Michał Bieniak: Co ma sędzia Szmydt do reformy wymiaru sprawiedliwości

Ucieczka sędziego Szmydta na Białoruś wywołała wzajemne przekrzykiwania się polityków – kto sędziego nominował, a kto go awansował? Kto go bardziej hołubił, a kto mniej? Innymi słowy, kto – jak się zwykło to ostatnio kolokwialnie określać – jest „ruską onucą”.

Publikacja: 09.05.2024 08:43

Tomasz Szmydt na konferencji prasowej w Mińsku

Tomasz Szmydt na konferencji prasowej w Mińsku

Foto: Tomasz Szmydt/X.com

Wynik tej licytacji jest dla mnie jednoznaczny — dla każdego rozumnego człowieka oczywiste powinno być, że brak dostatecznej selekcji przy powołaniu na urząd sędziego jest jednak mniejszą winą, aniżeli opieranie na takiej osobie tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości i przyznawanie jej dodatkowych funkcji, które – dziwnym trafem — zbiega się ze zdarzeniami, ochrzczonymi później tzw. aferą hejterską. W mojej ocenie, nie ma to jednak (przynajmniej na poziomie poprzednio rządzących) nic wspólnego ze szpiegostwem, lecz raczej podwórkowym myśleniem, że naszych nie ruszamy.

To przekonanie, nie zwalnia jednak z odpowiedzialności tych, którzy przed 2015 rokiem nominację sędziowską przyznali. Dzisiaj sędziowie zżymają się na neo-sędziów, krytykując rozliczne osoby, które dzięki neo-KRS uzyskały awanse. Mi nie daje jednak spokoju pytanie, gdzie ci krytycy byli, gdzie był dawny KRS, kiedy osoby te zostawały sędziami i to często sędziami sądów wyższego rzędu, przewodniczącymi wydziałów, prezesami sądów?

Oczywiście można powiedzieć – w każdym zawodzie zdarzają się „czarne owce”. Żaden system nie jest doskonały. Takich wymówek możemy szukać w nieskończoność.

Czytaj więcej

Sprawa Tomasza Szmydta. Trzeba uszczelnić sądy i zabezpieczyć sędziów

A może środowisko nie jest w stanie samo się nie oczyścić?

Zróbmy jednak szybki przegląd osób, które obecnie sędziowie opozycyjni wobec PiS poddają najcięższej krytyce.

Sędzia Schab był sędzią Sądu Okręgowego, zanim ja zostałem adwokatem, a jestem nim już lat dziewiętnaście. Sędzia Piebiak jest sędzią od 2007 r., a przed rządami PiS był aktywnym działaczem Iustitii. Sędzia Nawacki ma podobny do niego staż w sądownictwie. Sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka również ma dużo dłuższy staż sędziowski, aniżeli ja – adwokacki. Podobnie jak sędzia Piebiak ma też za sobą intensywną działalność w Iustitii, i to nie – jako szeregowy członek.

Powyższą listę można jeszcze długo ciągnąć. Jeżeli dzisiaj osoby te przez większą część środowiska sędziowskiego są odsądzane od czci i wiary, to trzeba spytać, gdzie ich krytycy byli przed 2015 rokiem? Czy aby na pewno negatywne cechy ich osobowości objawiły się po 2015 roku? Może jednak diagnoza, że środowisko sędziowskie nie jest się w stanie samo oczyścić była słuszna, jedynie metody złe?

Spójrzmy więc na inne zdarzenia z ostatnich tygodni, a mianowicie wywiady z sędziami Tuleyą i Laskowskim, których osobiście bardzo szanuję, jednak nad ostatnimi ich wypowiedziami nie mogę przejść do porządku dziennego. Okazuje się, że obaj stwierdzają, iż mogli wyrażać zgody na użycie systemu Pegasus do kontroli operacyjnej. Sędzia Tuleya, którego cenię za uczciwość i bezpardonowość wypowiedzi, przynajmniej zdaje się wyrażać w tym przypadku pewne zażenowanie i proponować sposoby naprawy tego stanu.

Popatrzmy na polskie statystyki stosowania długotrwałych aresztów, mających często znamiona aresztów wydobywczych. Proszę mi wierzyć, nie stosowali i nie stosują ich wyłącznie neo-sędziowie.

Gdyby nie objętość artykułu, mógłbym wymieniać dalej, również w bliższej mi sferze procesu cywilnego.

Czytaj więcej

Michał Bieniak: Komisja kodyfikacyjna – ale jaka?

Wymiana na „naszych” to nie jest prawdziwa reforma

Szczerze pisząc, znacznie bardziej niż personalia, interesuje mnie dzisiaj, co Minister Sprawiedliwości i Rada Ministrów zamierzają zrobić dla prawdziwej naprawy sądownictwa, aniżeli wprowadzenie „naszych” w miejsce „ich”. To ostatnie bowiem nie zmienia chorego systemu, który był chorym jeszcze przed 2015 rokiem.

Chciałbym wiedzieć, w jaki sposób ma nastąpić zmiana systemu nominacji sędziów, aby zapewnić ich jak najwyższy poziom – merytoryczny i etyczny? Chciałbym się dowiedzieć, czy w ocenie obecnie rządzących system szkolenia sędziów w laboratoryjnych warunkach KSSiP jest na pewno najlepszą ścieżką dostępu do zawodu? Co rząd zamierza zrobić z dostępem sędziów do informacji niejawnych, aby utrudnić zaistnienie takich sytuacji jak sędziego Szmydta? W jaki inny sposób, aniżeli mnożenie formalizmów, Ministerstwo zamierza przyspieszyć postępowania cywilne?

Niestety z każdym dniem mam więcej pytań, a odpowiedzi nie przybywa, pomimo ośmiu lat, które powinny były posłużyć do przygotowania kompleksowej reformy wymiaru sprawiedliwości. Nie chciałbym, aby przywracanie praworządności zaczęło i skończyło się na wymianie osobowej. Jeżeli tak będzie, to działania te zostaną ocenione wyłącznie trzyliterowym sformułowaniem „TKM”. Kto nie wie, co to oznacza i od kogo to powiedzenie pochodzi, niech przeczyta w internecie.

Wynik tej licytacji jest dla mnie jednoznaczny — dla każdego rozumnego człowieka oczywiste powinno być, że brak dostatecznej selekcji przy powołaniu na urząd sędziego jest jednak mniejszą winą, aniżeli opieranie na takiej osobie tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości i przyznawanie jej dodatkowych funkcji, które – dziwnym trafem — zbiega się ze zdarzeniami, ochrzczonymi później tzw. aferą hejterską. W mojej ocenie, nie ma to jednak (przynajmniej na poziomie poprzednio rządzących) nic wspólnego ze szpiegostwem, lecz raczej podwórkowym myśleniem, że naszych nie ruszamy.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: ZUS in Digital Age, czyli zlikwidować urzędy skarbowe
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Kampania za rządowe pieniądze? Krzysztof Szczucki prochu nie wymyślił
Opinie Prawne
Piotr Podgórski: Jak walką z cyberzagrożeniem wylewamy dziecko z kąpielą
Opinie Prawne
Tomasz Justyński: Czy to już koniec zasiedzenia, jakie znamy?
Opinie Prawne
Pietryga: Kompromis czy konfrontacja w sprawie KRS? Sądzę, niestety, że to drugie