Adwokat Kamińskiego: pytanie o trzeźwość znieważyło mojego klienta

Pytanie o trzeźwość zmierzało do upokorzenia Mariusza Kamińskiego. Doszło do znieważenia – mówi Rzeczpospolitej Michał Zuchmantowicz, obrońca byłego szefa MSWiA i zapowiada pociągnięcie do odpowiedzialności szefa komisji śledczej.

Aktualizacja: 29.04.2024 06:13 Publikacja: 26.04.2024 10:20

Mariusz Kamiński

Mariusz Kamiński

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Mariusz Kamiński twierdzi, że nadal jest posłem. Czy zgadza się Pan ze swoim klientem?

Oczywiście. Zgadzam się, pan Kamiński jest posłem, ponieważ wynika to z przepisu art. 250 par. 2 zd. 2 a contrario kodeksu wyborczego. Sąd Najwyższy postanowieniami z dnia 5 stycznia i 12 kwietnia 2024 r. wyeliminował z obrotu prawnego wygaszenie mandatu przez marszałka Sejmu.

Zgadza się Pan ze swoim klientem, natomiast nie zgadza się z nim marszałek Sejmu. Mandat poselski po Kamińskim został już objęty przez Monikę Pawłowską. Czy to nie zamyka definitywnie sprawy?

Nie, marszałek Sejmu znalazł się w defensywie i broni czynności prawnych obarczonych rażącym błędem, które zostały wykonane przedwcześnie. Pierwszy błąd marszałka polegał na tym, że bez tytułu prawego wszedł w rolę uczestnika postępowania nieprocesowego. Skierował odwołanie mojego klienta ws. wygaszenia mandatu od Izby Pracy SN, która nie miała kompetencji do jego rozpoznania i wydała orzeczenie poza kognicją, w warunkach powagi rzeczy osądzonej. Drugi błąd polegał na dokonaniu „wyboru” spośród postanowień Sądu Najwyższego tego, który marszałkowi odpowiadał i przedwczesnym przeprowadzeniu procedury mandatowej.

Jesteśmy właśnie świadkami kolejnej odsłony sądowego sporu o mandat poselski Kamińskiego. Izba Kontroli Nadzwyczajnej Spraw Publicznych SN orzekła, że niekorzystne dla Kamińskiego postanowienie Izby Pracy SN, zostało oparte na woli polityka czyli marszałka Sejmu, jest więc pozbawione mocy. Jakie ma to konsekwencje?

Sytuacja jest jasna. Konsekwencją jest wyeliminowanie z obrotu prawnego postanowienia Izby Pracy z 10 stycznia. W związku z tym w obrocie znajduje się tylko postanowienie Izby Kontroli z 12 kwietnia. Oznacza to, że podlega ono wykonaniu. Marszałek Sejmu jest zobowiązany teraz do odwrócenia czynności, które wykonał przedwcześnie, czyli postanowienia o wygaszeniu mandatu pana Kamińskiego i odebrania ślubowania od pani Moniki Pawłowskiej.

Wydaje się to niemożliwe. Marszałek Szymon Hołownia zresztą też się do tego nie śpieszy.

To jest przymus sądowy i sytuacja, w której marszałek musi podporządkować się orzeczeniu Izby Kontroli Nadzwyczajnej. Ten przymus może zostać ukształtowany w sposób władczy przez sąd np. poprzez nadanie klauzuli wykonalności.

Czy oznacza to, że marszałek musi wskrzesić mandat Kamińskiego i wygasić mandat Moniki Pawłowskiej?

Marszałek Sejmu nie musi wskrzeszać mandatu posła Kamińskiego, ponieważ nie przestał on istnieć, a mandat pani Pawłowskiej nigdy nie powstał. Marszałek musi natomiast dokonać prawidłowej publikacji jedynych obowiązujących postanowień w tej sprawie – Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN z 5 stycznia i 12 kwietnia. Następnie umożliwić wykonywanie mandatu posła Mariuszowi Kamińskiemu.

Skoro – jak pan twierdzi Mariusz Kamiński – nadal jest posłem, to dlaczego stawił się on przed kilkoma dniami w prokuraturze w celu postawienia mu zarzutów. Poseł posiada przecież immunitet i nie musi się stawiać?

