Projektem nowelizacji kodeksu rodzinnego autorstwa PiS Sejm zajmie się w tym tygodniu.
Zobacz poselski projekt ustawy o zmianie ustawy - Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz ustawy - Kodeks postępowania cywilnego (pdf; 492 KB)
O odebraniu dziecka z powodu biedy opinia publiczna dowiaduje się często (choćby głośna sprawa małej Róży z Wielkopolski). We wnioskach do sądu bieda przeplata się jednak z innymi kryteriami, jak niezaradność życiowa czy warunki mieszkaniowe zagrażające zdrowiu dziecka.
Jak najmniej ingerencji
Choć do projektu autorstwa PiS sceptycznie odniosły się Sąd Najwyższy oraz Krajowa Rada Sądownictwa, Jerzy Kozdroń, poseł PO, przewodniczący Sejmowej Komisji ds. Zmian w Kodyfikacjach, nie jest mu zupełnie przeciwny:
– Jest pewien problem z odbieraniem dzieci z biednych rodzin, ale nie da się go uregulować jednym zapisem, dlatego trzeba dokładniej określić przesłanki ingerowania we władzę rodzicielską.
– Los dzieci, nieraz pochopnie odbieranych rodzinom i kierowanych do domów dziecka czy rodzin zastępczych, można inaczej poprawić – mówi Teresa Wargocka, posłanka PiS prezentująca projekt. – Chcemy wymusić na władzach, w szczególności samorządowych, aby zapewniły odpowiednią pomoc biednym rodzicom, ale to wymaga zmian przepisów o pomocy społecznej.
Kolejna propozycja to oddzielenie kwestii rozwodowych (separacji) od rozstrzygania o władzy rodzicielskiej.
– Rozwód rodziców nie powinien oznaczać rozwodu z dzieckiem – wskazuje Janusz Wojciechowski, europoseł PiS, autor tego projektu. – Nie zawsze przy rozstaniu jest konflikt o dziecko, a obecnie sąd niejako to zakłada i wymusza targi między rodzicami, czasem wojnę.
SN jest temu pomysłowi przeciwny: orzeczenie o władzy rodzicielskiej jest obowiązkowym elementem wyroku rozwodowego
, a po rozdzieleniu tych decyzji sąd mógłby stwierdzać przesłanki pozbawiania władzy rodzicielskiej, ale go nie orzekać.
Inne proceduralne ograniczenie zmierza do tego, by sąd rodzinny nie mógł orzekać o losie dzieci w trybie tzw. zabezpieczenia, a więc w uproszczonej procedurze rozstrzygającej spór tymczasowo.
Opieka naprzemienna
Wśród propozycji jest wprowadzenie opieki naprzemiennej i tzw. zasady domicylu.
Opieka naprzemienna polega na tym, że dziecko pozostaje po kolei pod opieką jednego z rodziców. Zdaniem adwokat Ewy Milewskiej-Celińskiej jest już teraz możliwa, ale rodzice muszą się umieć porozumiewać, blisko siebie mieszkać i być odpowiednio zamożni. Według SN to bardzo kontrowersyjne rozwiązanie, zwłaszcza z pedagogicznego punktu widzenia.
Jeśli chodzi o domicyl, to zmiana polegać ma na tym, że sądem właściwym do ingerencji w relacje rodzice – dzieci byłby zawsze sąd miejsca ostatniego wspólnego ich zamieszkania. Chodzi o to, aby zniechęcić rodziców do walki metodą faktów dokonanych, tzn. zabierania dzieci i korzystania z tego, że drugi rodzic – ze względu na odległość – ma utrudnione dochodzenie swoich praw.
OPINIA
Marek Michalak, rzecznik praw dziecka
Podczas dyskusji o dopuszczalności odbierania dziecka z rodziny zawsze podkreślam, że taka decyzja powinna być ostatecznością. Jeśli nie jest zagrożone życie lub zdrowie dziecka, to odpowiednie instytucje i służby muszą robić wszystko, by rodzina pozostała w komplecie: nie ma przecież lepszego miejsca do rozwoju niż kochająca, dająca poczucie bezpieczeństwa i wsparcie rodzina. Jako rzecznik wielokrotnie podejmowałem interwencję w przypadkach ograniczania czy pozbawiania władzy rodzicielskiej z powodu ubóstwa rodziców lub opiekunów. Jak pokazuje historia Róży, dzięki pomocy pracowników socjalnych dzieci mogą zostać w domach.
etap legislacyjny: przed pierwszym czytaniem