fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Matyja: Zacznijmy szanować państwo

Rafał Matyja, politolog, wykładowca w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.
Fotorzepa/ Piotr Guzik
Gdybyśmy mieli zakodowany większy szacunek do państwa, to rywalizacja polityczna nie miałaby żadnego znaczenia - mówi Rafał Matyja, politolog, wykładowca w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

Rz: Resort obrony narodowej zapowiedział nowelizację ustawy o weteranach. Dziś byli wojskowi mogą liczyć na zatrudnienie jako instruktorzy w powstających oddziałach Wojsk Obrony Terytorialnej. A jak w Polsce wykorzystujemy wiedzę i doświadczenie byłych elit politycznych?

Rafał Matyja: W naszym kraju nie ma takich zwyczajów ani na poziomie samorządowym, ani na wyższych szczeblach władzy. Nie czerpiemy z doświadczenia byłych wojewodów czy wiceministrów, a więc ludzi, którzy bardzo często byli twórcami ważnych reform. Ich wiedza jest unikalna i bardzo wszechstronna. To spora słabość państwa, jeśli nie potrafi gromadzić i sięgać po takie doświadczenia. Ale wiele innych krajów ma podobne problemy.

Do czego jest potrzebna ta wiedza?

Po pierwsze, do kształtowania nowych pokoleń tych, którzy wchodzą do polityki. Zanim pojawi się u nich wiedza poparta doświadczeniem, dobrze byłoby, gdyby mogli chociaż przeczytać o praktycznej stronie rządzenia państwem. Nie chodzi o samo wygrywanie wyborów czy o walkę z przeciwną partią, lecz o trudną sztukę, jaką jest rządzenie. Po drugie, wiele ekip, które rozpoczynały pracę, mówiło, że zastaje po poprzednikach puste szuflady. A przecież dla sprawnego funkcjonowania państwa ważne jest, by przekazywać nie tylko biurko, ale także jego zawartość, umożliwić kontynuowanie tego, co zostało podjęte przez poprzedników. Ta praktyka powinna być zasadą, a nie wyjątkiem.

Skąd bierze się ta niechęć?

To oczywiście element rywalizacji politycznej, ale też braku pewnej kultury i szacunku do instytucji państwa. Co więcej, taki brak współpracy między następującymi po sobie urzędnikami zdarza się nie tylko wśród polityków należących do różnych opcji politycznych. Często obserwujemy to również w przypadku zmiany władzy w obrębie jednego ugrupowania. Gdybyśmy mieli zakodowany większy szacunek do państwa, to ta rywalizacja polityczna nie miałaby żadnego znaczenia.

Jak zatem można ulepszyć proces przekazywania doświadczenia politycznego?

Na przykład każdy wysoki urzędnik, kończąc swoją pracę, mógłby liczyć na sporą odprawę. Jednak w zamian za to byłby przez kilka miesięcy do dyspozycji swojego następcy, by służyć mu wiedzą i dzielić się doświadczeniem. Ponadto powinno się stać zasadą, że każdy odchodzący minister pisze krótkie sprawozdanie zawierające listę zaleceń i ostrzeżeń dla kolejnego szefa resortu. To mogłoby się okazać kluczowe w pierwszych miesiącach rządzenia, kiedy np. różne grupy lobbystów chciałyby wpłynąć na nowy rząd. Natomiast na poziomie systemowym – dotyczącym pamięci instytucjonalnej – zbieranie tej wiedzy i opracowywanie jej wymaga sporego nakładu pracy. Dziś nie podejmują się tego żadne instytucje państwowe. W małym stopniu interesuje się tym też sfera akademicka, spora wiedza praktyków pozostaje zatem niewykorzystana. A szkoda.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA