Ekonomia

Co obniżka stóp w USA ma wspólnego z przyjęciem euro

Ostatnia obniżka stóp w USA wprowadziła masę dodatkowej płynności do gospodarki światowej
Europejski Bank Centralny zaś ostrzega, że związanie walut krajów Europy Środkowo-Wschodniej z euro i pojawienie się cyklu koniunkturalnych wzlotów i upadków grozi załamaniem procesu konwergencji w przegrzanych gospodarkach regionu.
Obecne reakcje rynków wschodzących na obniżkę stóp w USA w sierpniu i wrześniu przypominają zachowanie rynków światowych w latach 1987 i 1998. Indeks MSCI dla rynków wschodzących wzrósł o ponad 50 proc. w ostatnich 12 miesiącach i o ponad 25 proc. od chwili kryzysu hipotecznego w USA.Spośród liderów indeksu Chiny, Indie i Brazylia odnotowały od początku ubiegłego roku największy wzrost: 416, 112 i 133 proc. Natomiast polski WIG wzrósł w ciągu dziesięciu miesięcy do początku lipca o ok. 66 proc. Po załamaniu w sierpniu i obniżkach stóp w USA zaczął odrabiać straty. W latach ubiegłych, tak jak i teraz, Fed zdecydował się na awaryjne cięcia stóp, by zapobiec kryzysom. Za każdym razem jednak generował wzrost cen aktywów tam, gdzie nie trzeba, tworząc bańki spekulacyjne i wzmacniając przekonanie inwestorów, że można podejmować ryzyko moralne (tu spekulacyjne) bez ponoszenia konsekwencji złych decyzji. W 1998 r. dodatkowy pieniądz nieopatrznie trafił do spółek internetowych. Amerykański indeks Nasdaq wzrósł o 40 proc. w ciągu trzech i potroił się w ciągu 18 miesięcy. 11 lat wcześniej ta sama nadpłynność znalazła ujście na giełdzie w Tokio, gdzie akcje wzrosły ponaddwukrotnie w ciągu dwóch lat, zanim ceny załamały się w długotrwałym procesie. Obecnie dodatkowy impuls rozchodzi się nie tyle (jak miało być) po rynkach amerykańskich, ile po wschodzących. Wobec słabości gospodarki amerykańskiej rynki wschodzące znalazły się na celowniku nowych potentatów finansowych: azjatyckich banków centralnych, funduszy hedgingowych, prywatnych akcyjnych i inwestorów petrodolarowych, które znamionują strukturalne przesunięcie na światowych rynkach kapitałowych i nowe kierunki spekulacji.Ta wielka czwórka zgromadziła pod koniec 2006 r. ok. 8,4 bln USD aktywów, trzy razy więcej niż w 2000 r. Wartość tych zasobów stanowi obecnie ok. 5 proc. światowych aktywów finansowych (167 bln) i jeśli dotychczasowy trend się utrzyma, nowi brokerzy obejmą kontrolą do 2012 r. aktywa warte 20,7 bln USD.Zainteresowanie rynkami wschodzącymi bierze się stąd, że w wyniku kryzysu kredytów hipotecznych w USA, po obniżce przez Fed stopy podstawowej o 50 pkt bazowych (do 4,75 proc.) stopy długoterminowe nie spadły, co miało miejsce na początku bańki internetowej w 1998 r. oraz w latach 2001 i 2002. Wówczas obniżki stopy podstawowej o 25, 50 i 50 pkt bazowych wywołały spadek dochodowości 10-letnich obligacji skarbowych o ok. 20 pkt.Obecna obniżka wywołała jednak wzrost dochodowości tych papierów o ponad 20 pkt bazowych, co oznacza, że inwestorzy, obawiając się inflacji, żądają niższych cen i większej premii za inflację. Jest to również ostrzeżenie dla Fed, że groźba inflacji, deficyt handlowy i spadek wydajności mogą spowodować ucieczkę inwestorów z USA, co potwierdza przenoszenie się spekulacji na rynki wschodzące i inwestycje kapitałowe w spółki międzynarodowe. Kapitał spekulacyjny ma fundusze wystarczające, by zachwiać rozwojem małych i średniej wielkości krajów regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Przeżywają one rozkwit: tempo rozwoju dochodzi do 12 proc. PKB rocznie, a inflacja osiąga wartości dwucyfrowe (kraje bałtyckie). Deficyty handlowe dodatkowo pogarszają nierównowagę. Polska na tym tle wydaje się najbardziej stabilna w regionie, a zatem najatrakcyjniejsza dla spekulacji.Nadciągające załamanie w USA musi z konieczności objawić się w formie prosperity gdzie indziej, tak jak na rynkach wschodzących. W jakim stopniu dotknie ona naszego regionu, zależy od kierunku spekulacji i wielkości środków skierowanych na giełdy w EŚW. Jak każda bańka spekulacyjna, tak i ta musi się zakończyć łzami. Jednak możliwe będą w międzyczasie obfite zyski dla tych, którzy odpowiednio wcześnie wycofają zainwestowany kapitał z giełdy.Dla gospodarki w Polsce obniżka stóp w USA i napływ kapitału spekulacyjnego mają dwojakie znaczenie. Po pierwsze jej destabilizacja, tu rozpalenie kapitałem z zewnątrz, negatywnie wpłynie na wzrost gospodarczy. Istnieje bowiem negatywny związek między wzrostem a wahaniami cyklicznymi. Po drugie, co jest jeszcze gorsze, jeśli Polska przedwcześnie zwiąże złotego z euro, a gospodarka eksploduje w wyniku pęknięcia bańki spekulacyjnej, nie będzie miał po niej nawet kto posprzątać, gdyż decyzje o wysłaniu ekip porządkowych będą podejmowane kolektywnie we Frankfurcie. Autor jest ekonomistą z Ministerstwa Gospodarki
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL