fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Artyleryjski hit zbrojeniówki wychodzi na pozycję

Samobieżny moździerz 120 mm Rak to już broń epoki cyfrowej – twierdzą znawcy oręża
Rzeczpospolita, Jarosław Wolski
Potężny, samobieżny moździerz 120 mm Rak po ostatnich modyfikacjach w HSW i zwiększeniu zasięgu do 10 km wynosi naszą artylerię na wyższy poziom.

Potężne działa ze Stalowej Woli to broń epoki cyfrowej. Elektronika pozwala je zmienić w zabójcze roboty. HSW wysłała właśnie do Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia w Toruniu najnowszy model Raka.

Supermoździerz na kołowym podwoziu Rosomaka w zautomatyzowanej, docelowej wersji przygotowano do precyzyjnego miotania pocisków na odległość 10 kilometrów. Jerzy Reszczyński, ekspert militarny i znawca artylerii, twierdzi, że podkarpacki producent może mieć satysfakcję. Właśnie dojrzał technologicznie jeden z najlepszych produktów rodzimej zbrojeniówki – system moździerzowy zdolny do wykorzystywania unikalnej automatyki ładowania amunicji, cyfrowych technologii kierowania ogniem, a także czerpania informacji z dronowego rozpoznania.

Najważniejsze: dzięki informatyzacji, automatyzacji i wykorzystaniu zaawansowanych rozwiązań cyfrowych kompletne moduły bojowe raków z artyleryjskimi wozami dowodzenia (AWD) i pojazdami rozpoznania (AWR) da się wykorzystywać jako broń zdalnie kierowaną, w dużym stopniu – autonomiczną. A do tego zabójczą, dzięki potężnej sile ognia i precyzji trafienia.

Komendy z komputera

Samobieżne działo wyposażone w armatę 120 mm z unikalnym automatem ładowania ma w opinii dowódców same atuty. Dzięki nowoczesnej nawigacji i cyfrowej transmisji danych broń jest przygotowana, aby w warunkach pola walki prowadzić ogień autonomicznie. Raki sterowane zdalnie przez obsługę z bezpiecznego ukrycia są w stanie same określić w terenie swoją pozycję. Dzięki komputerowi i zautomatyzowanym systemom kierowania ogniem współpracującym online z obserwacyjnymi dronami (FlyEye Grupy WB) i radarami rozpoznania ( PIT-Radwaru) mogą ostrzelać i zniszczyć wskazane cele – miejsca koncentracji wrogich wojsk, ośrodki dowodzenia, umocnione punkty obrony nieprzyjaciela czy fortyfikacje.

Załoga Raka może posłać w kierunku wroga osiem pocisków na minutę. Pojazd uzbrojony dodatkowo w pokładowy karabin maszynowy 7,62 mm chroniony jest układem samoobrony z urządzeniami obserwacji dookrężnej i wyrzutniami granatów dymnych.

Amunicja w drodze

Andrzej Kiński, szef pisma „Wojsko i Technika" wskazuje, że kapitalnym doświadczeniem programu Rak było pokazanie możliwości współpracy państwowego przemysłu (HSW) z prywatnymi, innowacyjnymi firmami z grupy WB Electronics. To one odpowiadały za systemy elektroniczne i automatykę. – Ta kooperacja przyniosła innowacje i oryginalne rozwiązania, które da się wykorzystać także w innych projektach – mówi Kiński.

Jerzy Reszczyński chwali, że zwiększenie zamówień do 124 „luf" dla kilkunastu kompanijnych modułów ogniowych raków to dobry ruch. Jednak w MON nadal brakuje systemowych rozstrzygnięć dotyczących rozwoju broni. Potrzebne jest przyspieszenie w produkcji nowoczesnej amunicji. Podobno Dezamet Nowa Dęba ma już za sobą jej udane, finalne testy, ale MON dotąd nie uzgodnił umowy. Jak ustaliła „Rzeczpospolita" prawdopodobnie jeszcze w tym roku, po ostatnich próbach, zapadną decyzje o dalszym losie opracowanej wspólnie z kijowskim biurem konstruktorskim Łucz naprowadzanej laserowo precyzyjnej amunicji 120 mm. –Dzięki niej moździerz trafiałby z odległości ok. 8 km w cel z dokładnością do kilkudziesięciu centymetrów – twierdzi Janusz Noga, szef technologicznej firmy Telesystem Mesko, która chwali sobie owocną współpracę z Ukraińcami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA