Reklama

Nawrocki twarzą nowej ustawy łańcuchowej? Kulisy nagłego zwrotu prezydenta

Pałac Prezydencki chce negocjować kształt ustawy o zakazie trzymania psów na łańcuchach, która tym razem zostanie podpisana przez Karola Nawrockiego – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.
Karol Nawrocki już na początku prezydentury zyskał opinię osoby niechętnej prawom zwierząt

Karol Nawrocki już na początku prezydentury zyskał opinię osoby niechętnej prawom zwierząt

Foto: PAP/Marcin Obara

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zmiany planuje Pałac Prezydencki w projekcie ustawy o zakazie trzymania psów na łańcuchach?
  • Co skłania prezydenta Karola Nawrockiego do prozwierzęcego zwrotu w polityce?
  • Jakie kontrowersje wywołało wcześniejsze weto prezydenta do ustawy łańcuchowej?
  • Dlaczego kwestia adopcji psa przez parę prezydencką może być istotna politycznie?
  • Jakie są reakcje różnych środowisk politycznych na negocjacje w sprawie ustawy łańcuchowej?
  • Jak medialne kontrowersje wokół schroniska w Sobolewie wpłynęły na decyzje prezydenta?

„Poznajcie Uno i Yukiego, dwóch urwisów, którzy nawet w największy chłód nie tracą energii i radości ze wspólnych zabaw” – napisała przed kilkoma dniami w mediach społecznościowych pierwsza dama Marta Nawrocka. Zamieściła zdjęcia pokazujące, jak wyprowadza na spacer dwa psy w ogrodach Pałacu Prezydenckiego.

Jeden z nich, basset Uno, był już wcześniej pod opieką rodziny prezydenckiej. O tym, że dołączył do niej także Yuki, poinformowało pod koniec lutego Stowarzyszenie Pomocne Łapki-Sztumskie Bezdomniaki. „Pamiętacie Yukiego, psiaka, który trafił do nas z ulicy? Był zmęczonym, zniszczonym pieskiem, wymagał leczenia i opieki. Mimo wielu ogłoszeń Yuki nie znalazł rodziny… miał już wyjeżdżać do schroniska. Jego los wydawał się przesądzony… A jednak… w ostatniej chwili wszystko się zmieniło” – napisało stowarzyszenie, dodając, że pies „skradł serca pary prezydenckiej”. „Na widok pana Karola biegnie z radością, merda ogonkiem, cieszy się niezmiernie i od samego początku doskonale dogaduje się z psim przyjacielem bassetem” – dodało.

Zdaniem stowarzyszenia ta historia pokazuje, że „adopcja naprawdę zmienia psie życie”. Czy może kryć się za nią też polityka? Część naszych rozmówców twierdzi, że – nie podważając autentyczności uczuć, które względem zwierząt przejawia para prezydencka – koincydencja zdarzeń jest nieprzypadkowa. Adopcja miała miejsce po zawetowaniu przez prezydenta ustawy łańcuchowej, a obecnie – jak dowiedziała się „Rzeczpospolita” – prezydent pracuje nad kompromisem w jej sprawie, po drodze wykonując wiele gestów, dotyczących zwierząt.

Reklama
Reklama

Wetem do ustawy łańcuchowej prezydent Karol Nawrocki naraził się organizacjom prozwierzęcym

To właśnie ustawa łańcuchowa była powodem, z którego Karol Nawrocki już na początku prezydentury zyskał opinię osoby niechętnej prawom zwierząt. Zaledwie trzy miesiące od objęcia przez niego funkcji głowy państwa trafiły na jego biurko dwie ustawy, budzące wyjątkowe kontrowersje po prawej stronie sceny politycznej: o zakazie hodowli zwierząt futerkowych oraz właśnie o zakazie trzymania psów na łańcuchach. W tej drugiej ustawie posłowie zapisali wymagania dotyczące kojców.

3 grudnia Nawrocki ogłosił, że podpisze ustawę o zakazie hodowli na futra, za to drugą, łańcuchową, zawetuje. Jak tłumaczył, głównym powodem były normy kojców, w zależności od wielkości psa wynoszące od 10 do 20 m kw. – Kojce wielkości miejskich kawalerek to absurd, który uderzałby w rolników, hodowców i zwykłe wiejskie gospodarstwa – uzasadniał Nawrocki.

Czytaj więcej

Karol Nawrocki zawetował kolejną ustawę. „Kojce wielkości miejskich kawalerek”

Problem w tym, że wcześniej za ustawą zagłosowała w Sejmie pokaźna część klubu PiS: 49 posłów, w tym Jarosław Kaczyński. – To nie przypadek, bo zapisy projektu były negocjowane z posłami PiS i PSL. PiS wynegocjowało dłuższe vacatio legis – mówi nam jeden z posłów, znający kulisy sprawy.

