fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

OEES

Maszyny i konflikty zmieniają świat

Podczas sesji „Ład międzynarodowy” dyskutowano o najważniejszych wyzwaniach, jakie stoją przed światem
Fotorzepa/Piotr Guzik
Międzynarodowy porządek, jaki znamy, odchodzi w przeszłość. Trzeba ustalić nowy, ale potrzebujemy silnej Europy i współpracy.

– Ostatnio zdałem sobie sprawę, że właśnie rodzi się generacja dzieci, które będą żyły w I dekadzie XXII wieku. Jak wówczas będzie wyglądał świat? – pytał retorycznie Günter Verheugen, były komisarz UE ds. poszerzenia oraz przemysłu i przedsiębiorczości podczas sesji „Ład międzynarodowy" .

– Czy uda się zwalczyć ubóstwo i choroby, czy zakończą się konflikty, czy gospodarką będą rządzić globalne koncerny, czy ludzie zostaną zastąpieni przez sztuczną inteligencję, czy staniemy się beneficjentami czy też ofiarami dygitalizaji i robotyzacji? – wyliczał Verheugen, dobrze pokazując, że praktycznie na naszych oczach zmienia się porządek świata, i to w bardzo wielu obszarach.

Zmiana liderów

Komisarz zwracał uwagę m.in. na kwestie ładu gospodarczego. Obecnie pierwsza trójka największych państw na świecie pod względem wielkości gospodarki, to: USA, Chiny i Japonia. W 2050 r. – jak wynika z prognoz MFW – będą to w kolejności: Chiny, Indie i USA. Te trzy kraje stanowić będą ok. 45 proc. globalnego PKB, gospodarka całej UE (bez Wielkiej Brytanii) tylko 9 proc. Z kolei udział UE w liczbie ludności na świecie spadnie do ok. 5 proc., podczas gdy np. Afryki podwoi się.

– Te prognozy oznaczają, że podejście eurocentryczne do świata to kwestia przeszłości – podkreślał Verheugen. Dodał, że w parze z dominacją gospodarczą idzie dominacja polityczna i militarna, dla Europy te zmiany są więc ogromnym wyzwaniem. Do tego dochodzą problemy związane z ochroną klimatu, trendami migracyjnymi, konfliktami religijnymi i kulturowymi, terroryzmem itp. – Jedno państwo w pojedynkę na pewno sobie nie poradzi. Odpowiedź na te wyzwania wymaga współpracy międzynarodowej i ważne, by UE była częścią tego nowego międzynarodowego ładu – przekonywał.

Problem w tym, że sama UE nie wydaje się na to gotowa. Jak mówił Verheugen, na dziś UE nie jest spójna, poszczególni członkowie stawiają interesy narodowe ponad dobro wspólne, Unii brakuje wizji, dokąd właściwie zmierza, i silnego przywództwa.

Europa potrzebuje oczywiście także współpracy transatlantyckiej, dla Stanów Zjednoczonych – jak przekonywał Damon Wilson, wiceprezydent wykonawczy Atlantic Council – Europa też pozostaje najważniejszym partnerem. Co nie zmienia faktu, że polityka zagraniczna USA przechodzi pewne perturbacje. – Nasze cele są w zasadzie niezmienne. Chcemy, by USA odgrywały rolę lidera na arenie międzynarodowej, superpotęgi gospodarczej i miały moc rozwiązywania światowych problemów – mówił Wilson.

Tyle że sposoby dochodzenie do tego celu są obecnie modyfikowane. Chodzi przede wszystkim o nie do końca określoną strategię prezydenta Donalda Trumpa, jego dosyć często sprzeczne deklaracje, zarówno jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, bezpieczeństwa, jak i podejścia do poszczególnych państw niedemokratycznych.

– Stworzyliśmy pewien ład światowy, który był w stanie podnieść świat ze zniszczeń II wojny światowej i poszerzył wpływy demokratycznego świata po upadku ZSRR. Teraz pytanie, czy jesteśmy w stanie stworzyć nową, lepszą przyszłość, mimo różnic, które nas dzielą. Siła naszej demokracji polega na tym, że nasze systemy same się korygują, prostują niesprawiedliwości, które się pojawiają. Musimy pokazać, że demokracja i wolny rynek może działać dla naszego dobra, bezpieczeństwa i dobrobytu i jest lepsza niż alternatywy proponowane przez radykalne ideologie – podkreślał Wilson.

Wojny i globalny atak

Także zdaniem Desa Browne'a, członka Izby Lordów, byłego ministra obrony Wielkiej Brytanii, największym wyzwaniem dla świata jest kwestia bezpieczeństwa. – Zimna wojna się skończyła, co nie znaczy, że zniknęły wszystkie problemy. Wręcz odwrotnie, mamy ich coraz więcej – mówił Browne. Chodzi o zachowania rządów niedemokratycznych, np. aneksję Krymu przez Rosję, terroryzm czy rosnące zagrożenia użycia broni masowego rażenia, także broni biotechnologicznej. Do tego dochodzi cyberprzestępczość i kryzys migracyjny, który miał ogromny wpływ na solidarność w Europie.

– W przestrzeni europejskiej mamy ogromne wyzwania, chyba największe po II wojnie światowej. Jak mamy sobie z tym poradzić? Kluczem musi być współpraca. A jednak mamy sytuacje, gdzie operacje militarne w tym samym kraju prowadzą i Rosja, i kraje zachodnie, ale nie jako sojusznicy, tylko jako indywidualne podmioty – wytykał minister.

Roboty zamiast ludzi?

Poza bezpieczeństwem ogromnym wyzwaniem dla wszystkich państw są efekty, jakie mogą przynieść nowe technologie na bardzo różnych poziomach – od codziennego życia, poprzez modele konsumpcji i produkcji, po rynek pracy i zatrudnienia.

– Robotyzacja, automatyzacja niesie wiele obaw, głównie o miejsca pracy – mówił Gonçalo Lobo Xavier, wiceprzewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego. – Czy naprawdę za kilka, kilkadziesiąt lat praca człowieka nie będzie już potrzebna? Tego nie wiem, za to z pewnością do tych zmian musimy się przygotować, być ich świadomi, choć bez strachu – zaznaczył.

Przypomniał, że według badań około 50–60 proc. obecnych zawodów przestanie istnieć. – Ale w to miejsce pojawią się nowe. Trudno powiedzieć dokładnie jakie, bo już dziś mamy wiele profesji, których nie znaliśmy jeszcze dziesięć lat temu. Wniosek z tego taki, że trzeba położyć nacisk na edukację, ustawiczne kształcenie, naukę nowych umiejętności praktycznie przez całe życie. Chodzi o stworzenie takiego systemu, w którym elastycznie będziemy potrafili dostosować się do nowych potrzeb – podkreślał Xavier.

Postawić na startupy

Elżbieta Bieńkowska, komisarz UE ds. rynku wewnętrznego i usług, podkreślała, że kwestie pracy i zatrudnienia są pod szczególną troską Komisji Europejskiej. Równie ważne są warunki tworzenia miejsc pracy.

Bieńkowska podkreślała, że ważnym zadaniem Komisji Europejskiej jest także doprowadzenie do pełnego ujednolicenia rynku produktów i usług w UE, a także silny nacisk na innowacje i startupy. Wyliczała, że w USA startupy mają się znacznie lepiej i dzięki nim powstaje więcej tzw. innowacji przełomowych niż w Europie. – By to zmienić, uruchamiamy nowe fundusze dla startupów – zapowiedziała Bieńkowska. Mają to być fundusze prywatno-publiczne, to znaczy inwestowana na zasadach rynkowych, ale z gwarancjami publicznymi – na początek rzędu 3 mld euro, a jak się uda – dziesięć razy większe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA