Orzecznictwo

Pasażerowie zyskają, ale tylko na kilka tygodni

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Klienci kolei mogą się już starać o zwrot części wydatków na bilety, jeśli pociąg spóźni się co najmniej godzinę. Ustawę, która miała zablokować taką możliwość, dopiero wczoraj rozpatrzył Trybunał Konstytucyjny
W[b] wyroku TK (sygn. Kp 8/09)[/b] nie chodziło zresztą o prawa pasażerów do rekompensat. Prezydent Lech Kaczyński zaskarżył nowelę [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=4B5B4145D41076365DCDEE6FD1709161?id=184757]ustawy o transporcie kolejowym[/link] z czerwca br. z powodu nierównego traktowania polskich i unijnych przewoźników. Polskie firmy, świadcząc usługi za granicą, musiałyby mieć lokalny certyfikat bezpieczeństwa „B". Tymczasem od unijnych przewoźników jeżdżących po naszych torach tego certyfikatu by nie wymagano.
Trybunał nie zakwestionował jednak tych przepisów. Sędziowie uznali, że nowela umożliwia dostęp do wykonywania międzynarodowych przewozów pasażerskich. Wtedy i tak trzeba mieć certyfikat „B". Zaskarżony przepis w ogóle zaś nie odnosił się do warunków uzyskiwania dostępu do krajowej infrastruktury kolejowej.Teraz nie ma już przeszkód, aby prezydent ustawę podpisał. Wejdzie ona w życie po 14 dniach od ogłoszenia, co oznacza, że nie będzie obowiązywała jeszcze przez kilka najbliższych tygodni. Ma to duże znaczenie dla pasażerów. Ustawa wyłącza bowiem na stałe stosowanie przepisów o rekompensatach za opóźnienia pociągów miejskich, podmiejskich i regionalnych. Ponadto do 30 czerwca 2011 r. rozporządzenie nie miało być stosowane do pociągów krajowych oraz połączeń ze stacjami leżącymi poza granicami UE. Zwolnienia dla niektórych tras mogą być wielokrotnie przedłużane – maksymalnie nawet do 2024 r.
Co będzie do czasu wejścia w życie ustawy? Od dzisiaj obowiązuje wprost (bo nie wymaga implementacji) unijne rozporządzenie [b]1371/ 2007[/b]. To z niego wynika, że przez najbliższe tygodnie uprawnienia do rekompensat będą podróżnym przysługiwać. Oznacza to, że jeśli nasz pociąg się spóźni o więcej niż godzinę, to możemy dostać rekompensatę w wysokości 25 proc. ceny biletu. Ale jeżeli opóźnienie wynosi co najmniej dwie godziny, przewoźnik zwróci pasażerowi nawet połowę ceny biletu. Przewoźnicy mogą jednak odmówić wypłat, gdy należności są niższe niż równowartość 4 euro (16 – 17 zł). Co istotne, zasady te dotyczą wszystkich rodzajów pociągów pasażerskich, bo wyłączenia w tej mierze każdy kraj może wprowadzić sam, a w wypadku Polski czyni to dopiero czekająca na ogłoszenie ustawa. PKP InterCity zdecydowały się np. przyznawać bony, dzięki którym można taniej kupić kolejny bilet. Szczegółowe informacje o roszczeniach i trybie ich dochodzenia (nie tylko w Polsce, ale i innych państwach UE) można znaleźć na stronie internetowej Europejskiego Centrum Konsumenckiego.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL