Mamy weto prezydenta do drugiej ustawy o rynku kryptoaktywów. „Złe prawo przegłosowane nawet sto razy ciągle pozostaje złym prawem” – uzasadnił Karol Nawrocki. To rzeczywiście była zła ustawa, powielająca błędy pierwszej?
Trudno polemizować ze stwierdzeniem, że złe prawo uchwalone nawet sto razy ciągle pozostaje złym prawem. Trudno też zarzucić panu prezydentowi, że podane przez niego argumenty, dla których zawetował, mają charakter polityczny. Zwracając ustawę do Sejmu prezydent wskazał na zbyt wysokie koszty nadzoru, nadmierne uprawnienia Komisji Nadzoru Finansowego w zakresie blokowania domen internetowych czy iluzoryczne prawa obywateli, których rachunki kryptoaktywów decyzją przewodniczącego KNF mogą zostać zablokowane.
Jednocześnie prezydent odrzucił postulaty zgłaszane przez przedstawicieli branży krypto, aby nadzór powierzyć innemu niż KNF podmiotowi. Prezydent trafnie wskazuje, że KNF ma już przygotowaną infrastrukturę i jest najlepiej predestynowany do sprawowania nadzoru nad rynkiem krypto. Wątek ten wiąże się z argumentacją, że powierzenie nadzoru istniejącemu organowi jest tańsze niż tworzenie nowego, a skoro tak jest, to opłaty dla podmiotów nadzorowanych powinny być niższe od zakładanych w ustawie. Trudno odmówić logiki takiemu rozumowaniu.
Zawetowana ustawa faktycznie powielała błędy pierwszej. Uprawnienia KNF w zakresie blokowania domen oraz rachunków klientów mają służyć zapewnieniu bezpieczeństwa obrotu, jednak ich obecna konstrukcja sprowadza obywatela do Józefa K. z powieści Kafki, który w zderzeniu z machiną biurokratyczną pozostaje bezradny. Rozumiejąc potrzebę zapewnienia bezpieczeństwa obrotu podzielam pogląd pana prezydenta, że skuteczne prawo do obrony obywatela było mocno niedoważone.
Czytaj więcej
W czwartek wieczorem prezydent Karol Nawrocki poinformował o ponownym zawetowaniu ustawy o rynku...
Prezydent stwierdził, że Polska powinna przyciągać innowacje, a nie je wypychać. Czy te regulacje rzeczywiście by wypchnęły innowacje i innowacyjne inwestycje? Przecież pokutuje opinia, że i tak mówimy o szarej strefie, że bitcoinami np. rozliczają się przestępcy. To krzywdzący stereotyp?
Prawdą jest, że niekiedy bitcoinami rozliczają się przestępcy, ale przestępcy rozliczają się również gotówką, której obrotu nikt zakazać póki co nie zamierza. Kryptowaluty faktycznie zapewniają duży poziom anonimowości, jednak wprowadzenie podmiotów regulowanych ten poziom znacząco zmniejsza. Większość użytkowników kryptoaktywów traktuje je jednak nie w kategoriach środka płatności, a przedmiotu inwestycji, czy nawet spekulacji.