Firmy korzystające z ulg na inwestycje mogą się nieprzyjemnie rozczarować: jeśli nie osiągną dochodu, zapłacą podatek przychodowy.

W ramach zmian podatkowych przewidzianych w Polskim Ładzie od początku 2022 roku będzie obowiązywał podatek przychodowy (zwany oficjalnie minimalnym). Według zapowiedzi rządu, miał on objąć wielkie międzynarodowe koncerny, które są obecne w Polsce, ale unikają tu płacenia podatku dochodowego.

Rząd daje i odbiera

Z oczekujących na podpis prezydenta przepisów wynika jednak, że podatek w wysokości 0,4 proc. przychodów zapłacą nie tylko wielkie firmy. W nowym art. 24ca ustawy o CIT, wprowadzającym tę daninę, nie określono bowiem progu obrotów, powyżej którego taki podatek by się należał. Zapłacą go nawet małe spółki, które wykazują straty lub rentowność nie większą niż 1 proc.

Czytaj więcej

Robert Gwiazdowski: Podatek przychodowy jedynie z nazwy

Może się też okazać, że podatkowi będą podlegać też firmy, które rzeczywiście nie płacą w Polsce CIT, bo... korzystają ze zwolnień z tego podatku dla inwestorów. Konkretnie chodzi o ulgi obowiązujące w specjalnych strefach ekonomicznych (SSE) oraz w tzw. polskiej strefie inwestycji (PSI). Ta ostatnia to działające od września 2018 r. rozszerzenie ulg dla SSE na cały kraj pod określonymi warunkami inwestycyjnymi.

Gdy przyjrzeć się przepisom wspomnianego art. 24ca, na pierwszy rzut oka można dojść do wniosku, że ustawodawca pomyślał o inwestorach i jednak nie chciał ich zanadto obciążyć. Znalazł się tu bowiem przepis przewidujący pomniejszenie podstawy opodatkowania o wartość dochodów, które podlegają zwolnieniu dla SSE lub PSI. Wyłączono też stosowanie podatku przychodowego wobec podatników, którzy rozpoczęli działalność w danym roku podatkowym oraz w dwóch kolejnych latach.

Brak logiki

W praktyce może się jednak okazać, że takie wyłączenie wcale nie uwolni inwestorów od nowej daniny. Często się bowiem zdarza, że firma korzystająca ze wsparcia strefowego działa dłużej niż trzy lata, a wciąż inwestuje i dlatego ma ujemny wynik podatkowy. Tym samym nie wykazuje dochodu, który pomniejszałby podstawę opodatkowania nową daniną przychodową.

Autopromocja
Już w środę. Tylko w prenumeracie rocznej

Poradnik specjalny: Polski Ład - jak rozliczyć się z fiskusem

Zaprenumeruj

– Jest to zupełnie nielogiczne, bo zapłacimy podatek, który ma być podatkiem minimalnym, od działalności, która w założeniu z podatku jest w ogóle zwolniona – dziwi się Łukasz Karpiesiuk, doradca podatkowy i partner w kancelarii SSW Pragmatic Solutions. Zwraca on uwagę na jeszcze jedno niekorzystne rozwiązanie wobec strefowych inwestorów. Otóż według Polskiego Ładu „zwykłe" firmy niekorzystające z tych zwolnień będą mogły odliczyć podatek przychodowy od należnego CIT w przyszłych latach.

– Tymczasem podmiot strefowy gdy już uzyska dochód, będzie objęty zwolnieniem z CIT przewidzianym dla SSE i PSI. Nie będzie więc od czego odliczać zapłaconego wcześniej podatku przychodowego – zauważa Łukasz Karpiesiuk.

Takie podejście może być wyłomem w dotychczasowej praktyce funkcjonowania SSE i PSI. Dotychczas dość skutecznie przyciągały one inwestorów. Według rządowego raportu z maja br., w 2020 r. inwestycje w SSE wyniosły 13,88 mld zł, co oznaczało wzrost łącznej kwoty inwestycji aż o 10,5 proc. Skumulowana wartość inwestycji od początku istnienia stref sięgnęła niemal 146 mld zł.

Z kolei, jak podaje Ministerstwo Rozwoju i Technologii, w ramach polskiej strefy inwestycji (od września 2018 r. do końca października 2021 r.) wydano łącznie 1209 decyzji o wsparciu, o deklarowanej wartości przekraczającej 53,6 mld zł. Dzięki inwestycjom w ramach PSI powstało 24,5 tys. nowych miejsca pracy.

Z danych rządowych wynika, że darowanie inwestorom podatku dochodowego było opłacalne. O ile bowiem w 2020 r. budżet stracił na tym ok. 3 mld zł, to w zamian kraj zyskał niemal 14 mld zł na inwestycjach. Niewykluczone, że po wprowadzeniu podatku minimalnego ta korzystna dla polskiej gospodarki proporcja może się zaburzyć.

Do kosza z taką ustawą

Aż 72 proc. przedsiębiorców wyraża się negatywnie o Polskim Ładzie. Taki jest wynik badań przeprowadzonych przez firmę CBM Indicator na zlecenie Konfederacji Lewiatan. Poparcie dla tych zmian wyraziło tylko 19 proc. przedsiębiorców, a 9 proc. nie ma zdania na ten temat. Najbardziej krytycznie do „ładu" nastawione są duże firmy. Nie popiera ich aż 82 proc. z nich. W firmach średnich odsetek ten wynosi 71 proc., a w małych 72 proc. Fatalna ocena tej podatkowej rewolucji sprawiła, że Rada Przedsiębiorczości zaapelowała do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie ustawy. Rada, grupująca dziewięć organizacji biznesowych, wskazała, że wiele spośród ponad 100 nowych rozwiązań podatkowych w ogóle nie zostało skonsultowanych ze środowiskiem przedsiębiorców.