Reklama

Kontrole w schroniskach. Aktywiści w Sejmie: fikcja, która stworzyła Sobolew

Dziurawy system i fikcyjne kontrole w schroniskach dla zwierząt prowadzą do dramatów takich, jak w Sobolewie - uważają aktywiści. W kraju wszczęto kolejne audyty, inspekcja weterynaryjna mówi o medialnym linczu, a dyskusja o palącej potrzebie zmian przeniosła się do Sejmu.

Publikacja: 30.01.2026 20:06

Piosenkarka Dorota Rabczewska Doda (P) podczas posiedzenia sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do spraw o

Piosenkarka Dorota Rabczewska Doda (P) podczas posiedzenia sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do spraw ochrony zwierząt w Sejmie w Warszawie

Foto: PAP/Marcin Obara

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są główne zarzuty aktywistów wobec obecnego systemu kontroli w schroniskach dla zwierząt?
  • Dlaczego schronisko w Sobolewie stało się symbolem problemów z dobrostanem zwierząt w Polsce?
  • Jakie kroki zostały podjęte przez inspekcję weterynaryjną w odpowiedzi na ujawnione nieprawidłowości?
  • Co proponują organizacje społeczne, aby poprawić sytuację w schroniskach?
  • Jak inspekcja weterynaryjna odnosi się do krytyki jej działań w kontekście schronisk dla zwierząt?

- Sobolew już na zawsze pozostaje symbolem urzędniczej indolencji i cierpienia zwierząt – wyrokowała adw. Katarzyna Topczewska podczas piątkowego posiedzenia sejmowej komisji nadzwyczajnej, na którym dyskutowano o sytuacji w polskich schroniskach.

- Jak to możliwe, że kontrole inspekcji weterynaryjnej przez całe lata nie stwierdzały naruszenia dobrostanu zwierząt, a my wyjmowaliśmy psy z dziurawych bud, bez dachów, tak małych, że nie były w stanie się tam zmieścić? Jak to jest możliwe, że urzędowi lekarze weterynarii nie stwierdzali (obecności) zwierząt wymagających pomocy lekarskiej, a my – niebędący lekarzami – zabieraliśmy te z guzami wielkości pięści, zaropiałe, wszystkie zapchlone, zarobaczone i z poważnymi stanami zapalnymi? – pytała retorycznie prawniczka.

„Doda” ujawniła, co działo się w schronisku w Sobolewie. Uczestniczka interwencji: w życiu nie widzieliśmy zwierząt tak okaleczonych psychicznie 

Na te pytania, podczas kilkugodzinnych obrad komisji, na których stawili się zarówno licznie zgromadzeni aktywiści, jak i posłowie i przedstawiciele ministerstw, odpowiedzi znaleźć się nie udało. Ci pierwsi bowiem jednogłośnie uznali, że system jest dziurawy, a fikcyjne ich zdaniem kontrole nie tylko nie poprawiają losu czworonogów, ale wręcz prowadzą do powstawania patologii takich, jak ta w Sobolewie.

O nieprawidłowościach w schronisku „Happy dog” w tej miejscowości zrobiło się głośno, kiedy ujawniła je piosenkarka Dorota Rabczewska „Doda”. Społeczne napięcie eskalowało, aż w końcu – podczas jednego ze zorganizowanych tam protestów – jego uczestnicy dostali się na teren obiektu i sami wynieśli z niego przerażone zwierzęta. Ostatecznie powiatowy lekarz weterynarii w Garwolinie zamknął schronisko, a jego właścicielowi zakazał prowadzenia takich instytucji.

Reklama
Reklama

Według mec. Topczewskiej szokującym jest, że stojące przy ich boksach kije, ogólny stan zwierząt i paniczne ich reakcje na widok człowieka nie zaniepokoiły lokalnych decydentów, którzy mieli odwiedzać ten obiekt. Jak przyznała uczestniczka interwencji, to, co ukazało się oczom protestującym, było szokiem. – Wszyscy, jak tam byliśmy, zgodnie stwierdziliśmy, że w życiu nie widzieliśmy ponad setki zwierząt tak okaleczonych psychicznie, tak panicznie wylęknionych – podkreślała. Aktywiści nie pozostawiają suchej nitki na właścicielu Sobolewa i są zdania, że to przymykanie oka na to, co działo się w prowadzonym przez niego obiekcie, doprowadziło do dramatu, który zobaczył w końcu cały kraj.

Kontrole w schroniskach dla zwierząt w całym kraju: zamarznięta woda, zimno w budach, bałagan w dokumentach 

A jak sytuacja wygląda w skali Polski? O tym mówił główny lekarz weterynarii Paweł Meyer, który przedstawił wyniki pokontrolnego raportu. Przypomniał, że w ubiegłym roku pod nadzorem inspekcji znajdowały się 224 schroniska. Jak zapewnił, kiedy tylko objął urząd – a to stało się w październiku 2025 r. – odpowiedział na sygnały o nieprawidłowościach w Sobolewie, gdzie w konsekwencji wszczęto trwającą obecnie szeroko zakrojoną kontrolę. Postępowanie ma wyjaśnić, co działo się w obiekcie w czasie jego funkcjonowania.

