Przy tym i sam prezydent może znaleźć się w kręgu
podejrzanych, bo aferę korupcyjną wywołał jego dawny wspólnik i dobry
znajomy Timur Mindycz. Ten zaś wraz z grupą wysokiej rangi urzędników zorganizował
system pobierania łapówek za kontrakty z elektrowniami atomowymi.
Sprawa łapówek, jak bagno, wciąga już bliskich
współpracowników prezydenta: szefa jego kancelarii Andrija Jermaka oraz byłego
ministra obrony Rustema Umerowa. U pierwszego przeprowadzono rewizje, drugi był
przesłuchiwany, ale zarzutów im nie postawiono. Mimo to Zełenski zdymisjonował Jermaka.