fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Postępowanie podatkowe

Skrzynka na dokumenty w urzędzie skarbowym to podatkowa pułapka

Fotorzepa, Michał Walczak
Wrzucanie odwołania czy deklaracji do urny w urzędzie skarbowym to igranie z losem – przestrzegają eksperci.

Przez zagrożenie koronawirusem załatwianie spraw urzędowych to droga przez mękę. Dziś trudno coś załatwić z marszu, na wizytę w urzędzie najczęściej trzeba umówić się telefonicznie, a urzędnicy najchętniej wszelkie sprawy załatwialiby bez kontaktu z petentami. Jednym z koronawirusowych wynalazków fiskusa są skrzynki, do których można wrzucić dokumenty. Eksperci nie mają jednak złudzeń: taka urzędowa urna, choć zaplombowana i wystawiona w holu urzędu, poświadczenia nie da. To podatkowa pułapka, którą lepiej omijać szerokim łukiem.

Czytaj także:

Frontem do klienta

– W holach urzędów obsługujących podatników, i w tych zwykłych, i w dużych, wyspecjalizowanych, pojawiły się specjalne skrzynki podawcze. To zaplombowane urny, do których można wrzucić dokumenty adresowane do fiskusa. Moi klienci są też pouczani o możliwości złożenia dokumentów w ten sposób. Korzystanie z takiego rozwiązania jest jednak bardzo ryzykowne – przestrzega Michał Wojtas, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii EOL.

Urny pojawiły się w wielu urzędach w czasie lockdownu, w końcówce rozliczenia PIT. Jak tłumaczą eksperci, to rozwiązanie tylko w teorii ułatwia życie podatnikom. W praktyce to pułapka, która może skończyć się katastrofą.

– Takie urny czy skrzynki nie wydają potwierdzenia złożenia dokumentu. Podatnik, który skorzysta z takiej możliwości, nie ma dowodu na to, co złożył ani kiedy, a nawet że w ogóle coś złożył. Jeśli dokument zginie lub zostanie wyciągnięty z takiej skrzynki po tygodniu, może mieć to dla podatnika katastrofalne skutki – wyjaśnia Krzysztof J. Musiał, doradca podatkowy, partner w kancelarii Musiał i Partnerzy.

Dariusz Malinowski, doradca podatkowy, partner w KPMG, dodaje, że w prawie podatkowym wiele uprawnień i obowiązków uzależnione jest bądź od złożenia określonego dokumentu, formularza czy oświadczenia, bądź od tego, kiedy on został złożony. Złożenie po terminie lub zaniechanie tej czynności przekreśla prawo do ulgi, preferencyjnego sposobu rozliczenia czy skutecznego kwestionowania decyzji.

– Na wniesienie odwołania od decyzji podatkowej podatnik ma 14 dni od jej doręczenia. Jeśli wrzuci je do takiej skrzynki, i to w terminie, nie będzie miał na to żadnego dowodu. Fiskus łatwo je odrzuci, a podatnik nie będzie miał jak wykazać, że wywiązał się ze swoich obowiązków, i może zamknąć sobie drogę do sądowego dochodzenia sprawiedliwości – mówi Malinowski.

Eksperci zwracają uwagę, że fiskus nie skupia się na tym, czy podatnicy dbają o swoje interesy.

– Wiele osób woli przyjść do urzędu i osobiście złożyć dokument, żeby ewentualnie jeszcze o coś podpytać. Najczęściej składają jednak dokumenty w jednym egzemplarzu i nie informuje się ich, że powinni zachować potwierdzenie na drugim egzemplarzu czy jego kopii. Nikt im tego nie podpowiada, a obecnie ta praktyka się jeszcze pogłębia przez pandemię i preferowanie obsługi bez kontaktu osobistego – uważa Michał Wojtas.

Krzysztof J. Musiał zwraca uwagę, że takie skrzynki nie mają żadnej podstawy prawnej i nie dają żadnych gwarancji.

Omijać z daleka

– Jeśli ustawodawca chciał ułatwić w ten sposób życie urzędnikom, to powinien zadbać też o interesy petentów. Mógł przecież w tzw. ustawach antycovidowych zapisać, że powołanie się na wrzucenie czegoś do takiej skrzynki daje domniemanie dopełnienia danej czynności. Takiego przepisu nie ma, dlatego podatnicy urny na dokumenty wystawione przez fiskusa powinni omijać szerokim lukiem – radzi ekspert.

Podobnego zdania jest Dariusz Malinowski.

– Jeśli podatnik musi złożyć odwołanie, zażalenie, deklarację czy oświadczenie, powinien zadbać o potwierdzenie złożenia pisma. Może nim być dowód nadania listem poleconym, tzw. prezentata na kopii dokumentu przybita w urzędzie. Od kilku lat z fiskusem można też komunikować się elektronicznie. Dla profesjonalnych pełnomocników jest to wręcz podstawowa forma komunikacji. Trzeba jednak pamiętać, że nie chodzi o zwykłego e-maila, ale korzystanie ze specjalnego systemu ePuap – przypomina ekspert.

Zdaniem Michała Wojtasa sytuacja wywołana przez pandemię koronawirusa mogłaby stać się katalizatorem w poprawie obsługi podatników.

– Wystarczyłoby, żeby w każdym urzędzie skarbowym stanął skaner, za pomocą którego podatnik mógłby złożyć dokument. Zawsze miałby dowód złożenia, który dostawałby np. na e-maila czy telefon, a fiskus mniej pracy, bo dokument od razu trafiałby do systemu. Taki „urzędomat" można wyposażyć w czytnik kart. Pozwoliłby w kilka minut załatwić sprawę i zapłacić podatek. Byłoby to proste i transparentne, ale na to pieniądze się raczej nie znajdą – uważa Michał Wojtas.

– Najgorsze jest to, że podatnik, wchodząc do urzędu skarbowego, działa w zaufaniu do niego, czyli państwa. Które po latach może wystawić mu za nie słony rachunek – konkluduje Dariusz Malinowski.

Awizo i ePuap dają bezpieczeństwo

Procedura podatkowa przewiduje stosowne regulacje dotyczące sposobów wywiązania się z obowiązków podatkowych i dochowania terminów.

Termin uważa się za zachowany, jeżeli przed jego upływem pismo zostało m.in.:

- wysłane w formie dokumentu elektronicznego do organu podatkowego, a nadawca otrzymał urzędowe poświadczenie odbioru;

- nadane w polskiej placówce pocztowej operatora wyznaczonego w rozumieniu ustawy – Prawo pocztowe lub w placówce pocztowej operatora świadczącego pocztowe usługi powszechne w innym państwie członkowskim Unii, lub otrzymane przez polską placówkę pocztową operatora wyznaczonego po nadaniu w państwie spoza UE albo złożone w polskim urzędzie konsularnym.

Organ podatkowy, elektroniczna skrzynka podawcza systemu teleinformatycznego administracji skarbowej lub portal podatkowy potwierdzają, w formie dokumentu elektronicznego, złożenie deklaracji za pomocą środków komunikacji elektronicznej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA