Jak informuje OKO.press, posiedzenia sądu nikt nie będzie mógł obserwować, sąd odmówił także dziennikarzom dostępu do akt sprawy.  

Czytaj więcej

Małgorzata Manowska nie będzie profesorem? Nieoficjalnie: 6 za, 6 przeciw

Dlaczego Małgorzata Manowska nie jest profesorem 

Tytuł profesora  nadaje w Polsce prezydent, ale wcześniej kandydat lub kandydatka musi złożyć wniosek i pozytywnie przejść procedurę przed Radą Doskonałości Naukowej, której członków wybierają podczas organizowanych co cztery lata e-wyborów wszystkie osoby z tytułami doktora habilitowanego i profesora.  

I prezes SN jest jedynie profesorem uczelnianym (Uczelnia Łazarskiego) i posiada stopień naukowy doktora habilitowanego nauk prawnych. Stara się o tzw. profesurę belwederską.  Jak już informowaliśmy na rp.pl, wniosek do prezydenta o nadanie jej tytułu profesora dwukrotnie nie zdobył bezwzględnej większości głosów w RDN.  Według członków Rady, dorobek naukowy Manowskiej nie nosi znamion wybitności, a jej osiągnięć nie można uznać „za wybijające się ponad przeciętność”.

Wiceminister Arkadiusz Myrcha zaskoczony: ta sprawa nie powinna być owiana tajemnicą

Po drugim głosowaniu Małgorzata Manowska postanowiła wnieść za pośrednictwem Rady skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Dziś na niejawnym posiedzeniu, w trybie uproszczonym, rozstrzygnie ją trzyosobowy skład sędziów WSA: Grzegorz Rudnicki (sprawozdawca), Anna Sidorowska-Ciesielska oraz Nina Beczek.  

Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha powiedział Polskiemu Radiu, że dorobek naukowy nie powinien być wiedzą tajemną.

- Jestem mimo wszystko zaskoczony, że sprawa, która wydaje się neutralna, jest owiana tak ogromną tajemnicą. Mówimy tu o kwestii profesury, czyli jakimś dorobku naukowym - czymś, co w normalnych okolicznościach zawsze jest publiczne. Najwidoczniej w ocenie pani sędzi Manowskiej jest to wiedza szczególnie tajemna. Ta sprawa nie jest dla mnie wyjątkowo tajemnicza albo nie wiadomo jakiej rangi, żeby ją szczególnie utajniać - tłumaczył.