Szczęśliwego Nowego Roku! Niech Wasze przestępstwa okażą się mieć niską szkodliwość społeczną. Ale to nie będzie takie proste. Niską szkodliwość to ma przekroczenie uprawnień i nadużycie władzy przez władzę. A nie przez jej poddanych, którzy dla zmyłki nazywani są „obywatelami”. To stara tradycja. Za komuny też byliśmy „obywatelami”. Po drugiej stronie byli „towarzysze” – czyli członkowie zorganizowanej grupy przestępczej rządzącej obywatelami. Zmieniło się od tego czasu jedno: te grupy przestępcze trochę częściej rotują.
„Towarzysze z PiS i z PO u władzy się nie zmieniają, tylko się władzą zamieniają”
Aczkolwiek różnica ta się zaciera. Przez 45 lat komuny zmiany były trzy: w 1956, 1970 i 1980 r. Czyli średnio co lat 15. No chyba, że doliczymy jeszcze zmianę w 1990 – wtedy wyjdzie nieco ponad 11 lat. Między rokiem 1990 a 2005 odbywało się to częściej. Ale w ciągu ostatnich 20 lat zmiany mieliśmy w zasadzie tylko dwie. Z PiS na PO i odwrotnie. Towarzysze z PiS i z PO u władzy się nie zmieniają, tylko się władzą zamieniają. I to zupełnie nowy standard – bo za komuny powrotów do władzy nie było.
Komuna była jednak lepsza w propagandzie. Przykładem niech będzie uzasadnienie postanowienia o umorzeniu śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień przez prokuratorkę, działającą wspólnie i w porozumieniu ze znajomymi adwokatami w celu przejęcia kontroli nad mediami publicznymi. Stojąca, zgodnie z art. 2 ustawy – Prawo o prokuraturze, na straży praworządności prokuratura stwierdzi, że zgodnie z art. 1 § 2 kodeksu karnego nie stanowi przestępstwa czyn, co prawda zabroniony, ale którego społeczna szkodliwość jest znikoma.
Czytaj więcej
Prokuratura Krajowa poinformowała we wtorek o „umorzeniu śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień przez prokuratora przy wykonywaniu czynności po...
Moim zdaniem prokuratura nie stanęła tutaj ani na wysokości swojego zadania, ani na straży praworządności. Ja bym walnął w uzasadnieniu, że w ogóle nie mieliśmy do czynienia z czynem zabronionym. Po pierwsze dlatego, że już Pani Bukowa w „Wielkim ogarniaczu życia” pisała, że „jeśli czegoś nie wolno, a się bardzo chce, to można”. A przecież pani prokurator bardzo chciała.
Ale nie tylko subiektywna chęć ma tutaj znaczenie. Nie ograniczajmy się do podmiotowej strony przestępstwa – czyli stosunku sprawcy do czynu. Bo sobie ludzie z prokuratury żartują w mediach społecznościowych, których nie udało się jeszcze wyłączyć.
Czytaj więcej
Choć nie urodziłem się wczoraj, to nawet mnie trochę zbija z tropu jak słyszę, że siermiężna postkomunistyczna prokuratura z lat 90., była pod niek...
Zwróćmy uwagę na stronę przedmiotową – czyli zewnętrzne cechy czynu. Sięgnijmy do słynnej formuły Radbrucha „lex iniustissima non est lex”. Jeśli jakaś norma prawna łamie podstawowe normy moralne, to nie dostępuje godności bycia prawem i może być odrzucona. Nie ma obowiązku jej przestrzegania i stosowania. Gustaw Radbruch rozwinął tę myśl w artykule z 1946 r. „Ustawowe bezprawie i ponadustawowe prawo”. By faszystowscy naziści, którzy najpierw podbili Niemcy, a potem całą Europę, nie mogli powoływać się na prawo, które sami uchwalili.
Gdyby Radbruch żył, z pewnością mógłby napisałby dziś o „ustawowym bezprawiu” PiS i „ponadustawowym prawie” PO
Gdyby Radbruch żył, z pewnością napisałby dziś o „ustawowym bezprawiu” PiS i „ponadustawowym prawie” PO. Bo choć PiS to „faszyzm w stylu Mussoliniego” tudzież „faszyzm z ludzką twarzą” – jak twierdzi pewien kawaler polskiego Orderu Orła Białego, Orderu Zasługi RFN i francuskiej Legii Honorowej – to przecież musimy pamiętać, że taka ludzka twarz może się zmienić w nieludzką. Dlatego prawdziwi demokraci muszą pamiętać o istocie demokracji walczącej (wehrhafte Demokratie), o której pisał Karl Loewenstein, a którą przypominali niedawno wybitni profesorowie prawa, i do której nawiązywał poprzedni prokurator generalny, a nawet sam premier Rzeczpospolitej Polskiej.
Czy prokurator może żądać wszczęcia postępowania w każdej sprawie cywilnej?
I rzecz najważniejsza: zgodnie z art. 7 kodeksu postępowania cywilnego prokurator może żądać wszczęcia postępowania w każdej sprawie cywilnej, jeżeli według jego oceny wymaga tego ochrona praworządności, praw obywateli lub interesu społecznego. Oczywiste jest, że odbicie mediów publicznych z rąk zwolenników PiS i przekazanie ich w ręce zwolenników PO leżało w interesie publicznym, służyło ochronie praw obywateli do prawdziwej informacji i „przywracaniu praworządności” – takiej, jak my ją rozumiemy.
Czy to nie brzmi lepiej? To mówiłem ja: Jarząbek Wacław.
Autor jest adwokatem i doradcą podatkowym, profesorem Uczelni Łazarskiego
Czytaj więcej
Postępowanie karne nie może być scenariuszem dla filmu „Igrzyska śmierci”, gdzie tylko nieliczni przeżywają. To nie jest gra. To jest życie człowieka.