fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Boty psuja rynek reklamy internetowej

123rf.com
Roboty komputerowe, inaczej zwane botami, coraz częściej wykorzystywane są do kradzieży i oszustw internetowych.

Dla branży reklamowej ich działalność oznacza wielomilionowe straty w wyniku generowania przez nie sztucznego ruchu na stronach lub tzw. oszustw klikowych.

Często zdarza się tak, że reklamy za które firmy płaca niemałe pieniądze, są serwowane nie internautom, ale automatom.

Zgodnie z szacunkami firmy Neitec, tylko w przypadku reklamy typu display (która stanowi ponad 46 proc. udziału w rynku reklamy internetowej), działania botów mogą generować straty w okolicach 10 proc., co w odniesieniu do wydatków szacowanych przez IAB i PwC na poziomie 3 miliardów złotych w roku 2015 oznacza straty rzędu 150 milionów złotych.

Międzynarodowe badania i analizy pokazują wzrost nakładów na reklamę internetową na poziomie ok. 15 proc. rocznie. Zbiega się to z raportem ANA (Międzynarodowe Stowarzyszenie Reklamodawców) z 2015 roku, który sygnalizuje nawet większy wzrost aktywności botów. Problem dostrzegają też polskie firmy.

- Na całym świecie obserwujemy duży wzrost aktywności botów. W skrajnych przypadkach może on dotyczyć nawet 1/3 ogólnego ruchu zarejestrowanego na witrynach w obszarze prowadzonych kampanii reklamowych. Nasze analizy potwierdzają rosnącą skalę zjawiska - mówi Marco Armando, prezes Neitec i dodaje, że problem jest dość mocno dyskutowany za granicą, ale wciąż powraca pytanie o jego percepcję w Polsce. - Dlatego zdecydowaliśmy się przeprowadzić badanie świadomości tego zagadnienia, nie tylko wśród wydawców, ale i samych marketerów - podkreśla.

Eksperci zwracają uwagę, by przed ulokowaniem budżetu poważnie rozważyć, czy popularne formy reklamy on-line jak klikowe, czy zasięgowe przyniosą zakładane efekty, skoro w ich przypadku ekspozycja zasobów reklamowych na potencjalne działanie botów jest duża.

Na razie marketerzy maja niewielkie możliwości walko z botami. Jedyne co mogą robić to mogą stale monitorować ruchu na witrynach oraz blokować podejrzane adresy IP. Największym problemem jest to, że coraz trudniej odróżnić bota imitującego ludzkie zachowania od prawdziwego użytkownika.

- Zasadnicze pytanie brzmi w jaki sposób wyłapywać podejrzane zachowania, analizować ich wpływ na koszt kampanii na bieżąco w trakcie prowadzenia działań reklamowych, jak faktycznie mierzyć efektywność kampanii, biorąc pod uwagę działania botów - uważa Michał Sławiński, ekspert ds. mediów społecznościowych i dodaje, że najlepiej byłoby połączyć siły reklamodawców i marketerów, żeby poszukać systemowych rozwiązań tego problemu.

- W gruncie rzeczy na fałszywym ruchu w Internecie tracą wszyscy, więc całe środowisko powinno być zainteresowane skutecznym przeciwdziałaniem temu zjawisku – podkreśla Michał Sławiński.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA