Reklama

Jan Maria Jackowski dla „Rzeczpospolitej”: To trudny moment dla PiS. Nie mają skąd czerpać poparcia

Co pokazuje zachowanie Sebastiana Kalety wobec Ryszarda Terleckiego na sejmowym korytarzu pod okiem kamer? Czy to rosnąca w PiS frustracja, czy wewnętrzne rozgrywki? Jak to zdarzenie i otwarte konflikty pod nieobecność prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego wpływają na sondaże? I jaka przyszłość rysuje się przed tą partią? O tym w rozmowie z „Rzeczpospolitą” dr Jan Maria Jackowski, były parlamentarzysta, obecnie analityk i komentator polityczny.

Aktualizacja: 18.02.2026 11:37 Publikacja: 18.02.2026 04:30

Jan Maria Jackowski

Jan Maria Jackowski

Foto: PAP/Mateusz Marek

„Rzeczpospolita”: Co się dzieje w PiS? Ostatnio głośno było o przerwaniu wywiadu Ryszarda Terleckiego przez Sebastiana Kaletę. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że w partii rozpoczęły się jakieś wewnętrzne tarcia, jakieś głębsze procesy.

Jan Maria Jackowski: W tej chwili w PiS widać, że trwa – poza konfliktami i animozjami personalnymi – również taka podskórna, nie zinstytucjonalizowana formalnie debata programowa. Dotyczy tego, w jakim kierunku partia powinna zmierzać w przyszłości. Do tej pory wydawało się, że PiS ma dosyć prostą receptę programową – żeby nic na prawo od PiS nie wyrosło. To była doktryna Jarosława Kaczyńskiego, która przez lata sprawdzała się. Nawet jeśli istniały jakieś niewielkie i stosunkowo słabe środowiska prawicowe, to zazwyczaj były one poniżej progu wyborczego, więc nie stanowiły realnego zagrożenia dla Prawa i Sprawiedliwości. 

Czytaj więcej

Czym jest „suwpolizacja PiS”? Europoseł PiS wyjaśnia

Od 2019 r. sytuacja zaczęła się zmieniać, bo wtedy Konfederacja weszła po raz pierwszy do Sejmu. W tej chwili widzimy, że mamy dwie Konfederacje. Łączna suma ich wyników w niektórych sondażach przekracza poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości i pojawia się pytanie, co dalej? Czy PiS ma być partią, która będzie stroiła się w szaty antysystemowe i na tym polu będzie rywalizowała z Konfederacją i Konfederacją Korony Polskiej, czy też powinna zrobić dryf w stronę centrum i być partią umiaru, jednocześnie podkreślającą, że broni tradycyjnych wartości. To jest ten spór, który nakłada się również na podział frakcyjny, który się w tej chwili w PiS-ie dokonuje. Oczywiście tych frakcji, grupek i podgrupek jest znacznie więcej, ale generalnie spór ogniskuje się wokół tych dwóch koncepcji. Jak rozsypane opiłki metalu, zbierające się wokół dwóch biegunów magnesu.

Przed taką sytuacją stoi w tej chwili PiS. Z drugiej strony widać wyraźnie, że słabnie pozycja prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Przez lata rządził partią - w której zawsze były wewnętrzne spory i frakcje, szczególnie w terenie - na zasadzie „dziel i rządź” i on był najwyższą instancją, raz przyznawał rację jednym, raz drugim i tak to działało przez lata bo był „panem i władcą”. Poza tym prezes przyzwyczaił się do pewnego sposobu zarządzania tą formacją w sytuacji, w której nie było otoczenia bardziej na prawo od PiS-u. Do tego momentu był w zasadzie królem po tej stronie sceny politycznej i w związku z tym od niego zależało, kto będzie na listach i wiele innych kluczowych kwestii. Był u władzy, więc to od niego realnie zależało, kto obejmie ważne stanowisko w państwie, czy też kto obejmie stanowiska w spółkach z udziałem Skarbu Państwa. W tej chwili prezes obu tych instrumentów nie ma i w związku z tym jego pozycja zdecydowanie osłabła. Poza tym jak np. grozi palcem samorządowcom, którzy następne wybory będą mieli w 2029 roku, to oni się wtedy pytają, a co będzie za trzy lata z PiS-em i kto będzie jego liderem. Ma w dodatku w Pałacu Prezydenckim Karola Nawrockiego, który ma zupełnie inną osobowość niż Andrzej Duda, jest „fighterem” i ma ugruntowane poglądy bardziej na prawo od prezesa, a w dodatku dzieli ich różnica pokoleniowa – Karol Nawrocki zapewne myśli o dziesięcioletniej perspektywie prezydentury, o drugiej kadencji. Taki horyzont czasowy może być trudny do przyjęcia dla prezesa Kaczyńskiego.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: Dlaczego Jarosław Kaczyński może stracić, atakując Niemców?

Na to nałożyła się niedyspozycja Jarosława Kaczyńskiego i jego chwilowa nieobecność. Czy nie ma pan wrażenia, że podczas niej te procesy przybrały na sile? Dotąd sprawa wyglądała tak, że zbierał polityków PiS przy Nowogrodzkiej i tam szybko ucinał wszystkie konflikty. A kiedy kota nie ma, myszy harcują…

Niewątpliwie tak jest. Gdyby prezes PiS utrzymywał dotychczasowy styl swojej pracy i zarządzania, pewnie nie byłoby tego rodzaju sytuacji, których byliśmy świadkami ostatnio, choć, jak mówiłem, jego pozycja jest znacznie słabsza niż trzy lata temu. Obecnie w tle jest także pytanie o przyszłość przywództwa w PiS-ie. Zazwyczaj teorie dotyczące zarządzania strukturami zajmują się także tym, jak następuje zmiana przywództwa. To jest test na dojrzałość środowiska politycznego lub biznesowego – to, jak przeprowadzane są tego rodzaju zmiany, i czy struktura potrafi je przejść w sposób harmonijny. To test, który stoi przed PiS-em. Od samego początku aż dotąd była to w zasadzie autorska struktura Jarosława Kaczyńskiego. W tym roku minie 25 lat od powstania PiS, podobnie jak Koalicji Obywatelskiej. To nie tylko „srebrny jubileusz”, ale również czas na podsumowania.

Czytaj więcej

Prezes Jarosław Kaczyński wyszedł ze szpitala. PiS wróci do ofensywy?

W przeszłości tarć wewnętrznych w PiS było sporo. Te ostatnie to różnice zdań między frakcjami „harcerzy” i „maślarzy”, wcześniej spory między frakcją związaną z Solidarną, później Suwerenną Polską, prawdopodobna frustracja związana z przegranymi wyborami parlamentarnymi w 2023 r., ale były pewnie i takie, o których nie słyszeliśmy. Czy da się snuć jakieś prognozy dotyczące przyszłości PiS?

To, co stanie się z PiS, zależy od bardzo wielu czynników. Choćby dlatego, że żyjemy w rzeczywistości bardzo nieprzewidywalnej. Nie wiemy, co wydarzy się na Wschodzie, gdzie mamy wojnę, mamy rekonfigurację globalnego układu sił, zmianę formuł i punktów odniesienia, do których byliśmy przez ostatnie 30 lat przyzwyczajeni, zmianę sposobu funkcjonowania Paktu Północnoatlantyckiego, Unii Europejskiej. To wszystko w tej chwili jest dość płynne i ma też wpływ na sytuację wewnątrz kraju. Wystarczyłoby, żebyśmy spotkali się z jakimś realnym atakiem, nawet o charakterze prowokacyjnym – miałoby to kolosalny wpływ na naszą scenę polityczną i dlatego w tej chwili przewidywanie przyszłości jest bardzo trudne. Trudno również przewidywać, kto będzie rządził po 2027 r. Może to być dalej rząd Donalda Tuska, ale może być też jakaś inna formuła, która się dopiero wyłoni. W tej chwili nic nie jest przesądzone.

W dodatku na scenie politycznej pojawili się jednak nowi gracze. I coraz częściej zauważa się, że w wyniku werdyktu wyborczego mogą mieć w przyszłości jakąś rolę do odegrania.

Myślę, że model duopolu na polskiej scenie politycznej, z którym mieliśmy do czynienia przez ostatnie 20 lat, powoli zmierza ku końcowi. Prędzej czy później Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska zastąpią nowi liderzy. Albo rządził PiS ze swoimi koalicjantami, albo rządziła Platforma – teraz Koalicja Obywatelska i jej koalicjanci. Wokół tego sporu między Donaldem Tuskiem a Jarosławem Kaczyńskim rozpinała się cała debata polityczna i to definiowało polskie życie polityczne. Obecnie jednak widać wyraźnie, że zarówno w Prawie i Sprawiedliwości, jak i w Koalicji Obywatelskiej wchodzi nowa generacja polityków, która może być zainteresowana zmianami tego modelu i kształtu życia politycznego w Polsce. Sądzę, że to jest kwestia, która będzie się rozgrywała w najbliższych latach. Proszę zauważyć, że gdyby – hipotetycznie – z jakichś powodów któraś z dwóch głównych struktur się rozsypała, miałoby to istotny wpływ również na sposób funkcjonowania tej, która by przetrwała. Obie oparte są na antagonizmie między sobą. Gdyby nie było „wroga”, cała ta obecna strategia polityczna zawisłaby w próżni. Myślę tu oczywiście o perspektywie wieloletniej.

Czytaj więcej

Jarosław Kaczyński trafił do szpitala. Rzecznik PiS zabrał głos
Reklama
Reklama

Po prawej stronie sytuacja wydaje się dość jasna - jest Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. A co po stronie Koalicji Obywatelskiej? Czy mogłaby się tam pojawić jakaś nowa siła, która mogłaby jej zagrozić?

Tu przypomnę klasyczny przykład Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności. Z obu tych bytów powstały PO i PiS i się okazało, że zmiana formuły funkcjonowania partii politycznych wcale nie oznaczała, że politycy, którzy byli aktywni w obu partiach, znikają. Ludzie, którzy wtedy tam działali, dzisiaj są nadal aktywni i niekiedy także dziś zajmują prominentne stanowiska w państwie. Z tego punktu widzenia obecny duopol po ewentualnym rozpadzie i rekonfiguracji sceny politycznej nie oznacza, że zrobi się próżnia i pojawi się zupełnie nowy układ personalny. Koalicja Obywatelska pod pewnymi względami przypomina Partię Rewolucyjno-Instytucjonalna, która w Meksyku rządziła od 1929 roku do roku 2000. A między innymi dlatego, że miała w swoich szeregach wszelkie liczące się frakcje i nurty polityczne, więc w każdym momencie była „na fali”. Koalicja Obywatelska ma swoje skrzydło zielone, ma swoją lewicę, skrzydło socjaldemokratyczne, socjalliberalne, liberalne i chadeckie. Ba! Ma nawet nieliczną, ale jednak istniejącą część konserwatywną. Programowo to jest to środowisko bardzo zróżnicowane i to może być w przyszłości źródłem podziałów czy elementem ważnym przy tej rekonfiguracji, ale też może być źródłem trwania w jednej formacji aktualizowanej ze względu na koniunkturę polityczną w ramach swojej wielonurtowości.

Dość interesujący obraz wyłania się z najnowszych sondaży. W badaniu IBRiS dla Wirtualnej Polski różnica między PiS a PO jest niemal dziesięcioprocentowa. Koalicja Obywatelska ma poparcie 32,5 proc. respondentów, na PiS chce głosować 22,7 proc. badanych. Czy to już koniec PiS?

Na pewno dla PiS jest to trudny moment, ale dodam do tego jeszcze jeden element – zmienia się struktura wyborców PiS. PiS generalnie nie pozyskuje ludzi młodych i w średnim wieku, to raczej jest domena Konfederacji. Z kolei ten bardzo ideowy elektorat PiS z poprzednich wyborów, w tej chwili ewidentnie przeszedł do Konfederacji Korony Polskiej. Badania wskazują, że ponad połowę elektoratu partii Grzegorza Brauna stanowią dawni wyborcy PiS, którzy zawiedli się na tej partii. PiS nie bardzo ma skąd w tej chwili czerpać społecznego poparcia. Nie uda się pozyskać liberalnego elektoratu, a ten ideowy konserwatywno-prawicowy idzie do Brauna czy do Konfederacji. Młodym przejadła się retoryka prezesa Jarosława Kaczyńskiego i polityków PiS, zaś ten elektorat, który pozostał, niestety kurczy się ze względów biologicznych. Trudno sobie z kolei wyobrazić zasadniczą zmianę formuły przy obecnym sposobie zarządzania tą partią. Trudno oczekiwać, że taki manewr będzie wykonalny i przede wszystkim że zostanie przyjęty jako wiarygodny, bo to także istotne.

Czytaj więcej

Czy PiS bierze pod uwagę sojusz z partią Brauna? Zdecydowane stanowisko Jarosława Kaczyńskiego

Trudno wyobrazić sobie możliwość odwrócenia tych tendencji. Taka jest moja diagnoza, ale to nie oznacza, że nie może się wydarzyć coś takiego, co spowoduje, że PiS jednak złapie wiatr w żagle. Myśląc o tym, pamiętam jednak 2001 r., kiedy uznano, że premier Jerzy Buzek już jest na kompletnym aucie. Przegrał wybory, AWS nie przekroczył progu. Później okazało się, że premier Buzek uzyskał rewelacyjne wyniki wyborcze na Śląsku i był nawet przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Więc trzeba być ostrożnym w stawianiu takich efektownych diagnoz, które mogą się potem absolutnie nie sprawdzić.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Partie polityczne i ich liderzy

Partie polityczne i ich liderzy

Foto: Infografika PAP

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Polityka
Prawie 40 proc. Polaków wierzy w rozłam w PiS. Czy Mateusz Morawiecki odejdzie?
Polityka
Konwencja programowa PiS w Stalowej Woli otwarta przemówieniem Mariusza Błaszczaka. Michał Dworczyk wykluczony
Polityka
Czego się spodziewać po Radzie Przyszłości Donalda Tuska? „Rzeczpospolita” zapytała ekspertów
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama