Tłumaczy, że ta konstrukcja przewidująca rozpoczęcie przesuwania środków z OFE do ZUS na 10 lat przed uzyskaniem przez daną osobę powszechnego wieku emerytalnego oznacza, że w najbliższych latach rozpocznie się przekazywanie przez OFE środków za te roczniki urodzonych w latach 70. XX wieku, które posiadają relatywnie największe aktywa zgromadzone w OFE. Przy czym w przypadku kobiet to już ma przecież miejsce. – Nowych członków jest natomiast mało, wpłacane składki są mniejsze, więc siłą rzeczy bilans netto z roku na rok, nawet przy wzrostach giełdowych, będzie musiał być na minus – wyjaśnia szef Instytutu Emerytalnego. I dodaje, że w tej sytuacji, bez zmian w systemie OFE, są one skazane na powolne doczekanie swoich dni w perspektywie kilkunastu lat.
– Liczba członków OFE zmniejsza się od lat, nie jest to żadne zaskoczenie. W kolejnych latach będziemy obserwowali dalsze spadki w tym zakresie – mówi nam Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i rynku pracy HRK Payroll. Zwraca uwagę, że wśród osób młodych zainteresowanie OFE jest niewielkie. – Według danych z końcówki września 2025 r. ponad połowa członków OFE, przeszło 7,1 mln, to osoby w wieku 46 lat i więcej. Dla porównania osób w wieku do 30 lat było nieco ponad 150 tys. – wylicza Oskar Sobolewski. I przypomina, że od ponad 10 lat OFE nie jest już obowiązkowe. – Myślę, że zmiany w OFE nie są konieczne, system emerytalny potrzebuje spokoju, a zmiany w OFE mogłyby wprowadzić niepotrzebne zamieszanie – mówi ekspert HRK Payroll.
„Szkoda byłoby
stracić potencjał OFE”
Nieco inaczej patrzy na to Małgorzata Rusewicz, prezes IGTE, prezes zarządu IZFiA. – Trwa bardzo dobra koniunktura, mamy niskie bezrobocie, niezły poziom wzrostu gospodarczego, a zarobki Polaków pozwalają im na generowanie nadwyżek. Dodatkowo od dłuższego czasu na GPW panuje hossa, co stwarza optymalne warunki do zainteresowania produktami oszczędnościowymi i inwestycyjnymi – mówi szefowa IGTE i IZFiA.
Zwraca uwagę, że obecnie w ofercie rynkowej dostępne są IKE, IKZE oraz PPK czy PPE, a dodatkowo trwają prace legislacyjne nad utworzeniem OKI. – Uważam, że oferta jest szeroka, daje wiele możliwości i pozwala zaspokoić różnorodne potrzeby związane z pomnażaniem pieniędzy. Niezależnie od tego warto stale przyglądać się tym produktom i w razie potrzeby udoskonalać je, aby zachowywały wysoką atrakcyjność dla klientów, reagując na zmiany w rozwiązaniach podatkowych czy ewoluujące oczekiwania społeczne – mówi Małgorzata Rusewicz.
W jej ocenie OFE stanowią niezwykle istotną część polskiego rynku kapitałowego, skupiając blisko 14 mln klientów i zarządzając aktywami o wartości ponad 310 mld zł, z czego około 248 mld zł zainwestowanych jest bezpośrednio na GPW. – Niestety kolejne roczniki członków przechodzą na emeryturę, a fundusze, w związku z zakazem z 2014 r., nie mogą prowadzić działań zmierzających do pozyskania nowych uczestników. Powoduje to systematyczny spadek liczby członków OFE, co w połączeniu z mechanizmem „suwaka bezpieczeństwa”, czyli sukcesywnym przekazywaniem środków do ZUS w okresie 10 lat przed osiągnięciem przez nich wieku emerytalnego, prowadzi do powolnego wygaszania tego systemu. To ogromna strata, ponieważ OFE są jedną z najtańszych w Polsce form pomnażania kapitału i mogą pochwalić się bardzo dobrymi wynikami inwestycyjnymi – uważa Małgorzata Rusewicz.