fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Transport w firmie: ubezpieczenie przewozu ładunku

123RF
Chociaż firma działająca w sektorze drogowego przewozu towarów musi posiadać ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, to w przypadku uszkodzenia lub zaginięcia towaru może się okazać, że nadawca nie otrzyma z tego tytuł pieniędzy lub odzyskana kwota nie będzie go satysfakcjonować.

Michał Kołtuniak, wykładowca na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego

Wszystko dlatego, że ubezpieczenie OC przewoźnika nie jest tym samym co ubezpieczenie ładunku (cargo). Niestety zdaje się, że część przedsiębiorców zlecających przewóz ładunków zdaje się o tym nie wiedzieć lub po prostu lekceważy ryzyko związane z transportem ładunku, w tym także to występujące w momencie załadunku, przeładunku, czy wreszcie wyładunku produktów w miejscu docelowym. Stąd późniejsze spory, wątpliwości i rozczarowania.

PRZYKŁAD

Firma zamówiła transport ładunku. Umówionego dnia do jej zakładu przyjechał kierowca ciężarówką. Rozpoczął się załadunek paczek. W trakcie tego procesu wózek widłowy uszkodził zawartość jednej z palet znajdujących się już na ciężarówce. Firma domaga się odszkodowania od przewoźnika. Czy ma do tego prawo? Oczywiście nie. Tak naprawdę nie zaczął się jeszcze przewóz towaru. Załadunek i wyładunek towaru ze środka transportu nie mieszczą się w umowie przewozu, za której prawidłowe wykonanie odpowiada kierowca (firma przewozowa).

W innych przypadkach może się okazać, że wprawdzie nadawcy będzie się należało od przewoźnika odszkodowania, ale w praktyce nie uda się go wyegzekwować lub będzie ono stosunkowo niewielkie. I to pomimo tego, że przewoźnik miał ubezpieczenie OC.

PRZYKŁAD

Nadawca powierzył ładunek firmie przewozowej i zadowolił się stwierdzeniem, że ta ma wykupioną polisę ubezpieczeniową na znaczną kwotę. W wyniku błędu kierowcy ciężarówka zawadziła o tunel, w efekcie czego doszło do uszkodzenia naczepy i znajdującego się w niej ładunku. W takiej sytuacji nadawcy przysługuje odszkodowanie. Jednak firma ubezpieczeniowa najprawdopodobniej nie wypłaci przewoźnikowi odszkodowania, stojąc na stanowisku, że doszło do rażącego niedbalstwa (zawodowy kierowca powinien mieć świadomość, że nie zmieści się w tunelu). Jeżeli okaże się, że sam przewoźnik nie ma wystarczających środków, uzyskanie rekompensaty za uszkodzony ładunek może być utrudnione.

PRZYKŁAD

Nadawca powierzył ładunek firmie przewozowej i zadowolił się stwierdzeniem, że ta ma wykupioną polisę ubezpieczeniową na znaczną kwotę. W trakcie transportu kierowca zboczył nieco z trasy i zatrzymał się na chwilę u rodziny, która akurat mieszkała w pobliży drogi, którą miał jechać. W tym czasie doszło do kradzieży części ładunku z naczepy. I znów firmie – nadawcy towaru należy się odszkodowanie za skradziony towar. Sęk w tym, że firma przewozowa najprawdopodobniej nie otrzyma pieniędzy od firmy ubezpieczeniowej i będzie musiała wypłacić odszkodowanie z własnych pieniędzy. Pytanie, czy będzie ją na to stać albo jak szybko będzie to mogła uczynić (zgromadzić niezbędne do tego środki).

Dlaczego może dojść do sytuacji, w których pomimo posiadania ubezpieczenia OC, przewoźnik może mieć problem z uzyskaniem odszkodowania? Ponieważ tego typu ubezpieczenia zawierają zwykle szereg wyłączeń.

Poznaj wyjątki

Każdy, kto kiedykolwiek kupował polisę ubezpieczeniową wie, że do takiego dokumentu dołączone są zawsze ogólne warunki ubezpieczenia. I to już jest pierwszy sygnał ostrzegawczy dla nadawcy towaru. Ufając wyłącznie ubezpieczeniu przewoźnika, należałoby nie tylko znać treść polisy, którą dysponuje, w tym sumę ubezpieczenia, okres ważności, fakt opłacenia należnych składek, ale także pełnej umowy, w tym różnego rodzaju regulaminów albo właśnie ogólnych warunków ubezpieczenia.

Może się bowiem okazać, że zawierają one klauzule, które wyłączają odpowiedzialność firmy ubezpieczeniowej w bardzo wielu sytuacjach. A w takim wypadku, jeżeli uszkodzenie ładunku rzeczywiście będzie miało miejsce, odszkodowania trzeba będzie dochodzić wyłącznie od przewoźnika. Jeżeli on sam nie uzyska odszkodowania od ubezpieczyciela, może się okazać, że nie będzie miał z czego zapłacić. To, że racja jest po stronie nadawcy (odbiorcy) i że ma prawo domagać się pieniędzy (i nawet wygra w sądzie) może być marnym pocieszeniem.

Przy tym warto mieć świadomość, że takie klauzule rzeczywiście występują. Przykładowo zakład ubezpieczeń może nie odpowiadać za szkody powstałe:

- z winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa przewoźnika (przykład z wjazdem pod zbyt niski tunel),

- z przyczyn wyłączających odpowiedzialność przewoźnika na mocy międzynarodowych konwencji (np. Konwencji CMR dla transportu drogowego),

- w wyniku nieterminowego podstawienia środka transportu do załadunku,

- wskutek niewykonania lub błędnego wykonania polecenia zmiany umowy przewozu (np. terminów, trasy, zastosowania innego rodzaju pojazdu),

- na skutek przekazania towaru osobie nieuprawnionej,

- w wyniku rozboju,

- podczas postoju środka transportu poza parkingami strzeżonymi (przykład pozostawienia pojazdu pod domem rodziny),

- na skutek działań wojennych, zamieszek, rebelii, strajków, aktów terroryzmu.

Deklaracja wartości

Odpowiedzialność przewoźnika może być też ograniczona. Zatem będzie tak, że uzna on swoją odpowiedzialność i wypłaci odszkodowanie, ale nie będzie ono odpowiadać stracie faktycznie poniesionej przez właściciela towaru. Przykładowo w przypadku międzynarodowego transportu drogowego zastosowanie znajdą przepisy tzw. konwencji CMR. A jej reguły ograniczają odpowiedzialność przewoźnika do wysokości 8,33 SDR (tzw. specjalne prawo ciągnienia, 1SDR to około 5,37 złotego) za kilogram brutto wagi ładunku (chyba że dopuści się on niedbalstwa, wtedy ograniczenie nie ma zastosowania).

W przypadku ciężkich towarów i o stosunkowo małej wartości wysokość należnego odszkodowania może odpowiadać jego realnej wartości. Jeżeli jednak przedmiotem transportu będzie np. elektronika (komputery, telewizory) albo perfumy, czy też lekarstwa albo markowe ubrania, to może się okazać, że ze względu na ich niewielką wagę, uzyskane odszkodowanie nijak będzie się miało do ich rynkowej wartości. Wystarczy sobie wyobrazić, że na skutek wypadku uszkodzeniu uległ nowoczesny laptop o wartości trzech tysięcy złotych i ważący dwa i pół kilograma. Odszkodowanie na mocy konwencji CMR będzie ograniczone do kwoty ok. 112 złotych.

Oczywiście nadawca ma prawo zaznaczyć w umowie zawartej z przewoźnikiem, jaka jest realna wartość ładunku, a ten może przyjąć na siebie zwiększoną odpowiedzialność. Jednak nawet w tym wypadku nie ogranicza to ryzyka wynikającego z wcześniej opisanych przypadków (klauzule, uwolnienie się od winy/odpowiedzialności).

Wracając bowiem do standardowych klauzul z ogólnych warunków umów, często można tam znaleźć te, które ograniczają lub całkowicie znoszą odpowiedzialność firmy ubezpieczającej przewoźnika za szkody:

- z tytułu przejęcia przez przewoźnika (ubezpieczonego) dodatkowej odpowiedzialności w zakresie wartości towaru na mocy art. 24 konwencji CMR,

- z tytułu przejęcia przez przewoźnika dodatkowej odpowiedzialności na mocy art. 26 tej samej konwencji, czyli na podstawie tzw. deklaracji specjalnego interesu.

