Reklama

Andrzej Łomanowski: Ukraińska afera korupcyjna spleciona z negocjacjami o pokój

Pod naciskiem organów antykorupcyjnych prezydent Wołodymyr Zełenski zdymisjonował dotychczas wszechmocnego szefa swej administracji Andrija Jermaka. To kolejny potężny cios w samego Zełenskiego w czasie, gdy walczy z nonsensownym „planem Trumpa”.

Publikacja: 28.11.2025 17:34

Andrij Jermak

Andrij Jermak

Foto: PAP/Vladyslav Musiienko

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie wydarzenia doprowadziły do rewizji u Andrija Jermaka?
  • Jak afera korupcyjna wpływa na pozycję polityczną prezydenta Wołodymyra Zełenskiego?
  • Dlaczego skandal korupcyjny ma międzynarodowe implikacje, szczególnie w kontekście planu pokojowego?
  • Kto jest uważany za potencjalnych beneficjentów obecnej sytuacji politycznej na Ukrainie?
  • W jaki sposób sytuacja ta jest wykorzystywana w polityce wewnętrznej i zewnętrznej przez różne kraje?
  • Jakie są spekulacje na temat możliwej ingerencji zagranicznych służb?

Przy tym i sam prezydent może znaleźć się w kręgu podejrzanych, bo aferę korupcyjną wywołał jego dawny wspólnik i dobry znajomy Timur Mindycz. Ten zaś wraz z grupą wysokiej rangi urzędników zorganizował system pobierania łapówek za kontrakty z elektrowniami atomowymi.

Sprawa łapówek, jak bagno, wciąga już bliskich współpracowników prezydenta: szefa jego kancelarii Andrija Jermaka oraz byłego ministra obrony Rustema Umerowa. U pierwszego przeprowadzono rewizje, drugi był przesłuchiwany, ale zarzutów im nie postawiono. Mimo to Zełenski zdymisjonował Jermaka.

Upadek Zełenskiego sprawiłby radość zarówno Putinowi, jak i Trumpowi

Afera doprowadziła Ukrainę do wściekłości. W czasie, gdy mieszkańcy urządzają dobrowolne zbiórki na wszystko, nawet na uzbrojenie poszczególnych oddziałów, urzędnicy pobierają łapówki za montowanie systemów ochrony elektrowni atomowych. Stąd każdy polityk, który znalazł się w jej wirze, jest przekreślony w oczach opinii publicznej.

Czytaj więcej

Wojna, której Ukraina nie potrafi wygrać. Z korupcją przegrywa tam każdy prezydent
Reklama
Reklama

– Skandal w takiej formie, w jakiej wybuchł, przekreślił – moim zdaniem – szanse polityczne Zełenskiego (na reelekcję) – uważa była ukraińska dyplomatka i współpracownica obecnego prezydenta w początkach jego urzędowania Ołena Zerkal. Jej zdaniem Zełenski „cały czas robił szpagat między chęcią zajęcia w historii kraju miejsca bohatera, a chęcią pozostania na drugą kadencję”. Teraz ponowny wybór wydaje się niemożliwy, choć sam Zełenski tak nie uważa.

Jeśli brać pod uwagę nastroje w Ukrainie, to na razie zwycięzcami w aferze korupcyjnej są wspólnie Waszyngton i Moskwa. Wiadomo, że Putin nienawidzi Zełenskiego. Donald Trump zaś uważał go początkowo chyba za marionetkę waszyngtońskich demokratów, coś w rodzaju zależnych od Amerykanów władców dawnego Wietnamu Południowego czy niedawnego Afganistanu. Później, jak się zdaje, zmienił zdanie, uznając w nim w końcu samodzielnego polityka, ale emocje względem niego pozostały te same.

I Kijów, i Waszyngton próbują odwracać uwagę swych społeczeństw od problemów wewnętrznych

Teraz forsuje swój plan pokojowy i uważa, że głównym jego przeciwnikiem jest Zełenski (a nie ukraińskie społeczeństwo). Przy tym eksperci zaczynają podejrzewać, że Trump koncentruje uwagę opinii publicznej na swym planie, by odwrócić uwagę od własnych problemów wewnętrznych, przede wszystkim tzw. listy Epsteina. Podobnie zresztą i Zełenski. Zamieszanie wokół negocjacji pozwala znów skupić społeczeństwo wokół obrony suwerenności kraju, tym razem przed Waszyngtonem, za to z dala od afery korupcyjnej.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Ukraina to nie Gaza. O pokój będzie Donaldowi Trumpowi znacznie trudniej

Jej wybuch dokładnie w czasie ujawnienia „planu Trumpa” (umownie – około 10 listopada) pozwala postawić pytanie o związek przyczynowo-skutkowy. Czy Biały Dom po prostu wykorzystał osłabienie pozycji Zełenskiego, czy może sam się do tego przyczynił poprzez swoje wpływy w ukraińskich organach antykorupcyjnych. Wcześniej wielokrotnie bronił je przed próbami podporządkowania ze strony administracji prezydenta Ukrainy.

Z drugiej strony, część ekspertów zastanawia się, kto podsłuchiwał rozmowy rosyjskich polityków ze specjalnym wysłannikiem Trumpa, Stevem Witkoffem, opublikowane przez agencję Bloomberg. – Albo Brytyjczycy, albo Ukraińcy – kategorycznie stwierdza większość specjalistów, biorąc przy tym pod uwagę możliwości techniczne i umiejętności odpowiednich służb.

Reklama
Reklama

Czy dojdzie do dalszej wymiany ciosów

Nikt nawet nie zastanawia się nad możliwością podsłuchiwania przez którąś z licznych amerykańskich agend. A wtedy ujawnienie podsłuchu byłoby po prostu fragmentem wewnętrznej walki politycznej w USA. Tak jak afera Watergate, która doprowadziła do obalenia prezydenta Richarda Nixona.

Jeśli jednak w obu przypadkach prawdziwe są teorie spiskowe (Amerykanie manipulują ukraińskimi organami antykorupcyjnymi, Ukraińcy podsłuchują amerykańskich polityków), to po rewizjach u Andrija Jermaka powinniśmy otrzymać odpowiedź drugiej strony. Czyli kolejną porcję podsłuchów kompromitujących Amerykanów.

Tyle że nie zmieni to najważniejszego. Ukraina odrzuca wszelkie zakusy na swą suwerenność, Europa ją w tym popiera. W tym sporze USA zaś znów stają po stronie Kremla.

Opinie polityczno - społeczne
Marek Migalski: Kto zwycięży w wojnie Tuska z Nawrockim
Opinie polityczno - społeczne
Luiz Inácio Lula da Silva: Umowa Mercosuru z Unią Europejską to odpowiedź multilateralizmu na izolację
felietony
Jacek Czaputowicz: Jak rozwiązać spór o ambasadorów?
Opinie polityczno - społeczne
Marek Kutarba: Zajęcie połowy Opolszczyzny zajęłoby Rosjanom rok
felietony
Marek A. Cichocki: Czy ostatnie 35 lat rozwoju okażą się tylko epizodem w historii Polski?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama