W moich szczeniackich latach opowiadało się dowcipy o Wąchocku. Było ich zatrzęsienie, a jeden z nich brzmiał: „W Wąchocku każdy ma prawo jazdy… autobusem i pociągiem”. Przypomniał mi się ten dowcip, gdy Europejski Trybunał Praw Człowieka przychylił się do wniosku polskiego rządu i po raz kolejny odroczył rozpoznanie 900 spraw, dając naszemu krajowi czas na wykonanie pilotażowego wyroku Wałęsa przeciwko Polsce. Z jednej strony, jako obywatel odprowadzający podatki do coraz szybciej zadłużającego się budżetu, powinienem być zadowolony. Odpowiedzialne państwo, w sytuacji, gdy nie jest w stanie „dowieźć” reformy KRS w duchu strasburskiego orzeczenia, powinno zrobić wszystko, by zminimalizować negatywne skutki tego stanu dla Rzeczpospolitej.

Czytaj więcej

ETPC znów odroczył sprawy o praworządność przeciwko Polsce

Trybunał w Strasburgu dał Polsce kolejny rok na wdrożenie wyroku Wałęsa przeciwko Polsce. Co to oznacza?

Z drugiej strony, nie brak głosów, że rząd pozbawia się argumentów, które mógłby wykorzystać dla pozyskania poparcia do reformy KRS. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek nieustannie powtarza, że Skarb Państwa z powodu działalności neosędziów wypłacił już 5,5 mln zł odszkodowań, a jeśli ETPC rozpozna skargi, które do tej pory zostały wniesione, będzie to podatników kosztować dodatkowe 50 mln zł. Przez kolejny rok nie będzie to realna, namacalna szkoda dla budżetu, lecz groźba wisząca nad nami jak miecz Damoklesa.

Nie oszukujmy się, na ugrupowanie, które miesiącami ociągało się z likwidacją Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego pomimo nałożenia na Polskę kar w wysokości 0,5 mln euro dziennie, straszak w postaci 50 mln zł nie podziała. Ale opinię publiczną zmęczoną konfliktem o sądownictwo może dodatkowo zirytować.

Wskazania ETPC a przywracanie praworządności w Polsce

Z trzeciej strony, warto się zastanowić, czy odroczenie o rok wykonania wyroku cokolwiek zmieni. Może się okazać, że w kwestii przyjęcia nowej ustawy o KRS, w listopadzie 2026 r. będziemy nadal w tym samym punkcie. Albo więc rząd liczy na to, że do tego czasu Sejm wybierze nowy skład KRS spośród kandydatów wskazanych wcześniej przez środowiska sędziowskie i będzie przekonywał ETPC, że problem niezależności KRS zniknął. Albo liczy na to, że masowe wypłaty kar zasądzanych przez ETPC ruszą w 2027 r. i będzie można grać tą kartą w kampanii przed przypadającymi w tym właśnie roku wyborami parlamentarnymi.

Czytaj więcej

Ewa Szadkowska: Nieudana krucjata, czyli dwa lata przywracania praworządności

Tymczasem za każdą z odroczonych ponad 900 spraw stoją konkretni ludzie. Wnieśli oni skargi do strasburskiego trybunału m.in. na naruszenie art. 6 ust. 1 Konwencji. Przepis ten stanowi, że każdy ma prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia jego sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony ustawą. Jak decyzja o odroczeniu ma się do realizacji tego prawa? No cóż, jak widać, to trochę tak, jak w tym dowcipie o Wąchocku. Mają oni oczywiście prawo do sądu, tyle tylko, że póki co, co najwyżej… własnego. Na przykład do sądu na temat całej sytuacji, w której się znaleźli. A co sądzą? Nie wiem, ale chyba się domyślam.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Totalna wojna na górze, czyli Donald Tusk kontra Karol Nawrocki