Postaw na cargo

Stan niepewności, jaki może wynikać z przytoczonych wyżej klauzul i przykładów, da się wyeliminować w ten sposób, że nadawca samodzielnie ubezpiecza ładunek. Wykupienie polisy cargo uwalnia od ryzyka związanego z niepełnym lub niedostosowanym do warunków transakcji (przewozu) ubezpieczeniem firmy przewozowej. W takim bowiem wypadku przedmiotem ubezpieczenia jest sam ładunek. A odpowiedzialność firmy ubezpieczeniowej nie jest w żaden sposób ograniczona (powiązana) działaniem (zaniechaniem) przewoźnika. Należy tylko pamiętać, że podobnie jak zróżnicowany może być zakres ubezpieczeń OC przewoźników (ilość, zakres klauzul wyłączających), tak i ubezpieczenia cargo mogą się pomiędzy sobą znacząco różnić. Wybór odpowiedniej polisy powinien być więc poprzedzony analizą kosztów i rodzajów ryzyka. Przykładowo te ostatnie będą inne, jeżeli rozpatrujemy wyłącznie transport samochodowy do krajów Unii Europejskiej i inny, jeżeli sprowadzamy lub wysyłamy towar transportem morskim do krajów dalekiej Azji.

Klauzule ładunkowe

Podobnie jak ubezpieczenia OC przewoźników mogą mieć różny zakres, tak i ubezpieczenia cargo są bardzo zróżnicowane. Od tego, jak wysoką składkę jest gotowy zapłacić nadawca i jakie rodzaje ryzyka uważa za te najbardziej mu zagrażające, zależy wybór polisy. W przypadku ubezpieczania towarów najczęściej stosowane są tzw. klauzule ładunkowe A, B lub C plus ewentualne dodatkowe klauzule wyłączeniowe. Pierwsza ma najszerszy zasięg, ostatnia najwęższy. Przykładowo, ubezpieczenie według klauzuli B lub C może w ogóle nie zapewniać wypłaty odszkodowania w przypadku kradzieży towaru. Ubezpieczenie według klauzuli B chroni ładunek w trakcie czynności załadunku i wyładunku, a klauzula C już nie. Jednak nawet klauzula A nie zapewnia pełnej ochrony. Przykładowo przy tym ubezpieczeniu odpowiedzialność firmy ubezpieczeniowej może być wyłączona, gdy strata (szkoda) powstała na skutek strajku lub zamieszek (istnieją dodatkowe ubezpieczenia chroniące przed takim ryzykiem).

Ponadto nawet przy najszerszym zakresie ochrony ubezpieczeniowej firma ubezpieczeniowa nie odpowiada za szkody wynikające z ubytków naturalnych, spowodowanych niedostatecznym lub niewłaściwym opakowaniem, będące następstwem wady ukrytej towaru, czy wreszcie wynikające z opóźnień.

Kupować, czy nie kupować?

Wykupienie ubezpieczenia ładunku jest dodatkowym kosztem. Ponosi je strona, do której należy tzw. gestia ubezpieczeniowa. W praktyce zwykle ta, którą obciąża ryzyko związane z transportem towaru. Chociaż są oczywiście wyjątki. Przykładowo, przy zastosowaniu reguł CIF lub CIP z popularnego zbioru formuł handlowych Incoterms, obowiązek wykupienia polisy ubezpieczeniowej ciąży na sprzedającym, chociaż ryzyko związane z uszkodzeniem lub utratą ładunku obciąża go tylko do momentu przekazania towaru przewoźnikowi (CIP) albo załadowania go na pokład statku (CIF).

Pomijając te wyjątki, kto odpowiada za towar, powinien zadbać o jego ubezpieczenie. Oczywiście można tego nie robić. Firma może świadomie obciążyć się ryzykiem. Przykładowo uznać, że pojedynczy transport, ze względu na jego wartość, nie ma dla niej większego znaczenia. I że w razie niepowodzenia operacji samodzielnie pokryje wszystkie straty. Pół biedy, jeżeli takie działanie jest rzeczywiście wynikiem świadomie podjętej decyzji. Gorzej jeżeli przedsiębiorca ryzykuje nieświadomie, ufając na przykład w to, że ubezpieczenie przewoźnika, z usług którego korzysta, gwarantuje mu bezpieczeństwo. A nie zawsze tak jest.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA