W środę w kirgiskiej stolicy rozpoczął się dwudniowy szczyt OUBZ z udziałem przywódców Rosji, Kazachstanu, Kirgizji, Białorusi i Tadżykistanu. Moskwa od przyszłego roku przejmuje przewodnictwo w organizacji, a propaganda trąbi, że w Kirgizji przywódcy podpiszą kilkanaście dokumentów „wzmacniających wspólny system bezpieczeństwa”.
W rzeczywistości powołana po upadku Związku Radzieckiego organizacja od dawna stała się swoistym towarzystwem wzajemnej adoracji kilku postsowieckich dyktatorów. Żaden z nich jednak nie pali się do walki o odbudowywane przez Putina imperium i nie chce się znaleźć w jego granicach.