– Badamy wszystkie opcje. W obszarze cyberataków jesteśmy wciąż reaktywni. Myślimy o tym, by działać bardziej agresywnie, proaktywnie, zamiast czekać na kolejne ataki – powiedział admirał Giuseppe Cavo Dragone. Według niego sojusz coraz poważniej rozważa odejście od czysto reaktywnej postawy wobec działań Moskwy.
Ataki hybrydowe Rosji. Państwa wschodniej flanki NATO naciskają na działania
Większość z nich, zdaniem wielu ekspertów i dyplomatów, nosi charakter działań sabotażowych prowadzonych przez Rosję lub z nią powiązane podmioty. Część państw NATO, szczególnie z Europy Środkowo-Wschodniej, naciska na przyjęcie bardziej zdecydowanej strategii.
Czytaj więcej
„Jak przygotowany przez administrację USA 28-punktowy plan pokojowy dla Rosji i Ukrainy wpłynął na Pani/Pana zaufanie do administracji Donalda Trum...
Dragone wskazuje, że najłatwiej odpowiedzieć w sposób ofensywny na cyberataki, ponieważ wiele krajów sojuszu posiada własne zdolności operacyjne w tej sferze. Znacznie trudniejsze jest „uderzenie zwrotne” w przypadku sabotażu fizycznego czy intruzji dronów.
– Prewencyjne uderzenie można uznać za działanie obronne, jednak pozostaje ono „dalekie od naszego tradycyjnego sposobu myślenia” – podkreślił admirał.
Baltic Sentry jako przykład skutecznego odstraszania
Jednocześnie Dragone wskazał na sukces misji Baltic Sentry. W ramach operacji okręty, samoloty i drony morskie NATO monitorują Bałtyk, ograniczając ryzyko sabotażu infrastruktury podmorskiej. – Od rozpoczęcia Baltic Sentry nie doszło do żadnych incydentów. To dowód, że odstraszanie działa – stwierdził.
Dyplomaci z krajów bałtyckich uważają jednak, że pasywne podejście zachęca Rosję do dalszych prób. – Jeżeli pozostaniemy tylko reaktywni, będziemy zapraszać Rosję do kolejnych ataków. To asymetryczna wojna. Ich kosztuje to niewiele, nas bardzo dużo – mówi cytowany przedstawiciel jednego z państw regionu.
Czytaj więcej
„W ostatnim okresie polskie pary dyżurne F-16 i MiG-29 wielokrotnie przechwytywały rosyjskie samoloty nad Bałtykiem, operujące bez planów lotu i z...
Wątpliwości wśród sojuszników wzbudził wyrok fińskiego sądu, który umorzył postępowanie przeciwko załodze statku Eagle S – jednostki powiązanej z rosyjską „flotą widmo”. To właśnie ten statek miał uszkodzić kilka kabli energetycznych i telekomunikacyjnych.
Sąd orzekł, że incydent miał miejsce w wodach międzynarodowych, co ogranicza możliwość przeprowadzenia postępowania. Fińska minister spraw zagranicznych Elina Valtonen przyznała, że sytuacja de facto daje rosyjskim jednostkom „wolną rękę” na międzynarodowych wodach.
– To problem. Analizujemy możliwość bardziej stanowczego reagowania, choć nie wolno dać się ponieść emocjom i trzeba trzymać się sprawdzonych procedur sojuszu – powiedziała.
Czytaj więcej
Polska ze swoimi otwartymi ostrzeżeniami przed Rosją nie przebije się ani w Waszyngtonie, ani tym bardziej w Berlinie czy Brukseli. Nasze historycz...
NATO blokowane przez etykę i prawo?
Dragone zwrócił uwagę, że działania NATO są ograniczone przez przepisy prawa międzynarodowego, kwestie jurysdykcyjne oraz etyczne standardy sojuszu. – Mamy znacznie więcej ograniczeń niż nasz przeciwnik. To nie „pozycja przegrana”, ale z pewnością trudniejsza – stwierdził.
Szef komitetu wojskowego NATO podkreślił, że kluczowym celem jest skuteczne odstraszanie przyszłej agresji, niezależnie od jej formy. – Musimy głęboko przeanalizować, w jaki sposób powinniśmy osiągać odstraszanie: poprzez odwet czy poprzez działania wyprzedzające. W przyszłości presja na takie rozstrzygnięcia może rosnąć – ocenił.