Według naszych rozmówców, decyzja o wecie była efektem otwartego sprzeciwu wobec ustawy, jaki przejawiała Konfederacja. A elektorat tej partii jest ważną składową wyborców prezydenta.

49 posłów PiS

głosowało za ustawą łańcuchową, którą zawetował później Nawrocki

Reklama
Reklama

Po ogłoszeniu weta Nawrocki skierował do Sejmu własny projekt, będący powtórzeniem odrzuconej przez niego ustawy, tyle że pozbawiony wymogów dotyczących kojców. Zdaniem części posłów i ekspertów jest to bubel prawny, bo po jego uchwaleniu psy mogłyby być trzymane co prawda nie na łańcuchach, ale na absurdalnie małych powierzchniach. Z kolei posłowie koalicji swój projekt ustawy wnieśli ponownie.

I tym razem nastawienie Karola Nawrockiego jest zupełnie inne. Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, Kancelaria Prezydenta, która przed grudniowym wetem nie była skłonna do żadnej rozmowy z sejmową większością, tym razem wyraża chęć negocjacji.

Sprawa schroniska w Sobolewie jest punktem zwrotnym

Na nasze pytania w tej sprawie nie odpowiedziało Biuro Mediów i Listów Prezydenta. Pozytywne nastawienie prezydenckich ministrów potwierdzają za to posłowie z komisji nadzwyczajnej ds. ochrony zwierząt. – Umówiliśmy się z szefem Kancelarii Prezydenta Zbigniewem Boguckim na spotkanie z prezydium komisji – mówi Dorota Niedziela, przewodnicząca komisji nadzwyczajnej, a zarazem wicemarszałek Sejmu z KO.

W naszym obozie politycznym naprawdę nie ma zwolenników trzymania psów na łańcuchach

poseł PiS Krzysztof Ciecióra

– Zbudowanie wraz z prezydentem ponadpolitycznego poparcia dla jakiejś formy ustawy łańcuchowej jest całkowicie realne – potwierdza wiceprzewodniczący komisji nadzwyczajnej poseł PiS Krzysztof Ciecióra. – W naszym obozie politycznym naprawdę nie ma zwolenników trzymania psów na łańcuchach. Problem w tym, że projekt posłów koalicji przewiduje zbyt wyśrubowane wymogi dotyczące kojców, mogące spowodować masowe oddawanie psów do schronisk. Projekt prezydencki też nie jest może idealny, więc trzeba spotkać się gdzieś pośrodku – dodaje.

Skąd nagła otwartość prezydenta? Zdaniem naszych rozmówców Karol Nawrocki wyczuł prozwierzęcą falę, która rozpoczęła się od kontrowersji związanych ze schroniskiem Happy Dog w Sobolewie w woj. mazowieckim.

Reklama
Reklama

O tym, że w schronisku dzieje się psom krzywda, organizacje prozwierzęce alarmowały od lat. Sprawa zaczęła jednak nabierać rozgłosu dopiero w grudniu ubiegłego roku, gdy reportaż o „schronisku grozy” wyemitowało TVP Info. – Właściciel schroniska siedem lat temu usłyszał zarzuty znęcania się nad zwierzętami, ale do dziś nie zapadł wyrok, dzięki czemu nadal może prowadzić przytulisko – alarmowała stacja.

Czytaj więcej

Kontrole w schroniskach. Aktywiści w Sejmie: fikcja, która stworzyła Sobolew

Do nagłośnienia warunków, w jakich przetrzymywane są psy, wyjątkowo przyczyniła się piosenkarka Dorota „Doda” Rabczewska. – Sobolewo do końca życia będzie kojarzyło się z Auschwitz dla zwierząt – mówiła, pokazując zdjęcia zaniedbanych psów. Tłumaczyła, że są one karmione „syfem, a nie jedzeniem”, a właścicielowi nie opłaca się ich odżywiać i leczyć, bo dostaje opłatę za odławianie zwierząt, a nie za ich utrzymanie.

Efektem medialnej burzy był protest pod schroniskiem w Sobolewie, którego uczestnicy dostali się na teren obiektu i sami wynieśli z niego zwierzęta, a także decyzja o jego zamknięciu, zakomunikowana 24 stycznia przez premiera Donalda Tuska. W kluczowych dla losów schroniska dniach wyjątkowo aktywna była „Doda”, która dwukrotnie wzięła udział w posiedzeniu komisji w Sejmie i spotkała się z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem.