Początek bieżącego roku ma zaś upłynąć pod znakiem pierwszego w kraju systemowego audytu, dotyczącego nadzoru powiatowych lekarzy weterynarii nad schroniskami. W połowie stycznia wojewodowie dostali polecenie, aby skontrolować obiekty i sprawdzić, czy warunki pogodowe nie odbijają się negatywnie na ich podopiecznych. Lekarze powiatowi przeprowadzili 380 kontroli, zaś wojewódzcy – 29. Odkryli nieprawidłowości, takie jak zamarznięta woda do picia, nieocieplone budy, za niska temperatura w pomieszczeniach dla czworonogów czy uchybienia w procedurach szczepień; będą one usuwane w 49 obiektach.

Czytaj więcej

Ruszają masowe kontrole w schroniskach dla zwierząt na Mazowszu. Paluch ma powody do obaw?

Kontrole w boksach dla zwierząt, czy „na kawie u dyrektora”? Organizacje społeczne i wolontariusze jako watch dogs

Zarzuty, jakoby system jest dziurawy, a przepisy fikcyjne, odpierał też wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak. - Nie zgadzam się z określeniem, które powstało w przestrzeni publicznej, że państwo polskie w tym zakresie nie działa. Otóż działa, proponuje rozwiązania, czego przykładem jest rządowy projekt ustawy o krajowym rejestrze psów i kotów – podkreślał. Przypomniał też, że organizacje społeczne również muszą poruszać się w granicach prawa.

Mec. Topczewska uważa jednak, że aby realnie poprawić kontrolę nad przestrzeganiem praw czworonogów, do urzędowych kontroli trzeba dopuścić organizacje społeczne (aby sprawdzić, czy „odbywają się w boksach dla zwierząt, czy na kawie u dyrektora”). A także wprowadzić obowiązkowy wolontariat, po to, by ochotnicy mieli szansę alarmować o ewentualnych nieprawidłowościach. Trzeba też zwiększyć kontrolę gmin i doprowadzić do tego, aby kierownikiem schroniska nie mogła zostać osoba, wobec której wszczęte zostało postępowanie karne, dotyczące znęcania się nad zwierzętami.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

MSWiA: W nocy z niedzieli na poniedziałek temperatura odczuwalna nawet minus 35 stopni

Nowa ustawa o ochronie zwierząt szansą na ukrócenie patologii? „W patoschroniskach 200 zwierząt, a na zmianie dwóch pracowników”

Wydaje się, że remedium na wiele z podnoszonych problemów może okazać się przeforsowanie obywatelskiego projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Na wysokości zadania musi jednak stanąć między innymi komisja, która właśnie w piątek podjęła temat Sobolewa.

A do szybszych działać na jego rzecz wzywała jego współautorka i prezeska OTOZ Animals, Ewa Gebert. – Ten projekt zawiera wszystko: rejestrację, identyfikację, kastrację, polepszenie losu zwierząt w polskich schroniskach. Określa też liczbę pracowników na określoną liczbę zwierząt. Nie może być tak, że w „patoschroniskach” jest ich 100 czy 200, a na zmianie dwóch pracowników. To dramat – komentowała działaczka. Jej zdaniem takie miejsca wciąż istnieją, bo „pozwalają na to powiatowi lekarze weterynarii”.

Pracownicy inspekcji weterynaryjnej: ewentualne nieprawidłowości nie mogą usprawiedliwiać linczu medialnego czy publicznego podważania autorytetu organów państwowych 

Ci jednak również przedstawili swoje racje. - Chcemy jasno podkreślić, że pracownicy inspekcji weterynarii nie twierdzą, iż system jest wolny od błędów. Jednak ewentualne nieprawidłowości nie mogą usprawiedliwiać linczu medialnego, gróźb ani publicznego podważania autorytetu organów państwowych, które aktualnie mają miejsce. Inspektorzy działają obecnie pod ogromną presją czasu, przy ogromnej liczbie interwencji i ograniczonych zasobach kadrowych, a mimo to ponoszą pełną odpowiedzialność za swoje decyzje – przekonywał w odczytanym oświadczeniu Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Inspekcji Weterynaryjnej.

Zdaniem organizacji odpowiedzialność za ochronę czworonogów spoczywa dzisiaj zarówno na gminach, jak i schroniskach oraz podmiotach społecznych, ale to na inspekcji – jako tej ponoszącej odpowiedzialność administracyjną – odbijają się negatywne emocje społeczne. A ochrona zwierząt – jak przekonuje związek – nie może opierać się na medialnej presji czy działaniach poza prawem.

Czytaj więcej

Prezes OTOZ Animals: To błąd Jarosława Kaczyńskiego, jego wyborcy przecież też lubią psy
Krajowy System e-Faktur (KSeF)
Pierwsze kroki w KSeF. Poradnik „Rzeczpospolitej” dla małych przedsiębiorców
Praca, Emerytury i renty
Zmiany w wypłatach 800 plus w lutym 2026. ZUS rozpoczyna przyjmowanie wniosków
Prawo rodzinne
Podział majątku przy rozwodzie. Sąd Najwyższy wskazuje o czym trzeba pamiętać
Nieruchomości
Nabywcy mieszkań będą musieli dodatkowo płacić za balkony i schody?
Prawo drogowe
Wchodzą w życie surowsze kary dla piratów drogowych. Wśród nich dożywotni zakaz prowadzenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama