Jednym z kolejnych punktów zapalnych w relacjach między Polską a Unią Europejską było złożenie wniosku przez Mateusza Morawieckiego do Trybunału Konstytucyjnego w celu zbadania wyższości prawa unijnego nad polskimi przepisami i konstytucją. 

Wniosek dotyczył rozwiązania kwestii rozszerzania komptencji organów Unii Europejskiej, która w ocenie premiera chciała wpływać na system sądownictwa w Polsce. Miało to też być potwierdzenie wielu wyroków Trybunału Konstytucyjnego z przeszłości, który popierał wyższość przepisów krajowych nad unijnymi. Jednak według Brukseli, państwa członkowskie zaakceptowały taki system prawny w momencie przystąpienia do organizacji i wynika to z unijnych traktatów, które mówią o zasadzie pierwszeństwa prawa UE oraz lojalnej współpracy Unii i państw członkowskich. 

Czytaj też:

Czytaj więcej

Premier RP Mateusz Morawiecki
PE: miliardy dla Polski, ale Morawiecki musi wycofać wniosek z TK

Konflikt z poziomu pogorszających się relacji przeniósł się na realne konsekwencje dla Polski - Unia zablokowała wypłatę 58 miliardów Funduszu Odbudowy właśnie z powodu problemów z praworządnością. W rezolucji warunkuje wypłatę środków m.in. od wycofania wniosku z Trybunału oraz wykoniania orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przez polski rząd. 

Ponadto dokument krytycznie odnosi się do tzw. ustawy "Lex TVN", który został określony jako "próba uciszenia krytycznych treści i bezpośredni atak na pluralizm mediów". Zapowiedziano, że jeśli ustawa zostanie przyjęta, to konieczne będzie jej zbadanie jej zgodności z prawem unijnym, a przede wszystkim z prawem swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej zagwarantowanej w traktatach oraz Karcie praw podstawowych Unii Europejskiej. 

Rezolucję poparło 502 posłów, przeciwko niej było 149, a 36 wstrzymało się od głosu. Należy jednak pamiętać o tym, że rezolucja nie jest prawnie wiążąca, a jest pewnym sposobem nacisku na Komisję Europejską zgody na Krajowy Plan Odbudowy jedynie w przypadku osiągnięcia porozumienia między Polską a Unią.