Włączyć postanowił się też prezydent Nawrocki. 3 lutego spotkał się w Pałacu Prezydenckim z piosenkarką oraz aktywnymi w sprawie schroniska w Sobolewie posłem Lewicy Łukaszem Litewką i szefem Kanału Zero Krzysztofem Stanowskim. „Rozmawiano o sytuacji prywatnych schronisk dla zwierząt w Polsce i propozycjach zmian w trosce o ich podopiecznych” – poinformowała Kancelaria Prezydenta.

Reklama
Reklama

Od czasu weta do ustawy łańcuchowej prezydent często podkreśla przywiązanie do zwierząt

Zdaniem jednego z naszych rozmówców, sprawa Sobolewa mogła być punktem zwrotnym w podejściu Karola Nawrockiego do praw zwierząt. – Zobaczył, jak bardzo jest to nośny społecznie temat i jak bardzo przez niego niedoceniany. I jak wiele można na nim ugrać – mówi jeden z posłów zaangażowanych w projekty prozwierzęce. – Jednak do myślenia mogła dać też prezydentowi lawina krytyki, jaka spadała na niego po wecie do ustawy łańcuchowej – dodaje.

Była ze mną przez całe życie. Nawet jak ją wspominam, to się nieco wzruszam.

Nawrocki o swoim pierwszym psie Korze

Zauważa, że prezydent, który swojego przywiązania do zwierząt nie uwypuklał nawet w kampanii wyborczej, niespodziewanie stał się dużo bardziej wylewny. – W 1991 roku pod choinkę dostałem swojego pierwszego psa, Korę. Miałem wówczas 8 lat. Była ze mną przez 13 lat. Kochałem to zwierzę. Spędzała ze mną naprawdę długie godziny. Oglądała, jak gram w piłkę na Szkole Podstawowej nr 58 i tam też odeszła, oglądając mój mecz. Była ze mną przez całe życie. Nawet jak ją wspominam, to się nieco wzruszam – opowiadał w grudniu w Kanale Zero. – Potem miałem wspaniałego psa, Sapa. On był nieco bardziej trudny do skoordynowania, bo był amstafem, ale uratowała go moja mama. Teraz mam wspaniałego psa basseta, który jest ze mną w Pałacu Prezydenckim, Uno – dodawał.

W wywiadzie dla Kanału Zero Nawrocki przekonywał, że „generalnie pochodzi z bardzo zwierzęcego środowiska”, a jego siostra pomaga psom ze schronisk. Jeszcze w grudniu, czyli niedługo po wecie do ustawy łańcuchowej, prezydencka para adoptowała Yukiego.

– W tej całej historii zdecydowanie najważniejsze jest to, że życie jednego psa zmieniło się o 180 stopni. Mam nadzieję, że przykład prezydenta wpłynie na społeczne postrzeganie adopcji psów – mówi Katarzyna Piekarska z KO, autorka ustawy łańcuchowej. – Wkrótce jednak przekonamy się, na ile autentyczne są prozwierzęce gesty prezydenta i czy przełożą się na konkretne decyzje. Na biuro prezydenta trafią wkrótce ustawy dotyczące schronisk, zakazu fajerwerków czy wprowadzenia powszechnego obowiązku czipowania i rejestracji psów oraz kotów – wylicza.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Estera Flieger: Psy na łańcuchach, karawana jedzie dalej

Co zrobi prezydent? Jeden z posłów, z którym rozmawiała „Rzeczpospolita”, spodziewa się, że póki co rozgrywka będzie toczyć się wokół ustawy łańcuchowej. – Jeśli uda się osiągnąć kompromis, prezydent może chcieć stać się twarzą wynegocjowanego projektu, ku niezadowoleniu posłów koalicji – przewiduje polityk.

Czy rzeczywiście prezydent prowadzi marketingową rozgrywkę wokół praw zwierząt? Poseł Krzysztof Ciecióra twierdzi, że to nadinterpretacja. – Przy tak poważnych problemach, jakie przeżywają dziś Polska i świat, nie sądzę, by pan prezydent prowadził podobne kalkulacje. Psy towarzyszą nam w życiu codziennym, jednego z nich postanowiła przygarnąć para prezydencka. Nie wiem, czy warto do tego dorabiać jakieś teorie – uspokaja.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Polityka
Najnowszy sondaż partyjny. Rośnie przewaga Koalicji Obywatelskiej nad Prawem i Sprawiedliwością
Polityka
Tusk reaguje na kontrpropozycję Nawrockiego i Glapińskiego wobec SAFE: Nie czas na gierki
Polityka
„Polski SAFE 0 proc.”? Władysław Kosiniak-Kamysz: Bardzo mi się podoba, dołóżcie do SAFE
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama