fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Koronawirus: siła wyższa nie zawsze rozwiązuje spór między najemcą a wynajmującym

Adobe Stock
Ustawa antykryzysowa nie wygasiła zobowiązań lokali poza galeriami handlowymi. Najemcom i wynajmującym pozostaje porozumienie lub sąd.

Zakaz prowadzenia działalności gastronomicznej dał się we znaki wielu restauracjom, podobnie jak fryzjerom czy właścicielom kin, kręgielni i wielu innych rodzajów biznesu. Cierpią na tym także właściciele nieruchomości, od których takie placówki wynajmują lokale na swoją działalność.

Gdy rzecz dotyczy galerii handlowych, sytuacja jest do pewnego stopnia klarowna. Ustawa antykryzysowa wygasiła bowiem wzajemne zobowiązania najemców i wynajmujących lokale handlowe w galeriach o powierzchni ponad 2 tys. mkw. Ta regulacja nie objęła jednak mniejszych obiektów ani np. biurowców, w których działają restauracje. Co zatem ma robić restaurator, który nie ma pieniędzy na zapłatę czynszu za najem lokalu, a wynajmujący nie chce mu tego czynszu darować czy chociażby obniżyć?

W takiej sytuacji można próbować powoływać się na tzw. siłę wyższą. Choć polskie prawo nie przewiduje jej jednoznacznej definicji, to da się ją odczytać z orzecznictwa sądów. Niektóre wyroki przewidziały nawet – choć nie wprost – dzisiejszą sytuację, w której z powodu epidemii władza zakazuje określonej działalności. Na przykład Sąd Apelacyjny w Lublinie w wyroku z 19 listopada 2019 r. (sygn. akt III APa15/19) uznał za siłę wyższą „akty władzy publicznej oraz zjawiska społeczne lub polityczne o skali katastrofalnej".

Czytaj też:

Jednak zwykle siłę wyższą uznaje się za przeszkodę w wykonaniu zobowiązań niepieniężnych, a więc już nie w sytuacji braku pieniędzy w kasie restauracji na zapłatę czynszu. Jak twierdzi Mikołaj Zdyb, radca prawny w kancelarii D. Dobkowski stowarzyszonej z KPMG, przedsiębiorcy w takiej sytuacji są zdani na dobrą wolę wynajmujących i porozumienie z nimi. Ekspert wskazuje na możliwość użycia jeszcze innego przepisu, który mógłby chronić najemcę: art. 3571 k.c. Odnosi się on do nadzwyczajnej zmiany stosunków i pozwala rozwiązać spór przed sądem.

– Wymaga to jednak złożenia pozwu do sądu. Na wyrok w takiej sprawie można czekać nawet dwa lata, a w tym czasie firma może po prostu upaść – ostrzega Mikołaj Zdyb. Sugeruje, by w takiej sytuacji podjąć próbę porozumienia między stronami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA