W Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad ustawą umożliwiającą pracodawcom sprawdzenie, którzy pracownicy są zaszczepieni. Ci, którzy nie przyjęli zastrzyku, mogliby być przesunięci na inne stanowiska. Bo nie wszędzie można zachować bezpieczny dystans czy pracować w maseczce.

Co z segregacją

Zdania o pomyśle są podzielone – pracodawcy, obawiający się kolejnego zamknięcia ich zakładów pracy z niecierpliwością czekają na jego realizację. Związkowcy się go obawiają.

Czytaj także: Rząd zapowiada zmiany: niezaszczepiony pracownik, to więcej praw dla pracodawców

– Z zadowoleniem przyjęliśmy informację, że ministerstwo pracuje nad przepisami zezwalającymi pracodawcy na przetwarzanie danych dotyczących szczepień pracowników. Żaden pracodawca nie będzie pytał pracownika o szczepienie, by zaspokoić własną ciekawość. Autorytety medyczne, naukowcy mówią wyraźnie, że osoby zaszczepione są bezpieczniejsze z punktu widzenia kontaktu z innymi, współpracownikami i klientami – zaznacza Robert Lisicki, dyrektor Departamentu Pracy w Konfederacji Lewiatan, radca prawny.

Przedsiębiorcy deklarują, że po prostu zależy im na zapewnieniu bezpiecznych warunków zatrudnienia, a do tego niezbędne są im informacje, kto jest już zaszczepiony, a kto nie.

Pracownicy z kolei boją się konsekwencji ujawnienia informacji o niezaszczepieniu.

– Niedopuszczalna jest jakakolwiek segregacja pracowników. Skoro szczepienia są dobrowolne, dajmy ludziom wybór. Skoro ktoś się zaszczepił, jest bezpieczny. Niezaszczepiony mu nie zagraża – mówi Marek Lewandowski, rzecznik prasowy Komisji Krajowej NSZZ Solidarność. I dodaje, że dane medyczne są danymi tajnymi. Bez naszej zgody nie mogą być więc ujawniane.

Chcą wiedzieć

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Z badania, które na zlecenie Konfederacji Lewiatan przeprowadził CBM Indicator, wynika jednak, że aż 80 proc. pracodawców uważa, że powinni mieć dostęp do informacji, ilu pracowników w ich firmie zostało zaszczepionych przeciw Covid-19. Chcą też wiedzieć, którzy konkretnie są na to gotowi.

68 proc. pracodawców spodziewa się jesienią twardego lockdownu. Także 68 proc. nie wierzy, że ograniczenia, które prawdopodobnie pojawią się jesienią, nie zagrożą działaniu ich firm.

Z drugiej strony większość (65 proc.) pracodawców uważa, że ich firmy są przygotowane do ewentualnych ograniczeń, które mogą zostać wprowadzone jesienią.

– Wciąż obowiązuje przepis nakazujący zachować półtorametrowy dystans między pracownikami tam, gdzie to tylko możliwe. Zapewne tam, gdzie bliższe kontakty są nieuniknione, pracodawcy będą chętniej korzystać z osób zaszczepionych. Niezaszczepieni będą mogli być kierowani do pracy na innych stanowiskach czy w innej formule wykonywać zadania – mówi Robert Lisicki. I dodaje: – Nie wiemy, jaki kształt przyjmą przepisy i czy np. pracodawca będzie mógł nie dopuścić osoby niezaszczepionej do pracy. A to wiąże się z prawem do wynagrodzenia. Może się bowiem okazać, że niezaszczepiony dostanie po kieszeni, gdy zostanie przesunięty na inne, gorzej opłacane stanowisko.

– Mam nadzieję, że z zaszczepionymi będą zrównani ozdrowieńcy i osoby, które wykażą się negatywnym testem na obecność koronawirusa – dodaje Lisicki.

To byłaby furtka dla osób, które z różnych względów obawiają się przyjąć szczepionkę.

Promocja akcji

Propozycje zmian zbiegają się z wyhamowaniem akcji szczepienia Polaków. Do tej pory w pełni zaszczepionych jest niewiele ponad 18 mln osób. Coraz trudniej znaleźć kolejnych chętnych.

Przeniesienie na pracodawców ciężaru przymuszania niezdecydowanych do szczepień to sprytne posunięcie rządu. Być może pozwoli też uniknąć władzy wprowadzania obostrzeń w przestrzeni publicznej, tak jak dzieje się to obecnie np. we Francji.

Rząd liczy też na nauczycieli. We wrześniu odbędzie się akcja promocji szczepień w szkołach.

Etap legislacyjny: uzgodnienia