Od 18 czerwca tego roku Państwowa Inspekcja Pracy musi ściągać kary administracyjne nakładane na polskich przedsiębiorców działających poza granicami kraju. A te kary są niemałe.

Chcą wyrzucić nasz biznes z rynku

W Niemczech w myśl przepisów tzw. Milog, niewłaściwa dokumentacja czasu pracy, brak lub błędne zameldowanie pracownika podlega karze do 30 tys. euro. Z kolei we Francji, zgodnie z przepisami tzw. Loi Macron, wysokość kary za nieprawidłowości związane z delegowaniem pracowników nie może przekroczyć 2 tys. euro. W razie ponownego wykrycia nieprawidłowości przez tamtejszych kontrolerów kara administracyjna rośnie do 4 tys. euro. Wydawało by się, że to nie tak dużo, ale kara dotyczy tylko jednego pracownika. Gdy będzie ich więcej, wówczas kara także będzie wielokrotnie wyższa. Dlatego francuskie przepisy przewidują że łącznie grzywna nie może przekroczyć 500 tys .euro.

– Znam kilka takich przypadków, że polscy przedsiębiorcy działający na francuskim rynku już zwinęli biznes, w obawie przed wysokimi karami – mówi Radosław Gałka, przedsiębiorca działający na francuskim rynku, ekspert Polskiej Izby Handlu.

Jest szansa w nowych przepisach

– Pracodawcy powinni z karami walczyć, przede wszystkim, przed urzędami zagranicznymi. Ignorowanie postępowań prowadzonych przez francuskich czy niemieckich urzędników jest bardzo złym rozwiązaniem. Kiedy decyzja o karze dotrze do Polski, jest już bardzo mało możliwości prawnych. Jedną z nich jest tzw. klauzula porządku prawnego Rzeczpospolitej Polskiej – tłumaczy Katarzyna Sarek, radca prawny z kancelarii Raczkowski Paruch.

Zgodnie z art. 18 ust. 4 pkt. 2 ustawy z 10 czerwca 2016 r., o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług, Państwowa Inspekcja Pracy może zwrócić zagraniczny wniosek o egzekucję jeżeli decyzja o nałożeniu kary jest sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP. Prawnicy nie zostawiają złudzeń, że ten przepis będzie stosowany przez PIP wyjątkowo i jedynie w sytuacjach ewidentnie naruszających porządek prawny RP. Tym bardziej, że nikt jeszcze nie wie jak intepretować tą klauzulę w praktyce. Czy będzie ona stosowana do obniżania rażąco wysokich kar, a może tylko wtedy gdy polskiemu przedsiębiorcy nie będzie można przypisać winy za złamanie przepisów za granicą.

– W praktyce PIP będzie liczyła że pracodawca sam odwoła się do sądu administracyjnego powołując się na ten wyjątek - dodaje mecenas Sarek.

Zysk dla budżetu

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że wysokie zagraniczne kary administracyjne egzekwowane przez PIP w Polsce nie będą wysyłane do Francji czy Niemiec. Będą natomiast stanowiły dochód naszego budżetu państwa.

Może się więc okazać, że ich ściąganie będzie bardzo korzystne dla naszych finansów publicznych. Wskazywało by na to przedsiębiorcy nie mają co liczyć na wsparcie państwa.

Zostanie im więc samodzielnie walczyć z zagranicznymi karami przed polskimi sądami by w ten sposób choćby odroczyć termin ich zapłaty.

OPINIA

Robert Lisicki - ekspert Konfederacji Lewiatan

Organizacje pracodawców bardzo zabiegały o to, aby klauzula znalazła się w nowej ustawie o delegowaniu pracowników. Jest to praktycznie jedyny instrument umożliwiający ocenę decyzji pochodzącej z innego państwa. Pamiętajmy, iż obecnie wysokie sankcje stosowane przez inne państwa mają coraz częściej charakter protekcjonistyczny, bo często dotyczą wyłącznie formalności, które nie mają większego znaczenia dla warunków pracy samych pracowników. Wskazuje to na potrzebę badania w szczególnych przypadkach decyzji pochodzących z zagranicy w świetle podstawowych zasad porządku prawnego RP. Przepis nie precyzuje jednak zasad jego zastosowania. Pamiętajmy też, że jest to wyjątek od zasady uznawania kar pochodzących z innych państw, co będzie miało wpływ na ograniczony zakres jej zastosowania.