fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bezpieczeństwo

Policja: za brak maseczki karzemy głównie agresywnych obywateli

AFP
Minął miesiąc od kiedy mamy obowiązek zakrywać usta i nos w przestrzeni publicznej. Policja zauważyła w ostatnim czasie obserwuje więcej niezastosowań do nakazu. - Kary finansowe to ostateczność. Najczęściej stosujemy je wtedy, kiedy osoby, którym zwracamy uwagę, zachowują się wobec nas agresywnie – tłumaczy redakcji Onet.pl z kolei Sylwester Marczak z Komendy Stołecznej.

- Jednak naszym głównym celem jest uświadamianie ludzi o konieczności stosowania się do panujących wymogów. Zdarzają się sytuacje, że obywatele z różnych powodów nie mają maseczek. W takich przypadkach funkcjonariusze rozdają je np. osobom bezdomnym. Natomiast jeżeli ktoś wykazuje lekceważący stosunek do obowiązujących norm musi liczyć się z możliwymi konsekwencjami – mówi Onet.pl Dariusz Marciniak z Komendy Głównej Policji.

Usta i nos można zakryć maseczką, przyłbicą, ale także np. szalikiem, czy fragmentem odzieży. Policjanci przekonują, że w trakcie patroli zwracają uwagę, czy te obostrzenia są przestrzegane.

Z kolei rzecznik policji Mariusz Ciarka tłumaczy, że obecnie rzadko spotyka się osoby, które nie mają żadnego nakrycia twarzy. Dochodzi jednak do sytuacji, kiedy ktoś ma opuszczoną maseczkę, albo zakrytą twarz bez nosa.

- Wtedy policjanci zwracają uwagę i pouczają, aby takie osoby prawidłowo zakryły usta i nos. Jeśli jednak nie reagują i ignorują polecenia funkcjonariuszy, to wystawiany jest im mandat, który może wynieść nawet 500 złotych - podkreśla.

- W skrajnych sytuacjach możemy też poinformować Inspekcję Sanitarną, ale w przypadku maseczek, nie słyszałem aby doszło kiedykolwiek do takiej sytuacji - dodaje.

Mandaty za brak maseczek. Setki przypadków w Warszawie

Ciężko jednak określić ile dokładnie wystawiono mandatów za nienoszenie maseczek w całej Polsce. Komenda Główna Policji poinformowała nas, że nie prowadzi takich zbiorczych statystyk. Ale dla przykładu Komenda Stołeczna już tak. Od momentu wprowadzenia obowiązku zasłaniania twarzy policjanci nałożyli w Warszawie 177 mandatów dotyczących łamania tego obowiązku, a w 726 przypadkach zostały skierowane wnioski o ukaranie do sądu.

Jednak rzecznik Komendy Stołecznej Policji Sylwester Marczak również podkreśla, że brak maseczki nie zawsze oznacza automatycznie kary. – Kiedy osoby nieprzestrzegające tego obowiązku wykazywały zrozumienie bądź od razu po interwencji funkcjonariuszy zakrywały twarz, ci często odstępowali od wymierzenia kary, stosując tylko pouczenie. Kary finansowe to ostateczność. Jeżeli jednak osoby nie stosowały się do rządowych rozporządzeń świadomie, o czym zresztą informowały policjantów, często w wulgarny sposób i na przykład zachowywały się w stosunku do nich agresywnie, funkcjonariusze nakładali na takie osoby mandaty lub jeżeli ktoś odmawiał ich przyjęcia kierowano wnioski do sądu – wyjaśnia.

Rzecznik KSP tłumaczy też, że stołeczni funkcjonariusze często nie wykorzystują górnej granicy kary, wystawiając niższe mandaty. Wszystko zależy od indywidualnego przypadku i zachowania osoby, wobec której podejmowano interwencję.

Koronawirus w Polsce. Wpadł bo... nie zakrył twarzy

Podobnie sytuacja wygląda w innych miastach. Joanna Wojtach, rzecznik straży miejskiej w Szczecinie tłumaczy, że o ile początek obowiązywania przepisów był w oczach służb porządkowych oceniany jako zadowalający, o tyle wydarzenia w ciągu kilku ostatnich dni pokazały, że nastąpiło rozluźnienie w kwestii zasłaniania ust i nosa.

- Początkowo ani policja, ani straż miejska nie wystawiały mandatów za brak maseczek. Zamiast tego funkcjonariusze sami rozdawali je tym, którzy nie mieli zakrytych twarzy. Jednak okres ochronny się skończył, ponieważ znacznie więcej osób przestało przestrzegać przepisów. Zwłaszcza w ostatnich kilku dniach - wyjaśnia.

- Strażnicy miejscy nałożyli już kilkadziesiąt mandatów karnych na osoby, które uporczywie, mimo wielu upomnień nie zakrywały nosa i ust w miejscach publicznych. Przypominamy także o właściwym noszeniu maseczki czy chustki - na brodzie, czole czy w ręku jest surowo rozliczane przez strażników miejskich i może zakończyć się wystawieniem mandatu do 500 złotych a nawet skierowaniem wniosku do sądu, który może orzec grzywnę w wysokości nawet 5000 zł - podkreśla.

Z kolei we Wrocławiu straż miejska w kwietniu straż miejska wypisała 74 mandaty za nienoszenie maseczek i grupowanie się.

Czasem dochodzi też do niespodziewanych sytuacji. Policjanci z Topólki w województwie kujawsko-pomorskim patrolowali w ostatnich dniach gminne drogi i w pewnym momencie zauważyli mężczyzn, którzy mieli zsunięte maski ochronne z twarzy. Zwrócili im na to uwagę i wylegitymowali ich.

Okazało się, że jeden z nich poszukiwany 39-latek z powiatu włocławskiego. Od blisko roku ukrywał się, aby uniknąć odsiadki. Prosto z drogi trafił do zakładu karnego, gdzie spędzi 8 miesięcy za przestępstwo znęcania się nad rodziną.

Autorami tekstu są: Mateusz Baczyński, Alicja Wirwicka, Tomasz Pajączek, Piotr Halicki z redakcji Onet.pl

Źródło: Onet.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA