Z tego artykułu się dowiesz:
- Jak europoseł PiS Piotr Müller tłumaczy proces „suwpolizacji PiS”?
- Jakie jest źródło wewnętrznych napięć w Prawie i Sprawiedliwości?
- Jak prezes PiS Jarosław Kaczyński zareagował na publiczne dyskusje wewnątrz partii?
„Z przykrością obserwuję proces suwpolizacji Prawa i Sprawiedliwości. Efekty widać – w sondażach 10 punktów procentowych mniej niż w 2023 r. Teraz ich akcja przeciwko Ryszardowi Terleckiemu. Co jeszcze bardziej szokujące, skoordynowany atak na R. Terleckiego Terleckiego przeprowadzany przez niektórych wiceprezesów PiS, którzy jak widać nie dorośli do funkcji, która polega na łączeniu środowiska, a nie jego dzieleniu” – napisał w piątek w serwisie X Müller.
Incydent z udziałem Sebastiana Kalety i Ryszarda Terleckiego doprowadził do wewnętrznego sporu w PiS
Był to komentarz do sporu, jaki wybuchł w PiS wokół incydentu z udziałem posła PiS, w przeszłości polityka Suwerennej/Solidarnej Polski Sebastiana Kalety i byłego wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego. Terlecki był pytany przez TVN24 w Sejmie, czy Zbigniewowi Ziobrze, w związku z jego nieobecnością w kraju, należy obniżyć wynagrodzenie poselskie. Gdy Terlecki zaczął odpowiadać, wówczas Kaleta zwrócił mu uwagę, by nie zabierał głosu na ten temat. „Gówniarzeria” – skomentował cały incydent Terlecki. Cała sprawa wywołała falę komentarzy polityków PiS w serwisie X – część, zwłaszcza byli politycy Suwerennej/Solidarnej Polski oraz przedstawiciele partyjnej frakcji określanej jako "maślarze", krytykowała Terleckiego, inna część, przede wszystkim politycy związani z byłym premierem Mateuszem Morawieckim, frakcja tzw. harcerzy, atakowała Kaletę.
Piotr Müller tłumaczy, że „suwpolizacja PiS” dotyczy sporów programowych
Czym jest „suwpolizacja PiS”? – Ja mogę to w skrócie powiedzieć w ten sposób, nie zachęcając do tego, by jakaś ostrzejsza debata na ten temat się odbywała. PiS, gdy było tworzone, gdy budowało swój program, miało określony program i część tego programu ulega pewnej dyskusji w tej chwili – odparł były rzecznik rządu.
– Ja wolałbym, abyśmy zostali przy rdzeniu programu PiS, jako partia eurorealistyczna, krytyczna wobec tego, co się dzieje w UE, ale jednocześnie chcąca być członkiem UE i elementem szeroko rozumianego Zachodu, w klasycznym, dobrym tego słowa znaczeniu – dodał.
Czytaj więcej
Zbigniew Ziobro chciał walczyć z tymi, których nazywał „białymi kołnierzykami” i „świętymi krowami” stojącymi ponad prawem, a stał się jednym z nic...
Pytany, czy elementem „suwpolizacji PiS” jest wzrost znaczenia polityków byłej partii Zbigniewa Ziobry w PiS, były rzecznik rządu odparł: – Dziś. Mnie bardziej chodzi o kwestie programowe niż personalne. Na pytanie o incydent z Kaletą i Terleckim Müller stwierdził, że nie da się wciągnąć w głębszą dyskusję na ten temat. – Co miałem na ten temat chciałem powiedzieć, to napisałem i przekazałem – uciął temat.
Na uwagę, że nie może komentować sprawy, bo zakazał tego prezes PiS Jarosław Kaczyński (w piątkowym wpisie w serwisie X groził zawieszeniem w prawach członków PiS tych, którzy „zabiorą głos w szkodliwej dyskusji”), Müller odparł, że dobrze, iż prezes PiS zabrał głos w tej sprawie, ponieważ „być może tych emocji było za dużo, dobrze byłoby, gdyby emocje w tej sprawie opadły”. Zapewnił jednocześnie, że partia nie pęknie na pół.
Byłego rzecznika rządu Mateusza Morawieckiego pytano też o wybór kandydata PiS na premiera, co – według doniesień m.in. „Rzeczpospolitej” – ma nastąpić jeszcze wiosną. Müller stwierdził, że to, czy kandydat zostanie tak szybko wyłoniony „jest kwestią wyboru strategii na najbliższe dwa lata”.
– Nie wiem, czy to jest ten moment (wskazania kandydata na premiera), są jeszcze dwa lata do wyborów, gdyby to ode mnie zależało, byłaby to druga połowa tego roku – odparł.
A co, jeśli tym kandydatem nie będzie Mateusz Morawiecki? Czy jego stronnicy to zaakceptują? – Jeżeli to wszystko odbędzie się w ramach dyskusji wewnątrz partii, będą decyzje organów, które są do tego upoważnione i wspólnie stwierdzimy, że jest taka lepsza strategia, to możemy o tym rozmawiać – odparł.
Na pytanie, kto, jego zdaniem, byłby najlepszym kandydatem PiS na premiera, były rzecznik rządu stwierdził, że nie da się namówić na deklarację, która oznaczałaby, że „jedna frakcja mówi drugiej, kto powinien być kandydatem”.