Opinie

Rząd usłyszy: a nie mówiliśmy? - Wojciech Tumidalski o konsultacjach uchwalonych przepisów podatkowych

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Parę razy w życiu byłem pytany, co robić: inwestować, brać kredyt, rozstać się z kimś czy dać drugą szansę. Mówiłem, co myślę, moich rad słuchano albo nie. Ale gdy je ignorowano, zawsze wolno mi było później powiedzieć: a nie mówiłem?

Dzisiaj najwidoczniej władza chce nas postawić w podobnej sytuacji. Resort finansów właśnie ogłosił konsultacje w kilku istotnych kwestiach podatkowych, w tym tzw. exit tax, cen transferowych i opodatkowania samochodów osobowych. Każdy się może wypowiedzieć, wyznaczono terminy aż do 15 stycznia. Świetnie. Tylko że jest problem. Chodzi o ustawy już uchwalone, a ministerstwo chce teraz konsultować... swoje do nich wyjaśnienia, z interpretacjami przepisów, które zamierza wydać.

Czytaj także: Ministerstwo ogłasza konsultacje ws. uchwalonych już przepisów

A objaśnienia, owszem, przydałyby się bardzo. Wiele osób zachodzi w głowę, jak rozumieć pojęcie „likwidacji osoby fizycznej" użyte w znowelizowanej ustawie o PIT. Mam nadzieję, że nie chodzi o wojny gangów. Interpretacji „udziałów w osobie fizycznej" wolę się nawet nie domyślać. Nowelizacja nakazuje też ujawnianie schematów podatkowych. Mamy tu definicję „korzyści podatkowej", w myśl której nawet wspólne rozliczenie małżonków o wysokich dochodach trzeba w tym trybie zgłaszać, bo zmierza ono do niższego opodatkowania. Czy leci z nami pilot?

W pierwszej chwili chciałem więc bić brawo, że władza dostrzegła potrzebę skonsultowania swych działań z suwerenem, ale wkrótce ręce złożone do oklasków opadły. Przypomniałem sobie bowiem, że pakiet exit tax uchwalono bez żadnych konsultacji – co zresztą wtedy ostro krytykowano. Czy w ten sposób chciano uniknąć „a nie mówiliśmy" ekspertów? Jeśli tak, to nie wyszło za dobrze, bo przecież krytyka była głośna, a teraz nie osłabnie.

Skąd obawa przed rozsądnymi uwagami? Próba ratowania sytuacji przez konsultowanie interpretacji tego, co się już uchwaliło, naraża resort co najmniej na śmieszność, a może i na zarzut kuglowania procedurą. Wygląda, że kuleje ona nie tylko w Radzie Dialogu Społecznego.

Nie tak dawno temu pisaliśmy o oburzeniu partnerów społecznych z RDS, którym nie przedstawia się do konsultacji ważnych projektów, choćby tego o wolnym dniu 12 listopada. Ta sytuacja dawno już wykroczyła poza ramy incydentu. Pora coś tu zmienić. W przeciwnym razie nie dziwmy się wykresom, z których wynika, że chęć inwestowania w naszym kraju nie rośnie. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL