fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Doły śmierci na lotnisku

Krzysztof
Po latach poszukiwań IPN odnalazł szczątki żołnierzy słynnego „Bartka".

Henryk Flame ps. Bartek, oficer Narodowych Sił Zbrojnych, stworzył jeden z największych po wojnie antykomunistycznych oddziałów partyzanckich. Wsławił się rozbrajaniem posterunków Milicji Obywatelskiej, a przede wszystkim defiladą swojego oddziału, którą zorganizował w Wiśle.

Jego żołnierzy po podstępnej operacji wymordowali funkcjonariusze UB i sowieccy żołnierze. Od 1990 do 2013 r. prokuratura prowadziła śledztwo w sprawie zabójstwa co najmniej 167 partyzantów. Ich mogił IPN poszukiwał zaś od czterech lat. Sukces przyszedł dopiero teraz. Doły śmierci odkryto na terenie poniemieckiego lotniska w miejscowości Stary Grodków na Opolszczyźnie.

– W czterech dołach znajdują się szczątki co najmniej czterech osób. Jestem przekonany, że będą kolejne. Poszukiwania będziemy prowadzili do skutku – mówi „Rzeczpospolitej" prof. Krzysztof Szwagrzyk, pełnomocnik prezesa IPN do poszukiwania nieznanych miejsc pochówków ofiar terroru komunistycznego. Jego zdaniem jest to przełom w poszukiwaniach.

Prok. Dariusz Psiuk z pionu śledczego IPN w Katowicach zastrzega, że dopiero po ekspertyzie specjalisty medycyny sądowej będzie wiadomo, ilu osób szczątki znaleziono, a także jaka była przyczyna śmierci ofiar.

Prace poszukiwawcze w Starym Grodkowie prof. Szwagrzyk prowadził od niemal dwóch tygodni. Pomagają mu pracownicy Muzeum Archeologicznego we Wrocławiu, żołnierze z 1. Pułku Saperów w Brzegu, a także miłośnicy historii.

Zdaniem historyków IPN jesienią 1946 r. w tym miejscu funkcjonariusze UB oraz sowieccy żołnierze zamordowali ok. 50 ludzi „Bartka". Gdy ci spali w niewielkim baraku, ubecy wrzucili do środka ładunki wybuchowe. Tych, którzy ocaleli, Sowieci zabili strzałami w potylicę.

– Znaleźliśmy ryngrafy, polskie przedwojenne orzełki, monety, fragmenty pasów. Wszystko wskazuje na to, że należały do żołnierzy „Bartka" – mówi prof. Szwagrzyk. Jest też dużo amunicji, a nawet broń.

Ludzkie szczątki znajdowały się tuż obok fragmentów odnalezionego przez naukowców baraku, w którym doszło do zbrodni. Ze wstępnej analizy szczątków wynika, że ciała ofiar zostały uszkodzone w wyniku wybuchu.

Stary Grodków to jedno z trzech miejsc na Opolszczyźnie – obok Baruta położonego na granicy Opolskiego i Śląskiego oraz okolic Łambinowic – w których IPN szuka członków oddziału Henryka Flamego.

Do jego oddziału, który po wojnie operował na Podbeskidziu (skupił m.in. akowców zagrożonych aresztowaniami i liczył 150–200 osób), latem 1946 r. przeniknęli agenci UB Henryk Wendrowski ps. Lawina i Marian Kuczyński ps. Korzeń. Podszywając się pod przełożonych „Bartka" z dowództwa NSZ w Gliwicach, nakłonili partyzantów do wyjazdu do Europy Zachodniej, by ratować się przed aresztowaniami ze strony UB.

Partyzanci ewakuowali się ciężarówkami we wrześniu 1946 r., w kilku grupach. Pierwszy nocleg mieli zaplanowany na Opolszczyźnie. Okazało się jednak, że wszystko odbywało się pod kontrolą Urzędu Bezpieczeństwa. Żołnierzy zabito we wspomnianych wcześniej trzech miejscach.

W śledztwie udało się ustalić nazwiska zaledwie kilku zamordowanych. Wśród nich jest m.in. Stanisława Golec ps. Gusta, ciotka znanych dziś bliźniaków muzyków.

Jak ustalił IPN, plan operacji wymordowania partyzantów „Bartka" zaakceptowali wiceminister Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Roman Romkowski oraz Józef Czapliński, szef Departamentu III MBP.

Sam Henryk Flame ujawnił się w 1947 r. Zginął, zastrzelony przez milicjanta, 1 grudnia tegoż roku w Zabrzegu koło Cieszyna

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA