Zjednoczonych wyraża pozytywną ocenę sojuszu atlantyckiego, o 4 pkt proc. mniej niż rok temu.

Za tym wskaźnikiem ukrywają się jednak głębokie różnice między elektoratem Joe Bidena i Donalda Trumpa. O ile trzy czwarte tych pierwszych deklaruje przywiązuje do NATO, o tyle wskaźnik ten spada do ledwie 43 proc. w przypadku tych drugich.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Wybory na prezydenta Litwy. Nausėda znów pokonał Šimonytė
Polityka
Miedwiediew komentuje słowa Sikorskiego. "Amerykanie są ostrożniejsi niż Polacy"
Polityka
Donald Trump wygwizdany i wybuczany na konwencji
Polityka
Czy Netanjahu zostałby aresztowany w Niemczech?
Polityka
Putin o śmierci Raisiego: Rosyjskie śmigłowce doleciały bez problemu
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy