Po przeszukaniu pojawiła się informacja – przekazywana przez agencję Interfax-Ukraina - że śledczy, w związku z przeszukaniem, nie przedstawili nikomu żadnych zarzutów. Rozmówca agencji podkreślił, że śledztwo w tej sprawie trwa.
Operacja „Midas” doprowadziła już do dymisji w ukraińskim rządzie
Śledczy (w liczbie ok. 10) mieli rankiem wejść do mieszkania Jermaka, znajdującego się w dzielnicy rządowej, zaledwie kilkadziesiąt metrów od Kancelarii Prezydenta Ukrainy.
Przeszukanie ma mieć związek z Operacją Midas, czyli śledztwem prowadzonym przez NABU i SAPO od lata 2024 roku, które dotyczy defraudacji 100 mln dolarów w związku z działaniem państwowej spółki energetycznej Enerhoatom.
W centrum śledztwa znaleźli się Herman Hałuszczenko, minister sprawiedliwości (w przeszłości minister energetyki) oraz Switłana Hrynczuk, następczyni Hałuszczenki na stanowisku ministra energetyki – obydwoje stracili stanowiska. Wśród podejrzanych jest też przyjaciel Zełenskiego i jego były partner biznesowy Timur Mindicz, który uciekł za granicę po tym, jak miał zostać ostrzeżony o planowanych wobec niego działaniach służb antykorupcyjnych.
Sprawa przeszukania u Jermaka została skomentowana przez rzecznika Kremla, Dmitrija Pieskowa. - To oznacza, że polityczny skandal w kraju narasta. Korupcyjny skandal, który obecnie wstrząsa politycznym systemem we wszystkich kierunkach – mówił Pieskow w rozmowie z kremlowskim propagandzistą Pawłem Zarubinem. - Jakie będą konsekwencje? Oczywiście, skrajnie negatywne, ale nie sądzę, że ktokolwiek może przewidzieć dokładnie co się teraz stanie. Ale sytuacja jest dla Ukrainy bardzo trudna – mówił też.