Przypomnijmy - Rada Ministrów proponuje nowe brzmienie art. 43 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji. Zgodnie z nim operator rozprowadzający programy w sieci telekomunikacyjnej, z wyłączeniem podmiotu rozprowadzającego program w sposób cyfrowy drogą rozsiewczą naziemną w multipleksie, obowiązany jest na własny koszt do rozprowadzania, a także do odpowiedniego wyeksponowania i zapewnienia łatwego dostępu dla wszystkich odbiorców jego usługi w zakresie rozprowadzania kanałów państwowej Telewizji Publicznej. Innymi słowy tylko kanały TVP (ogólnokrajowe i regionalne) muszą się znaleźć na podstawowej liście kanałów telewizyjnych udostępnianych w płatnej telewizji na miejscach 1-5. Do tej pory na takiej liście były także główne kanały  TVN, Polsatu i Telewizji Puls.

Czytaj więcej

Rząd chce nam zaprogramować piloty tv. To może być kosztowne

To nie wszystko. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji będzie miała praw wydać rozporządzenie, w którym wskaże kanały na listę dodatkową "uwzględniając interes społeczny w zakresie dostępu do informacji, dóbr kultury i sztuki, upowszechniania sportu, dorobku nauki, edukacji obywatelskiej, potrzeb mniejszości narodowych i etnicznych". Jak pisaliśmy, są obawy, że KRRiT będzie działać tu w zgodzie z interesem PiS.

TVP ma także korzystać ze szczególnego przywileju: korzystnej rezerwacji miejsc w układzie programów w elektronicznym przewodniku po programach.

Czytaj więcej

Rząd chce chronić klientów telekomów, ale i mieć dostęp do ich komunikatorów

Zdaniem rzecznika praw obywatelskich Marcina Wiącka, istota tych rozwiązań sprowadza się do zapewnienia dominującej roli informacji emitowanej przez nadawcę należącego do państwa i kontrolowanego przez rząd.

- Konsekwencją przyjęcia nowelizacji będzie także zapewnienie uprzywilejowanej pozycji tego nadawcy na rynku mediów telewizyjnych (poprzez reklamę, przekazy sponsorowane, przekazy zawierające lokowanie produktu, itp.). Większa liczba odbiorców oznacza bowiem wyższe stawki za każdą sekundę rozpowszechniania tych przekazów - twierdzi RPO w opinii przesłanej marszałek Sejmu Elżbiecie Witek. 

Prosi o jej uwzględnienie w toku prac legislacyjnych. Wskazuje, że zaproponowane rozwiązania budzą wątpliwości z punktu widzenia zgodności z konstytucyjnymi standardami ochrony praw człowieka i obywatela. Chodzi o wolność prasy i innych środków społecznego przekazu i powiązane z nimi wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. A także wolność gospodarczą.

- Przepisy konstytucyjne nie wykluczają funkcjonowania mediów, których właścicielem jest państwo, nie przyznają jednak im też uprzywilejowanej pozycji. Fakt, że nadawcą programu telewizyjnego jest spółka Skarbu Państwa nie uzasadnia przyznania jej szczególnej pozycji na rynku telewizyjnym - napisał Marcin Wiącek do Elżbiety Witek.

Dodał, że faworyzowanie nadawcy państwowego, redukuje pozycję nadawców prywatnych, choć oferują oni analogiczne tematycznie programy telewizyjne jak TVP (ogólnokrajowe programy ogólnotematyczne, wyspecjalizowane programy informacyjno-publicystyczne), a ich oglądalność jest porównywalna z oglądalnością TVP.

Według Rzecznika projektodawca nie wykazał istnienia ważnego interesu publicznego do wprowadzenia tak daleko idących ograniczeń wolności gospodarczej. Dlatego projekt koliduje z przepisami Konstytucji RP.