Stawił się, ponieważ każdy obywatel ma taki obowiązek nawet jeśli organ ścigania rażąco się myli. Był zawiadomiony z odpowiednim wyprzedzeniem. Zgodnie z oświadczeniem złożonym po wyjściu z prokuratury nie poddał się czynnościom, nie podpisał protokołu i przedłożył stosowne dokumenty. Pozostały one bez refleksji.

Czytaj więcej

Mariusz Kamiński z zarzutami, Michał Szczerba wzburzony

Poseł nie ma takiego obowiązku, ponieważ ma immunitet.

Biorąc pod uwagę, że prokuratura w tej sytuacji nie wykonuje czynności przewidzianych w prawie, czyli nie kieruje wniosku o uchylenie immunitetu itp., to żaden obywatel, nawet poseł nie może skutecznie przeciwstawić się temu przymusowi. Mariusz Kamiński czuł się zobligowany do stawiennictwa zarówno przed prokuraturą jak i komisją śledczą, gdzie został wezwany w tym samym terminie. Wyszedł z założenia, że stawi się przed organem, które dysponuje szybszym aparatem przymusu, nawet jeśli ten rażąco się myli. Prokurator referent odnotowała oświadczenie o braku czynności zgodnych z prawem względem posła.

Mariusz Kamiński usłyszał w prokuraturze zarzuty. Czy według Pana prokuratura skutecznie postawiła mu zarzuty?

Uważam, że nie. Istnieje coś takiego jak nieważność postępowania i skutek pozbawienia mocy prawnej. Stwierdzenia tego będziemy domagali się we wniosku o umorzenie postępowania prokuratorskiego lub jego zakończenia. Prokurator referent nie znała treści uzasadnienia postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 12 kwietnia 2024 r. Prokuratura nawet nie czekała na uzasadnienie wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, co znamienne. Zatarty środek karny był adresowany do „zajmowania stanowisk”, a nie wykonywania przedstawicielstwa z woli narodu.

Mariusz Kamiński twierdzi, że sposób prowadzenia sejmowej komisji śledczej ws. wyborów korespondencyjnych, na której był on świadkiem i zadawanie mu pytań o trzeźwość jest niedopuszczalnym łamaniem prawa. Co konkretnie było tu niegodne z prawem?

W swojej 30-letniej praktyce nie spotkałem się jeszcze z tak agresywną formułą zadawania pytań jak czyni to poseł Dariusz Joński. Pytanie do pana Kamińskiego o trzeźwość nie zmierzało do weryfikacji jego wiarygodności lub ustalenia faktów tylko do jego upokorzenia. Pan Joński nie miał absolutnie żadnego prawa, żeby sugerować w pytaniu rzekomy wpływ środków odurzających na zachowane mojego klienta, tym bardziej, że twierdzeniom pana Michała Wypija zaprzeczyło pod przysięgą co najmniej dwóch świadków. Uważam, że doszło do znieważenia świadka.

Czytaj więcej

Dariusz Joński o Mariuszu Kamińskim: Nie żałuję pytania o to, czy był trzeźwy

Czy będziecie podejmować jakieś działania prawne w związku z tym?

Po analizie tego zdarzenia pan Mariusz Kamiński zamierza podjąć działania zmierzające do pociągnięcia przewodniczącego Jońskiego do odpowiedzialności wobec nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego poprzez zniesławienie. Prawo zakazuje zadawania pytań, które są oparte na sugestii i to jeszcze przy wykorzystaniu znieważenia.

Prawo dla Ciebie
Prof. Andrzej Kidyba: decyzja o odsunięciu mnie od zajęć jest skandaliczna
Aplikacje i egzaminy
Nowa KRS nie zostawia suchej nitki na kandydacie Bodnara na dyrektora KSSiP
Edukacja i wychowanie
Duże zmiany w szkołach od 1 września 2024 r. Nowacka podpisała rozporządzenie
Prawo w Firmie
Ta ustawa ma chronić przed hakerami ze Wschodu. Firmy i samorządy protestują
Prawo karne
Prokuratura umarza postępowanie w sprawie Lisa. Posłanka: Nieprawdopodobne uzasadnienie