ZUS

1,7 mln firm może uniknąć składek do nowych funduszy emerytalnych

Adobe Stock
Nawet 1,7 mln najmniejszych firm może uniknąć zapłaty składek do nowych funduszy emerytalnych.

„Rzeczpospolita" dotarła do pilnie strzeżonej najnowszej wersji projektu ustawy o pracowniczych planach kapitałowych. Wynika z niego, że ponad milion samozatrudnionych i przeszło 700 tys. mikroprzedsiębiorców będzie mogło łatwo uniknąć nowych obciążeń.

W najbliższą środę, 14 lutego, minister finansów Teresa Czerwińska ma zwołać konferencję prasową, na której oficjalnie go przedstawi. Można powiedzieć: wreszcie, bo pomysł na nowe zasady oszczędzania na emeryturę obecny premier Mateusz Morawiecki, a ówczesny minister rozwoju zapowiedział jeszcze w lipcu 2016 r. Wszystko wskazuje, że pierwsze dodatkowe składki emerytalne przedsiębiorcy zapłacą już od 1 stycznia 2019 r.

Mikro bez obciążeń

W myśl ustawy o pracowniczych planach kapitałowych każdy ubezpieczony, będzie mógł zrezygnować z tej formy oszczędzania. Ponad milionowi osób prowadzących działalność gospodarczą i niezatrudniających pracowników do rezygnacji z oszczędzania w nowym systemie wystarczy złożenie oświadczenia. W myśl art. 23 ust. 5 projektu samozatrudnieni nie będą bowiem objęci automatycznym zapisem do PPK raz na dwa lata. Taki zabieg, który ma zachęcać przyszłych emerytów do oszczędzania, będzie dotyczyć wyłącznie zatrudnionych: etatowych pracowników i tych na kontraktach cywilnoprawnych.

Zgodnie z wersją projektu, do której dotarliśmy, zwolnienie z autozapisu do PPK obejmie kolejną grupę podmiotów. A dokładnie ponad 700 tys. mikroprzedsiębiorców. Są to firmy zatrudniające od jednego do dziewięciu pracowników, w których pracuje obecnie ok. 3 mln osób. Wystarczy, że po zmianie przepisów, zgodnie z art. 13 ust. 1 pkt 2 projektu, wszyscy zatrudnieni w takiej mikrofirmie oświadczą, że nie są zainteresowani taką formą oszczędzania. I ich pracodawca przestanie podlegać pod nowe regulacje, w tym autozapis do PPK.

– Jeśli samozatrudnieni i pracownicy mikroprzedsiębiorstw nie będą zainteresowani oszczędzaniem na nowych zasadach, wyłączenie ich spod autozapisu do PPK pozwoli im uniknąć wielu obowiązków administracyjnych – zauważa Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP.

Duża firma będzie musiała więcej

Wychodzi więc na to, że nowa ustawa będzie miała pełne zastosowanie wyłącznie do ok. 180 tys. małych, średnich i największych polskich firm.

– W tej wydawałoby się niewielkiej grupie przedsiębiorców są pracodawcy zatrudniający najwięcej pracowników – zaznacza Kozłowski. – Przykładowo w prawie 6 tys. największych firm, powyżej 250 pracowników, jest zatrudnionych ponad 3,2 mln osób. W średnich, od 50 do 249 pracowników, jest kolejne 2 mln osób, a w małych, od 20 do 49 zatrudnionych pracuje ponad 1 mln osób.

Co ważne, bez względu na wielkość firmy decyzja o oszczędzaniu w PPK będzie należała do pracownika. Za zniechęcanie ich do tego pracodawcy mają odpowiadać karnie. Pytanie jednak, kto będzie kontrolował przestrzeganie takiego zakazu.

Nowe koszty

Ponadto może się okazać, że nie będzie gdzie oszczędzać. PPK zamiast pomnażać zyski przyszłych emerytów mogą bowiem ponosić wyłącznie koszty działania nowego systemu. Nowa wersja projektu przewiduje powołanie nowej ewidencji PPK, za której prowadzenie Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych będą płacić nawet złotówkę miesięcznie za jednego uczestnika. Wydawałoby się, że to niewielka opłata, ale w skali całego systemu wygeneruje znaczące koszty.

Rząd zakłada, że do PPK może przystąpić nawet 8,5 mln osób. Wówczas nowa opłata za prowadzenie Ewidencji PPK wyniesie ponad 100 mln zł rocznie. Z projektu nie wynika wprost, na co zostaną przeznaczone te pieniądze.

Jeśli uczestnicy odprowadzają niewielkie składki do PPK od nieregularnych zarobków, ten dodatkowy koszt może wręcz spowodować, że nowy system stanie się dla mniejszych TFI deficytowy. ©?

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Marcin Wojewódka - radca prawny, partner w kancelarii Wojewódka i Wspólnicy

Jeśli celem pomysłodawców jest możliwie duża liczba osób oszczędzających w PPK, to powinno się szukać sojuszników do popierania tego pomysłu wewnątrz samych zakładów pracy. Takim naturalnym sojusznikiem wydają się związki zawodowe. Dlatego też warto rozważyć przyznanie im uprawnień, podobnych jak w obecnie funkcjonujących pracowniczych programach emerytalnych. Na przykład mogłyby mieć realny wpływ na wybór podmiotu zarządzającego środkami gromadzonymi w PPK. Tym bardziej że najważniejszym czynnikiem sukcesu nowego systemu jest liczba osób, które zdecydują się zostać w PPK, po automatycznym zapisaniu przez pracodawców. W tym kontekście niezwykle istotna będzie kwestia informowania zatrudnionych o korzyściach długoterminowego oszczędzania.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL