Zgłaszasz pirata drogowego? Spodziewaj się wezwania na policję lub do sądu

Jest nagranie z kamerki, musi być też świadek. Obecne przepisy zniechęcają do zgłaszania wykroczeń kierowców, bo łączą się z koniecznością stawienia się w charakterze świadka. Stąd postulat, by to zmienić.

Publikacja: 31.03.2024 10:45

Zgłaszasz pirata drogowego? Spodziewaj się wezwania na policję lub do sądu

Foto: Stock Adobe

Przejazd na czerwonym świetle, wyprzedzanie na linii ciągłej, omijanie auta przed pasami – m.in. takie szaleństwa na drodze nagrywał samochodową kamerką jeden z kierowców, a następnie przesyłał policji. Zarejestrował ich kilkaset. Jego zapał w tropieniu „piratów” minął, gdy okazało się, że w każdej ze spraw musi złożyć zeznania jako świadek.

„Kierowałem do Policji 64 nagrania rocznie, co oznacza, że częściej niż raz w tygodniu musiałbym stawiać się na przesłuchanie” – wskazuje zainteresowany. I w petycji do Sejmu postuluje o taką zmianę przepisów, która odciąży osoby zgłaszające wykroczenia drogowe.

Misja pasjonata: walka z piratami drogowymi

„Jeżdżę około 20–25 tys. km rocznie, widzę dużo wykroczeń” – twierdzi autor petycji (zastrzegł sobie anonimowość). Kamerkę w samochodzie ma od ośmiu lat i przez kilka ostatnich nagrywał najróżniejsze sytuacje.

Rocznie wysyłał 50–60 filmów. Raz w miesiącu wszystko zgrywał na płytę DVD, dołączał opisy zdarzeń – z datą, godziną, marką i numerem auta – wskazywał drogę, a nawet rysopis kierowcy – tak podpisane zgłoszenia wysyłał policji (pocztą, bo pliki były za duże na skrzynkę „Stop agresji drogowej”).

Początkowo – jak twierdzi – to wystarczyło, na świadka był wzywany sporadycznie. Aż po dostarczeniu kilkunastu zdarzeń naraz przesłuchujący go policjant zapowiedział, że teraz będzie wzywany „za każdym razem do każdego zawiadomienia”. Kierowca zaprzestał aktywności.

Czytaj więcej

Piraci drogowi lekko wyhamowali

Problem jest szerszy: dotyczy kilkudziesięciu tysięcy osób, które kamerkami rejestrują wyczyny na drogach. Na policyjną skrzynkę „Stop agresji drogowej” w ubiegłym roku wpłynęło blisko 30 tys. zgłoszeń – głównie do policji w Warszawie, na Dolnym Śląsku i Śląsku. Do wielu dołączono filmy z kamerek.

Jak są cenne, pokazuje tragedia na A1, gdzie we wrześniu 2023 r. zginęło małżeństwo z pięcioletnim synem – ich kia wpadła na bariery ochronne i spłonęła po tym, jak uderzyło w nią bmw Sebastiana M., które – co dziś wiadomo – jechało ok. 308 km/h.

Początkowo śledczy twierdzili, że kia „z nieustalonych przyczyn” wpadła na bariery. Dopiero nagranie z kamerki kierowcy jadącego przeciwnym pasem zmieniło narrację.

Osoby, które nagrane nadużycia wysłały policji, muszą się liczyć z tym, że ta zechce je przesłuchać. Autor petycji uważa, że to wymóg bez sensu: „Do protokołu nie mówiłem nic więcej poza tym, co widać na filmie” – wskazuje.

I postuluje zmianę w kodeksie wykroczeń: rezygnację z przesłuchań osób zgłaszających nagrane wykroczenia „w sytuacji, gdy obwiniony przyjmie mandat na policji” (jeśli odmówi, w sądzie świadek musi się stawić). To zachęci kierowców, a piraci nie będą bezkarni – uważa.

Petycja trafiła do właściwej komisji. – Jeszcze się nią nie zajmowaliśmy. Petycji jest bardzo dużo, są zaległości z poprzedniej kadencji, sukcesywnie je rozpatrujemy – mówi nam posłanka Barbara Oliwiecka, członkini Komisji do spraw Petycji.

Policja twierdzi, że nie chce wzywać, ale musi

Policja twierdzi, że film z kamerki to za mało, musi być świadek. – Nie jest to nasza fanaberia, tego wymaga procedura. Żeby skutecznie poprowadzić postępowania i ukarać sprawcę wykroczenia, potrzebny jest także materiał dowodowy w postaci zeznań osoby, która nagrała zdarzenie – mówi „Rz” Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego KGP.

Jak ocenia pomysł zmiany prawa? – Jeżeli kierowca przyzna się i przyjmie mandat, to proponowana zmiana przepisów ma sens. Problem w tym, że kierowcy nagminnie idą w zaparte. Nawet jeśli obraz z kamery jest dobrej jakości, twierdzą, że nie pamiętają, czy prowadzili, lub nie rozpoznają się na filmie – mówi insp. Opas.

Czytaj więcej

Więcej niż co drugi wypadek na autostradzie wynika z nadmiernej prędkości

Dlatego większość takich spraw kończy się wysłaniem wniosku o ukaranie do sądu. A tam potrzebny jest dowód w postaci zeznań świadka. – Także po to, by ustalić urządzenie źródłowe: typ kamerki, jej parametry, czy posiada homologację, pełny czas nagrania. Bez tego sprawy w sądzie upadają – mówi Opas.

Wojciech Pasieczny, były wieloletni szef stołecznej drogówki, dziś biegły sądowy, wskazuje:

– Zgodnie z przepisami, jeżeli policja jest wykonawcą takiego nagrania, to wystarczy do ukarania. Jeśli nagranie jest od osoby postronnej, to niestety trzeba ją przesłuchać, bo do ukarania sprawcy potrzebne są informacje o wszystkich okolicznościach zdarzenia. Także dlatego, by wykluczyć np. zmanipulowane nagrania. Pomysł zawarty w petycji jest wart rozpatrzenia. Gdyby taka zmiana weszła w życie, autorzy nagrań nie byliby przesłuchiwani – wskazuje ekspert.

Przejazd na czerwonym świetle, wyprzedzanie na linii ciągłej, omijanie auta przed pasami – m.in. takie szaleństwa na drodze nagrywał samochodową kamerką jeden z kierowców, a następnie przesyłał policji. Zarejestrował ich kilkaset. Jego zapał w tropieniu „piratów” minął, gdy okazało się, że w każdej ze spraw musi złożyć zeznania jako świadek.

„Kierowałem do Policji 64 nagrania rocznie, co oznacza, że częściej niż raz w tygodniu musiałbym stawiać się na przesłuchanie” – wskazuje zainteresowany. I w petycji do Sejmu postuluje o taką zmianę przepisów, która odciąży osoby zgłaszające wykroczenia drogowe.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Policja
Eksplozja granatnika w KGP. Nowe informacje, prokuratura potwierdza
Policja
W całym kraju brakuje 16 tys. funkcjonariuszy. Policja szuka młodych
Policja
Nieoficjalnie: Komendant stołeczny policji ma stracić stanowisko
Policja
Jest nowy komendant główny policji. Marcin Kierwiński ogłosił decyzję
Policja
Emeryt z dodatkiem inwalidzkim ma być szefem policji. Komisja uznała, że ozdrowiał