Déjà vu. Rok 2016: początek przejmowania Trybunału Konstytucyjnego (sędziowie dublerzy i słynne wyznanie jednego z nich, prof. Lecha Morawskiego, na Uniwersytecie Oksfordzkim, że jako sędzia TK jest przedstawicielem rządu RP). Rok 2017: wielkie protesty społeczne w obronie SN i KRS, zignorowane przez ówczesną władzę; ustawy kagańcowe podporządkowujące SN i KRS władzy; przerwanie – wbrew konstytucji – kadencji KRS (co jest pierwotną przyczyną braku legalności obecnej Rady, niezależną od wyboru jej sędziowskich członków).
Towarzyszy temu: przejmowanie całego aparatu państwa; upartyjnianie spółek Skarbu Państwa; czystki w korpusie dowódczym armii, w służbach specjalnych, policji oraz prokuraturze jako wstęp do uchwycenia przyczółków w wymiarze sprawiedliwości; zawłaszczanie administracji państwowej; wykorzystywanie ludzkiego oportunizmu i chęci zysku firm doradczych do legitymizowania zmian; postawa hierarchów Kościoła katolickiego z kręgów ojca Rydzyka, którzy życzliwie traktowali nową władzę, czerpiąc z tego korzyści. Czynnikiem, który – tak jak w okresie II RP – zaczął zbliżać opozycję, stała się rosnąca arogancja i zachłanność władzy. Politycy, którzy przejęli rządy pod hasłem uzdrowienia państwa, sami stali się bohaterami afer. Pycha kroczy przed upadkiem. Itd., itd., itd.
Ofiarą bezprawia jest zawsze konkretny człowiek
Kwestionowanie wyroków w sprawach karnych i rozwodowych wydanych przez neosędziów pobudza dyskusję o skali destrukcji wywołanej bezprawiem lat 2015–2023. Skutkiem jest krzywda osądzanych. Jej przyczyną jest demontaż rządów prawa w latach 2015–2018 za pomocą ustaw, relatywizacja konstytucji, ignorowanie orzeczeń TSUE i ETPC oraz kontynuacja bezprawia w latach 2023– 2026 przez niesędziów SN, sądów powszechnych i administracyjnych, nie-KRS, Prezydenta RP, składy Trybunału Konstytucyjnego z tzw. dublerami oraz jawne przekraczanie kompetencji przez niektórych sędziów TK. Celem przyjętej w grudniu 2025 r. przez rząd tzw. ustawy praworządnościowej jest uregulowanie statusu tzw. neosędziów oraz restytucja KRS w zgodzie z orzecznictwem ETPC i TSUE. Granicą poszukiwania zgody na sposób odbudowy rządów prawa są dyrektywy zakreślone przez trybunały oraz legalne składy polskiego SN. Chodzi o metazasadę Konstytucji RP, że sąd i sędzia nie załatwiają spraw, ale rozstrzygają o życiu osądzanych. Na straży tej reguły stoją dwie kolejne: (i) sądy i sędziowie są dla rządzonych, a nie dla rządzących; (ii) niezależny sąd tworzy niezawisły sędzia prawidłowo powołany.
Bycie sędzią oznacza służbę, a nie służalczość. W przywróceniu praworządności nie chodzi zatem o fakesąd złożony z fakesędziów, ale o taki składający się z sędziów. Prawo, chociażby najlepsze, nie zadziała, jeżeli między nim a osądzanym nie stanie ktoś mądry i uczciwy (...)
prof. Michał Romanowski
Bycie sędzią oznacza służbę, a nie służalczość. W przywróceniu praworządności nie chodzi zatem o fakesąd złożony z fakesędziów, ale o taki składający się z sędziów. Prawo, chociażby najlepsze, nie zadziała, jeżeli między nim a osądzanym nie stanie ktoś mądry i uczciwy, kto uczyni z przepisów pożytek dla dobra człowieka. Tym kimś jest niezawisły sędzia tworzący instytucję niezależnego sądu. Niezależny sąd bez niezawisłego sędziego jest jak wydmuszka. O to toczy się walka – o prawo każdego z nas, aby sądził nas mądry i uczciwy sędzia, a nie niesędzia korzystający z okazji awansu lub niecierpliwie go oczekujący, przymykający oczy na prawo będące nośnikiem przyzwoitości.