W ostatnich dniach między rządem Donalda Tuska a prezydentem Karolem Nawrockim zarysował się spór o sprawy budżetowe. Rząd w reakcji na deficyt budżetowy oraz konieczność zwiększania wydatków m.in. na zbrojenia, proponuje podwyżki podatków. Chce wzrostu opodatkowania banków, akcyzy od alkoholi czy też podatku od gier. Prezydent z kolei deklaruje, że nie podpisze żadnej ustawy podwyższającej podatki.
W dyskusjach wokół tego problemu pojawiły się głosy, że rząd mógłby niektóre zmiany podatkowe wprowadzić bez udziału prezydenta. Niektórzy publicyści wskazywali, że prezydent nie ma prawa weta do ustawy budżetowej i można by wykorzystać legislacyjny proces uchwalania tej ustawy do podwyżki podatków.
Czytaj więcej
Cztery weta i zapowiedzi kolejnych, żądania konsultowania z nim ustaw i polityki rządu to sygnał,...
Prezydent nie zawetuje budżetu, ale w budżecie nie reguluje się podatków
Spójrzmy na konstytucję. Jej art. 217 wyraźnie przewiduje, że nakładanie podatków i danin publicznych następuje w drodze ustawy. Tę formę musi mieć też określanie podmiotów i przedmiotów opodatkowania, stawek podatku czy też kategorii podmiotów zwolnionych od podatków.
Z kolei art. 224 konstytucji zobowiązuje prezydenta do podpisania ustawy budżetowej w ciągu 7 dni od przedłożenia. Prezydent może tę ustawę skierować do Trybunału Konstytucyjnego.