fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bezpieczeństwo

Dystans i maseczka w wielu sklepach czy restauracjach to fikcja

Adobe Stock
Łatwo znaleźć restaurację czy sklep, gdzie nie przestrzega się reżimu sanitarnego. Kontrole nic nie dają.

Krzywa zachorowań na Covid-19 w Polsce rośnie. Tymczasem wielu Polaków nie przestrzega zasad dystansu społecznego i nie nosi maseczek. Policja i sanepid zapewniają, że nakładają kary na osoby nieprzestrzegające obostrzeń, ale gołym okiem widać, że nie przynosi to efektów. Prawnicy uważają, że powinno zmienić się przepisy i podwyższyć mandaty i jeszcze więcej kontrolować. Ustanawianie stref czerwonych i żółtych nic nie da.

Wirusowa ściema

Nie wszyscy kelnerzy i sprzedawcy zakładają maseczki. Nie zwracają też uwagi swoim klientom, którzy ich nie noszą. W centrach handlowych jest podobnie. Ciasno ustawione stolik w restauracjach też nie są rzadkością. Nie lepiej jest w środkach komunikacji miejskiej w godzinach szczytu. Pękają w szwach. Nikt się nie przejmuje limitem pasażerów. Zawsze znajdzie się też osoba, która nie ma maseczki lub nosi ją pod brodą. Są i tacy, którzy zabawiają się cudzym kosztem.

– Do autobusu wsiadła grupa młodych ludzi. Jeden z nich nie miał maseczki. Na moją prośbę, by ją założył, odpowiedział, że on jej nie nosi i zaczął kasłać. Jestem poważnie chora i mam obniżoną odporność. Dlatego przesiadłam się do innej części autobusu. Co zrobił młody człowiek? Również się przesiadł. Zrobiłam to jeszcze raz, on również. Bawił się moim kosztem. Co miałam zrobić? Wysiadłam z autobusu – mówi rozgoryczona czytelniczka.

Czytaj też:

– Kulturę społeczeństwa oceniamy się po tym, jak traktuje najsłabszych. Niestety nie jest z tym najlepiej. Co pokazują tego rodzaju przykłady. Przykre. Dlatego kary powinny być. Ale nie na obecnych zasadach – uważa Stefan Jacyno, adwokat, wspólnik w Kancelarii Prawnej Wardyński i Wspólnicy.

– Dziś służby mundurowe mogą nakładać mandat do 500 zł, a sanepid kary administracyjne do 30 tys. zł. Jedne są za niskie, a drugie za wysokie. Uważam, że powinno się wprowadzić wyższe mandaty, od 1–2 tys. zł. Chodzi o to, by kara była dolegliwa, ale nie z sufitu, jak wypadku tych nakładanych przez sanepid – tłumaczy mec. Stefan Jacyno.

Tysiące mandatów

Policja, straż miejska oraz sanepid zapewniają, że nie próżnują, tylko kontrolują i karzą niesubordynowanych obywateli.

– Tylko ostatniej doby skontrolowano prawie 2 tys. placówek handlowych, a od początku epidemii było ich już 165,7 tys., a pouczyliśmy ponad 60 tys. obywateli oraz wystawiliśmy 16 tys. mandatów i ponad 6 tys. wniosków o ukaranie do sądu – mówi Mariusz Ciarka, rzecznik komendanta głównego policji.

Inspektorzy sanitarni nałożyli już kary na kwotę ponad 22 mln zł.

– Od sierpnia do końca września zwiększyliśmy liczbę kontroli, było ich w tym czasie 140 tys. – mówi Jan Bondar, rzecznik GIS. I podaje szczegóły: wydano 407 decyzji o nałożeniu kar, wystawiono 970 mandatów, liczba pouczeń wyniosła 29,6 tys. Inspektorzy podejmowali też inne działania, np. edukacyjne, 72 tys. razy.

– Od samego początku pandemii działania straży miejskiej sprowadzają się do zwracania uwagi, apelowania i nakłaniania mieszkańców do respektowania wszystkich wymogów sanitarnych w zakresie walki z Covid-19. Co ważne, osoby, wobec których podejmowane są interwencje, stosują się do naszych sugestii – mówi Edyta Ćwiklik z krakowskiej straży miejskiej.

Wcale jednak nie jest tak różowo. Unia Metropolii Polskich apeluje bowiem do rządu o przygotowanie precyzyjnych przepisów. Straż miejska karze za brak ochrony ust i nosa, ale mandaty są uchylane przez sądy.

Zabraknie łóżek?

Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń systematycznie rośnie i po rekordowym weekendzie (1587 w piątek, 1584 w sobotę i 1350 w niedzielę) w poniedziałek stwierdzono 1306 nowych przypadków koronawirusa, o 522 więcej niż tydzień wcześniej.

Lekarze z całego kraju alarmują, że zaczyna brakować miejsc covidowych na oddziałach intensywnej terapii. Kiedy Jakub Kosikowski, rezydent onkologii z Lublina, pokazał na Twitterze dostępność takich stanowisk w całym kraju (zero m.in. w Bytomiu, Częstochowie i Chorzowie, dwa w Płocku, trzynaście w Radomiu), doczekał się oficjalnej odpowiedzi marszałka województwa lubelskiego.

– Nikogo jednak nie ruszyło, że na 33 łóżka Covid na opiekę 24/7 jest trzech lekarzy – podsumował gorzko Kosikowski.

W ciągu ostatniego tygodnia, od 21 do 28 września, liczba respiratorów, zajętych przez chorych na Covid, wzrosła z 83 do 130. Zdaniem lekarzy to jednak nie efekt groźnej mutacji wirusa, a raczej większej liczby chorych: – Nietrudno było przewidzieć, że trzy tygodnie od rozpoczęcia roku szkolnego wzrośnie liczba zakażeń. Dzieci i młodzież chorują zazwyczaj bezobjawowo, ale przenoszą wirusa na dorosłych. Szczyt zachorowań przewidywaliśmy na trzeci tydzień września i się nie pomyliliśmy – mówi Konstanty Szułdrzyński, kierownik Centrum Terapii Pozaustrojowych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Dodaje, że nie bez znaczenia jest fakt, że testowani są głównie pacjenci objawowi – stąd większa liczba stwierdzonych zakażeń, a tym samym cięższych przypadków: – Śmiertelność z powodu koronawirusa jest w Polsce wciąż ta sama i wynosi w Polsce 3,5 proc. – wyjaśnia dr Szułdrzyński.

—wsp. Karolina Kowalska, Agata Łukaszewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA