Dane statystyczne GUS opublikowane w środę – w przeddzień Dnia Matki – nie pozostawiają złudzeń. Choć kobiet w polskim społeczeństwie jest więcej niż mężczyzn, znacznie mniej z nich podejmuje zatrudnienie. Z najnowszych danych GUS wynika, że w pierwszym kwartale tego roku populacja pracujących w wieku 15–89 lat liczyła 16 714 tys. osób i przeważali w niej mężczyźni (9127 tys.), którzy stanowili 54,6 proc. tej zbiorowości.

Analizujące rozkład zatrudnienia według wieku i płci dane statystyczne wskazują, że wśród zatrudnionych do 35. roku życia przewaga mężczyzn jest bardzo wyraźna. Sięga w niektórych rocznikach nawet 25 proc. Dopiero później wyrównuje się liczba pracujących kobiet i mężczyzn w tym samym wieku.

Wynika to w dużej mierze z obowiązków macierzyńskich kobiet. Znaczenie ma też niechęć przedsiębiorców do zatrudniania pracownic, które razem z etatem nabierają uprawnień do rocznego urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego, w czasie którego nalicza się im urlop wypoczynkowy, jakby normalnie pracowały.

Przepisy są tak skonstruowane, że jeśli po zakończeniu rodzicielskiego pracownica złoży wniosek o udzielenie zaległego urlopu wypoczynkowego, to pracodawca nie ma prawa jej odmówić i jej płatna nieobecność w pracy wydłuża się o kolejne miesiące. A po powrocie może skorzystać z ochrony przed zwolnieniem, jeśli w okresie, w którym mogłaby korzystać z urlopu wychowawczego, złoży wniosek o obniżenie wymiaru etatu.

Czytaj więcej

Młode matki adwokatki bez wsparcia

Im mniejsza firma, tym gorzej

– W dużych firmach, które nie boją się zatrudniać kobiet, możliwość skorzystania przez nie z uprawnień macierzyńskich i rodzicielskich jest wkalkulowana w koszty zatrudnienia – komentuje Witold Polkowski, ekspert Pracodawców RP. – Inaczej jest w małych firmach. Tu pracodawcy liczą każdą złotówkę, a długotrwała nieobecność jednego pracownika dezorganizuje pracę. Jednak gorsze traktowanie kobiet w takich firmach to akt dyskryminacji i właśnie przez to niektórzy pracodawcy mają złą opinię. Na szczęście w ostatnich latach szybko się to zmienia. Znam firmy, w których pracują wyłącznie kobiety, i tam nie ma mowy o gorszym traktowaniu pracownic, bez względu na ich wiek czy sytuację rodzinną.

Ryzykowne samozatrudnienie

Aby uniknąć kłopotów ze znalezieniem i utrzymaniem etatu, wiele kobiet w ostatnich latach decydowało się na założenie własnej działalności. Sprzyjały temu przepisy ubezpieczeniowe, pozwalające do końca 2015 r. uzyskiwać bardzo wysoki zasiłek macierzyński w zamian za jedną wysoką składkę z takiej działalności. Choć rząd uszczelnił te przepisy, kobiety zakładające działalność gospodarczą od lat są na celowniku kontroli ZUS, gdy występują o wypłatę zasiłku. W wielu takich sprawach, po latach procesu, sądy przyznawały rację kobietom. Nierzadko nie zostawiały suchej nitki na urzędnikach ubezpieczyciela, zarzucając im interpretacje przepisów wykraczające poza literę obowiązującego prawa.

Na szczęście ZUS zmienił w ostatnim czasie taktykę i zamiast zabierać po latach wypłacone świadczenia, częściej wstrzymuje przelew zasiłku do czasu wyjaśnienia wątpliwości. Pozbawia to jednak wiele kobiet środków utrzymania. Bo jedyne, na co mogą liczyć po porodzie, to 1 tys. zł tzw. Kosiniakowego, jakie dostaje każda kobieta bez ubezpieczenia, która urodziła dziecko. No i na 500+ na malca.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
prof. Mirosław Grewiński z Polskiego Towarzystwa Polityki Społecznej, Uczelnia Korczaka

Biorąc pod uwagę pogarszającą się sytuację demograficzną Polski, warto zwrócić uwagę, że w państwach skandynawskich, w których kobiety pracują na równi z mężczyznami, a rodzice mogą liczyć na wsparcie w opiece i wychowaniu dzieci, rodzi się ich więcej niż w państwach śródziemnomorskich, gdzie udział kobiet w rynku pracy jest mniejszy i nie przekłada się to na dzietność. Dlatego zamiast inwestować w świadczenia, jak np. 500+, które jak widać po latach nie przyniosło efektu w postaci zwiększenia dzietności w Polsce, lepiej zainwestować te pieniądze w usługi społeczne. A także zachęcać przedsiębiorców do tworzenia przyzakładowych żłobków i przedszkoli, które są dobrym wsparciem dla pracujących rodziców. Dużą szansę na poprawę demografii daje nam także napływ kobiet z dziećmi z Ukrainy. Powinniśmy, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, wykorzystać ich potencjał i umiejętności do likwidacji deficytu kadr.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