Osoba, która dysponuje pełnomocnictwem niegasnącym po śmierci mocodawcy, może działać w imieniu spadkobierców i z reguły na ich rzecz – podkreślił Sąd Najwyższy w środowym postanowieniu.

Sprawa dotyczyła rodziny, w której mąż udzielił pełnomocnictwa żonie, by także w jego imieniu dokonała darowizny domu synowi. W pełnomocnictwie zapisano, że nie gaśnie ono w razie śmierci mocodawcy. Jednakże taka umowa za życia męża nie została zawarta. Tydzień po jego śmierci żona zgłosiła się z tym pełnomocnictwem do notariusza, u którego spisano taką umowę darowizny w imieniu obu małżonków na rzecz syna.

Wniosek o podział spadku złożyła jednak córka.

Sądy w dwóch instancjach nie uwzględniały jej wniosku. Uznały, że dom został skutecznie podarowany bratu, tak więc nie ma czego dzielić.

Postanowienia sądów obu instancji uchylił 21 stycznia Sąd Najwyższy (sygnatura akt: IV CSK 252/14).

Podkreślił, że żona zmarłego nie mogła po jego śmierci w jego imieniu podarować nieruchomości. Dlatego też ta umowa darowizny jest nieważna – ale tylko w części. Żyjąca matka mogła oczywiście podarować swoją część własności nieruchomości synowi, ale już nie część należącą do zmarłego męża.

– Nie można przyjmować tu istnienia fikcji prawnej zakładającej trwanie zdolności prawnej osoby, która zmarła – podkreślała sędzia SN Barbara Myszka.

Kwestię pełnomocnictwa po śmierci mocodawcy reguluje art. 101 kodeksu cywilnego. Zgodnie z jego § 2 umocowanie wygasa ze śmiercią mocodawcy lub pełnomocnika, chyba że w pełnomocnictwie inaczej zastrzeżono z przyczyn uzasadnionych treścią stosunku prawnego będącego podstawą pełnomocnictwa.

Z kolei zgodnie z art. 925 kodeksu cywilnego sukcesor nabywa schedę z chwilą otwarcia spadku, czyli śmierci spadkodawcy.