fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ranking audytorów

Na warszawskiej giełdzie karty niezmiennie rozdaje Deloitte

Fotorzepa, Robert Gardziński
Konkurencja była bardzo zacięta, ale lider się nie zmienił. Drugie i trzecie miejsce przypadło ex aequo firmom KPMG i EY, a tuż za nimi uplasowało się PwC. Bardzo dobrze wypadli też średni audytorzy.

Audyt spółek giełdowych to prestiż i wyzwanie, a sprawozdanie finansowe jest podstawowym źródłem informacji dla uczestników rynku. Jak co roku sprawdziliśmy, którzy audytorzy wiodą na parkiecie prym. Zwycięzcą – już kolejny rok z rzędu – zostało Deloitte, które zdobyło 36,25 pkt (średnia dla wszystkich badanych firm to 19 pkt). Niewiele mniej, bo po 35 pkt, uzyskały KPMG oraz EY Polska, które tym samym zdobyły drugą pozycję. Niewielki dystans dzielił je od kolejnego w rankingu PwC (34,55 pkt). Poziom 30 pkt przekroczyły jeszcze trzy firmy: BDO, Grant Thornton Frąckowiak oraz Grupa PKF Consult.

– Spółki notowane na giełdzie są z pewnością dla audytora bardzo pożądaną grupą klientów nie tylko ze względu na prestiż, jaki daje ich badanie, ale również na wyzwania i problemy, z jakimi się spotykają – mówi Piotr Sokołowski, partner w dziale audytu Deloitte. Grupie nie tylko przypadła pierwsza pozycja w kategorii najlepsza firma audytorska badająca spółki giełdowe, ale jest też liderem pod względem aktywności na giełdzie. W 2016 r. przebadała największą liczbę spółek, a jej przychody z tego tytułu wyniosły ponad 15 mln zł.

Co ciekawe, wyższą łączną kwotę zainkasowało KPMG przy mniejszej liczbie badanych spółek, warto też jednak odnotować, że pod swoimi skrzydłami ma ono największe podmioty, co w naturalny sposób skorelowane jest z wyższą opłatą za badanie. Z naszych szacunków wynika, że jeśli uwzględnimy sumę aktywów badanych przez audytorów spółek giełdowych, to na KPMG przypada niemal 35 proc. rynku, podczas gdy na PwC i Deloitte po około 27 proc. A zatem tylko te trzy firmy kontrolują niemal 90 proc. rynku. Jeśli dodamy do tego prawie 7 proc., które przypada na EY, to widać, że dla pozostałych audytorów zostaje około 3 proc. Z kolei jeśli policzylibyśmy udziały, bazując na przychodach badanych firm, to tzw. wielka czwórka miałaby w sumie około 85 proc.

Natomiast zdecydowanie inaczej prezentują się już statystyki, jeśli będziemy szacować rynek, bazując na liczbie audytowanych spółek. Tutaj liderem z 13,7-proc. udziałem jest Deloitte, a na drugim miejscu EY z 10,2-proc. Natomiast na kolejnych miejscach znalazły się BDO, PKF Consult i PwC (te dwie mają tyle samo udziałów), KPMG, Grant Thornton Frąckowiak oraz UHY ECA Audyt.

Jak podkreśla Jan Letkiewicz, partner zarządzający departamentem audytu Grant Thornton, spółki publiczne to ciekawi klienci. – Zwykle tacy, którym się chciało zrobić coś więcej, mający ambicję zaistnienia w życiu gospodarczym i instynkt do rozwoju. Praca dla nich wiąże się z wciąż nowymi wyzwaniami, a dzięki temu nie sposób się przy nich nudzić. Wymaga to dużych umiejętności zawodowych, ale również rozwijania się wspólnie z klientami. Lubimy właśnie ten styl pracy i być może dzięki temu udało się nam zbudować relatywnie dużą firmę – mówi.

Sprawdziliśmy również, które firmy audytorskie są najbardziej aktywne na rynku alternatywnym NewConnect. W kontekście audytu mówi się o nim zdecydowanie rzadziej niż o GPW, a przecież jest na nim notowanych niemal tyle samo firm. Pierwsze miejsce w tegorocznej edycji rankingu przypadło Grupie PKF Consult, a za nią uplasowały się UHY ECA, 4 Audyt, WBS Audyt oraz BDO.

Andre Helin, prezes BDO, ocenia, że największym problemem branży audytorskiej jest olbrzymia fragmentacja.

– Dziś jesteśmy świadkami sytuacji, gdy z jednej strony mamy około dziesięciu podmiotów, których udział w rynku jest bardzo duży, z drugiej zaś jest bardzo wiele firm, które nie osiągnęły takiego wolumenu, by zabezpieczał on dalszy rozwój branży – mówi Helin. Podkreśla przy tym, że problem koncentracji branży audytorskiej w Polsce nie polega na tym, że jest siedem–osiem dużych firm, bo tak jest w każdym kraju europejskim. Problem polega na tym, że jest kilka tysięcy bardzo małych firm. W Europie Zachodniej takiego zjawiska już się praktycznie nie spotyka. Czy poziom koncentracji branży można zmniejszyć? – Owszem, ale jedynym sposobem jest obniżenie kosztów działalności firm audytorskich. Niestety, obserwując decyzje podejmowane w Polsce, można dojść do wniosku, że ustawodawca nie jest zainteresowany generalną poprawą kondycji finansowej mniejszych firm audytorskich – odpowiada Helin.

Z kolei Krzysztof Horodko, partner zarządzający TPA Poland, ocenia, że dane z rynku europejskiego wskazują, iż w Polsce mamy do czynienia z jednym z najwyższych poziomów koncentracji rynku. – Wynika to z kilku czynników, takich jak zaszłości historyczne, „usieciowienie" międzynarodowych klientów wybierających wielką czwórkę, relatywnie mniejsza konkurencyjność jakości usług świadczonych przez firmy lokalne, słabsza pozycja na rynku lokalnym średnich firm sieciowych w porównaniu z innymi rynkami zagranicznymi i brak odpowiedniego wsparcia średnich firm ze strony regulatora – wymienia. Jego zdaniem dobrym pomysłem, który mógłby wzmocnić pozycję lokalnych firm, były próby wsparcia audytów wspólnych. – Tym bardziej szkoda, że pomysł promowania tego rozwiązania nie znalazł akceptacji ustawodawcy – ubolewa.

Warto jednocześnie odnotować, że największe firmy audytorskie podejmują wiele działań mających na celu rozwój rynku kapitałowego w Polsce. Są kuźnią kadr i angażują się w poprawę jakości ładu korporacyjnego, czego przykładem jest chociażby wieloletni program Forum Rad Nadzorczych, czyli inicjatywa PwC, GPW oraz Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych. Ostatnio mocny nacisk kładziony jest również na promowanie dobrych praktyk, co mocno wykracza poza zwykłe badanie sprawozdań i pokazuje rolę edukacyjną środowiska audytowego w krzewieniu kultury rynku kapitałowego.

Ostatnie zmiany przepisów zdecydowanie zaostrzyły wymogi formalne oraz proceduralne dla audytu jednostek zainteresowania publicznego. – Może to zniechęcać mniejsze firmy audytorskie do współpracy z takimi podmiotami, przy jednoczesnym oczekiwaniu ze strony spółek notowanych oraz inwestorów, aby audyt był realizowany przez renomowane firmy audytorskie – uważa Roman Seredyński, partner zarządzający w grupie UHY ECA. Co tu oznacza pojęcie „renomowane"? – W mojej ocenie rynek został podzielony na trzy zasadnicze ligi, używając nomenklatury sportowej. Pierwsza to firmy zaliczane to tzw. Big4, druga liga to firmy, które zajmują w rankingach lokatę od piątego do około 20. miejsca, aż w końcu pozostałe zaliczyłbym do trzeciej ligi – odpowiada Seredyński. Jego zdaniem komitet audytu w spółkach notowanych na warszawskiej giełdzie powinien szukać biegłego rewidenta w pierwszej lub drugiej lidze. Twierdzi, że z punktu widzenia audytora obsługa spółek z GPW jest jak najbardziej korzystna, co wynika z dwóch zasadniczych powodów. Pierwszy to stała współpraca z klientem, spowodowana obowiązkiem przeglądu półrocznego oraz badania rocznego sprawozdań finansowych. Drugim jest świadomość wagi audytu zarówno po stronie komitetu audytu, jak i zarządu spółki, co przyczynia się do eliminowania z grona potencjalnych audytorów tych firm, które rywalizują jedynie ceną, co nie pozostaje bez wpływu na jakość usług. – Takich wątpliwych jakościowo firm audytorskich jest niestety dla rynku audytu coraz więcej, do czego przyczynia się przede wszystkim ustawa o zamówieniach publicznych i oczekiwania firm, które w poszczególnych branżach przyjęły za cel uzyskanie od biegłego badania rocznego sprawozdania finansowego za wynagrodzenie w przedziale nawet 2–4 tys. zł – podkreśla ekspert.

Krzysztof Dziekoński, partner TPA Poland, uważa, że zmiany ustawowe przyczyniają się niewątpliwie do wzrostu zainteresowania audytem i współpracą z audytorem ze strony rad nadzorczych. Niemniej proces ten przebiega zbyt wolno.

– W szczególności w spółkach, gdzie rada nadzorcza jest „zależna" od głównego akcjonariusza, który nierzadko ma realny wpływ na bezpośrednie zarządzanie firmą, brakuje aktywnego podejścia rady do procesu sprawozdawczego – mówi ekspert. Sam audytor w takich przypadkach może nie mieć tak mocnego przełożenia na zarząd, aby przeforsować i promować zmiany jakościowe w podejściu do sprawozdawczości. W radach nadzorczych zauważalny jest także niedosyt praktyków, którzy w przeszłości profesjonalnie zajmowali się audytem lub sprawozdawczością finansową i mogliby być równorzędnym partnerem do dyskusji dla audytora i KNF w zakresie kwestii regulacji księgowych dla JZP. – Same szkolenia, często teoretyczne, niestety nie wystarczą – podkreśla ekspert TPA Poland. Dobrą praktyką jest bezpośredni kontakt z osobami odpowiedzialnymi w spółce za badanie, z zarządem oraz udziałowcami. Na takiej zasadzie działa m.in. Rödl & Partner.

– Wychodzimy z założenia, że lepiej zapobiegać, niż leczyć, dlatego wymiana doświadczenia, wiedzy i ewentualne nakierowanie na rozwiązanie problemu odbywa się na bieżąco tak, by nasi klienci nie byli nigdy zaskoczeni negatywnymi skutkami – mówi Magdalena Ludwiczak, ekspertka z Rödl & Partner. Dodaje, że taki sposób postępowania owocuje dobrymi relacjami i zdecydowanie ułatwia pracę przy badaniu sprawozdania obu stronom. Spółki notowane na giełdzie są szczególnymi klientami.

– Ze względu na zainteresowanie akcjonariuszy i ściśle określone obowiązki informacyjne są szczególnie narażone na ryzyko, w tym to związane z utratą reputacji. Dlatego w budowaniu wartości ważnym partnerem jest zaufany audytor, który musi mieć duże doświadczenie w badaniu spółek publicznych i świadomość ryzyk, na jakie narażone są zarządy – podkreśla Leszek Lerch, partner w dziale audytu EY.

Opinia

Dorota Snarska-Kuman, partner w dziale audytu Deloitte

Do obowiązków komitetów audytu należy przede wszystkim kontrolowanie sprawozdawczości finansowej, monitorowanie skuteczności systemów kontroli wewnętrznej i systemów zarządzania ryzykiem. W realizacji celów związanych z monitorowaniem sprawozdawczości komitety wspierają się współpracą z audytorem zewnętrznym. Dlatego tak ważna jest regularna komunikacja i bliska współpraca. By było to możliwe, osoby delegowane do komitetu powinny reprezentować odpowiedni poziom kompetencji. Niezwykle ważna jest też niezależność, która istotnie wpływa na obiektywizm i rzetelność. Dlatego większość członków komitetu powinna spełniać kryteria niezależności. Dotychczasowe zasady współpracy komitetu i biegłego rewidenta oparte były raczej na odwoływaniu się do dobrych praktyk rynkowych. Obecnie, w związku z wejściem w życie rozporządzenia, współpraca ta staje się bardziej sformalizowana. Nowe przepisy dotyczące jednostek interesu publicznego nakładają obowiązek przedłożenia przez biegłego m.in. dodatkowego sprawozdania dla komitetu. Wzmocniono również jego rolę w odniesieniu do monitorowania niezależności biegłego rewidenta i jego wyboru. Jeżeli rada nie powołała komitetu, powyższe obowiązki spoczywają bezpośrednio na niej. Biorąc pod uwagę wysokość kar grożących członkom rad za nieprawidłowości w wykonywaniu swoich obowiązków, w zasadzie każda rada powinna mieć w swych szeregach osoby znające się na rewizji finansowej, a jeśli to możliwe, zadania te powierzyć odpowiednio wykwalifikowanemu i niezależnemu komitetowi audytu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA