fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Włoscy wypędzeni chcą pieniędzy od Słowenii i Chorwacji

Piotr Kowalczuk
Wysiedleni 60 lat temu z Jugosławii Włosi liczą, że zniesienie granic ułatwi im odzyskanie majątków
Wypędzeni nazywani esuli żądają teraz od Słowenii i Chorwacji zwrotu majątku lub godziwego odszkodowania od państwa włoskiego. Skarżą się, że swoich zagrabionych posiadłości decyzją władz w Lublanie i Zagrzebiu nie mogą nawet odkupić. Domagają się też oficjalnych przeprosin za wyrządzone im krzywdy.
W Słowenii i Chorwacji zawrzało. Oba kraje uważają przejęty majątek za kontrybucję wojenną, zapłatę za prześladowania lat faszyzmu oraz 200 tysięcy ofiar II wojny. Esuli po latach luźnych związków z podobnymi organizacjami w Europie, w tym z niemieckimi ziomkostwami, 4 grudnia zawiązali w Trieście zgodnie z prawem włoskim Europejski Związek Uchodźców i Wypędzonych (UEDE). Organizacja skupiać ma wyłącznie ofiary wysiedleń związanych z II wojną. W jej władzach znalazł się m.in. Peter Ludwig, przewodniczący Ziomkostwa Niemców Sudeckich w Austrii, Wilhelm von Gottberg, przewodniczący Ziomkostwa Prus Wschodnich, i znany w Polsce z roszczeń Powiernictwa Pruskiego Rudi Pawelka, przewodniczący Ziomkostwa Śląskiego. Eriki Steinbach, która brała udział w pracach przygotowawczych, w UEDE na razie nie ma.
W pierwszym komunikacie związku napisano, że jego celem jest „działalność polegająca na poczynieniu kroków prawnych zmierzających do odzyskania skonfiskowanych majątków lub, choć w drugim rzędzie, odszkodowania za poniesione straty, a także walka o prawa dla mniejszości etnicznych, które pozostały na terenach zagrabionych”. UEDE domaga się stworzenia w Komisji Europejskiej stałej Komisji ds. Uchodźców i udziału w jej pracach na zasadzie pełnego członkostwa. Ma też nadzieję, że wkrótce przystąpią do niej inne organizacje uchodźców, m.in. Niemców nadwołżańskich. Liczy też na Polaków z Wilna i Lwowa. W rozmowie z „Rz” przewodniczący związku Massimiliano Lacota zapewniał, że w żadnym razie nie chodzi o restytucję granic sprzed II wojny. – Głównym celem organizacji jest uzyskanie odszkodowań dla tych, którzy dotąd ich nie dostali, jak choćby włoscy esuli oraz otwarcie europejskich granic i stworzenie tym wypędzonym, którzy chcą, możliwości powrotu do swoich małych ojczyzn – mówi. Naciskany, jak to sobie wyobraża w przypadku Polski, poradził, by rozmawiać z Pawelką. On jako reprezentant włoskich wypędzonych domaga się odszkodowań przede wszystkim od państwa włoskiego.A Pawelka od Polski – przed Trybunałem w Strasburgu. Traktat pokojowy podpisany przez Włochy w Paryżu w 1947 r., na mocy którego ogromna część Istrii, Rijeka i Dalmacja przeszły w posiadanie Jugosławii, stwierdzał, że państwo włoskie powinno zapłacić Jugosławii kontrybucję, a następnie Jugosławia powinna zapłacić włoskim wypędzonym. Według różnych szacunków tereny te opuściło 200 – 300 tysięcy Włochów. Do dziś nie otrzymali ani grosza. Po rozpadzie Jugosławii zobowiązania przejęły Chorwacja i Słowenia, ale strona włoska odmawia przyjęcia wynegocjowanej kiedyś kwoty 110 milionów dolarów, licząc, że wynegocjuje więcej. Trudno się dziwić oburzeniu Słoweńców i Chorwatów. Żaden Włoch nie został ukarany za 200 tysięcy ofiar włoskiego faszyzmu w Jugosławii ani za 20 lat bezwzględnej italianizacji Istrii i Dalmacji, zamknięcie szkół, wycofanie słowiańskich języków z urzędów z koniecznością zmiany nazwisk nawet na nagrobkach.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA