fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Jak rozwiązywać spory sąsiedzkie: można zminimalizować uciążliwości

Na właściciela nieruchomości, z której pochodzą negatywne oddziaływania, można nałożyć obowiązki, które je zminimalizują
A to oznacza, że sąd nie musi od razu orzekać zakazu prowadzenia określonego rodzaju działalności gospodarczej na nieruchomości (w tym przypadku zakładu ślusarskiego). Wystarczy, gdy jego właściciel będzie prowadził określone prace przy drzwiach zamkniętych. Zminimalizuje to ryzyko negatywnych oddziaływań na nieruchomości sąsiednie (chodziło głównie o hałas). Zdecydował tak Sąd Najwyższy w wyroku z 14 maja 2002 r. (V CKN 1021/00).
Sąsiedzi Stefana K., który prowadzi zakład ślusarski usługowo-produkcyjny na potrzeby górnictwa, wystąpili przeciwko niemu z pozwem. Domagali się zaniechania prowadzenia działalności gospodarczej.
Rozstrzygając sprawę sądy odniosły się do treści art. 144 kodeksu cywilnego, wskazując, że ocena występujących zakłóceń powinna być dokonywana według kryteriów obiektywnych, a nie jedynie według subiektywnych odczuć właściciela nieruchomości sąsiedniej. Zarówno sąd I, jak i II instancji ustaliły, że przeciętna (dopuszczalna) miara zakłóceń wynikających z prowadzenia przez pozwanego zakładu ślusarskiego została przekroczona. Różnice wystąpiły jedynie w odniesieniu do rozmiarów tego przekroczenia: sąd I instancji przyjął, że źródłem takich zakłóceń jest w ogóle prowadzenie przez pozwanego zakładu. Z kolei sąd apelacyjny uznał, że niedopuszczalne zakłócenia mają miejsce jedynie przy prowadzeniu określonych rodzajów prac (cięcie i szlifowanie blach) i w określonych okolicznościach (otwarte drzwi pomieszczeń).
Sąd II instancji dodatkowo zwrócił uwagę na przepisy chroniące środowisko, w szczególności normy dopuszczalnego poziomu hałasu. Przyjął, że mając znaczenie dla oceny przekroczenia przeciętnej miary zakłóceń, nie przesądzają jednak automatycznie o dopuszczalnym lub niedopuszczalnym poziomie immisji pośrednich. Zdaniem sądu konieczne jest przedsiębranie środków stosownych w danej sytuacji, tzn. takich, które zminimalizują skutki zakłóceń i spowodują, że zakłócenia te nie będą wykraczać „ponad przeciętną miarę".
W opinii sądu apelacyjnego środek zastosowany przez sąd pierwszej instancji wykroczył poza niezbędny zakres ochrony udzielanej powodowi. Jego zdaniem wystarczy, jeśli pozwany zaniecha prowadzenia działalności gospodarczej w swoim zakładzie produkcyjnym przy otwartych drzwiach pomieszczeń, a poza tymi pomieszczeniami prac polegających na spawaniu, paleniu blach, cięciu metali i szlifowaniu.
Z rozstrzygnięciem tym zgodził się również Sąd Najwyższy. Przypomniał, że korzystanie przez właściciela ze swojej nieruchomości może łączyć się z pewnymi niedogodnościami odczuwanymi przez właścicieli nieruchomości sąsiednich. Udzielenie ochrony właścicielowi nieruchomości sąsiedniej uzależnione jest przy tym od oceny, czy negatywne oddziaływania pozostają w granicach przeciętnej miary, która ustalana jest z uwzględnieniem społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych. Trafnie, w opinii SN, sąd drugiej instancji wskazał, że dopuszczalna miara zakłóceń ustalana jest przy zastosowaniu kryteriów obiektywnych, a istniejące normy administracyjne dopuszczalnych zakłóceń w postaci np. emisji hałasu mają znaczenie pomocnicze.
Przepisy pozwalają nałożyć na właściciela nieruchomości, z której pochodzą negatywne oddziaływania, nie tylko obowiązek całkowitego zaprzestania działań stanowiących źródło immisji, ale także takie, które doprowadzą do „powrotu" zakłóceń w granice przeciętnej miary, a więc dozwolonego negatywnego oddziaływania na nieruchomości sąsiednie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA