„Obowiązujące obecnie przepisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii służą ograniczeniu rozprzestrzeniania się narkotyków wśród młodzieży i dorosłych. Przykłady innych krajów wskazują, że legalizacja narkotyków, choćby w niepełnym zakresie, może prowadzić do wzrostu liczby uzależnień oraz problemów zdrowotnych i społecznych” – to najważniejsze zdania z odpowiedzi rządu na dezyderat Komisji ds. Petycji w sprawie depenalizacji posiadania niewielkich ilości marihuany bądź krzaka konopi na własny użytek.
Czytaj więcej
Sejmowa Komisja ds. Petycji pyta premiera, dlaczego wciąż nie odpowiedział na jej dezyderat w sprawie liberalizacji prawa narkotykowego. Opóźnienie...
Rząd pisze w niej jasno – liberalizacji prawa narkotykowego w tej kadencji nie będzie. I tak mocne stanowisko jest odbierane w Sejmie z zaskoczeniem. Bo choć liberalizacja prawa narkotykowego nie była szczególnie mocnym postulatem przed wyborami w 2023 r., z koalicji rządzącej płynęły sygnały, że może do niej dojść.
Deklaracje w sprawie liberalizacji prawa narkotykowego składali politycy obecnej koalicji
Tak wynikałoby z jednej z wypowiedzi Donalda Tuska. – Ciągle mnie pytają o legalizację marihuany. Może po prostu zdecydować się, żeby nie było penalizacji, żeby nie było więzienia, żeby rozsądnie na to patrzeć, jak ktoś ma jointa, żeby nie robić z tego jakiejś wielkiej afery – mówił podczas spotkania z wyborcami w 2023 r.
Za legalizacją posiadania niewielkich ilości marihuany opowiedziała się też Lewica, a także Szymon Hołownia, marszałek Sejmu i lider Polski 2050. – Oczywiście, że trzeba przede wszystkim zdepenalizować posiadanie marihuany na użytek własny. Państwo ma naprawdę inne rzeczy do roboty niż ganianie za to, że jest jeden skręt czy dwa skręty gdzieś w tym czy innym miejscu – mówił w lutym 2024 r..
Przede wszystkim jednak o chęci zmiany prawa świadczy powołanie we wrześniu 2024 r. Parlamentarnego Zespołu ds. Depenalizacji Marihuany. Podobne pracowały też w ubiegłych kadencjach Sejmu, jednak nie miały politycznego przebicia, bo zasiadali w nich posłowie ówczesnej opozycji. W tej kadencji po raz pierwszy powstał zespół składający się z posłów koalicyjnych i to noszących znane nazwiska. Jego współprzewodniczącymi zostali Ryszard Petru z Polski 2050 i Klaudia Jachira z KO.
Jak już pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, po konsultacjach ze stroną społeczną powstał w nim projekt dopuszczający posiadanie do 15 gramów suszu lub jednego krzaka konopi na własny użytek. Później, z niezłożonego jeszcze projektu, wykreślono przepis mówiący o krzaku.
Czytaj więcej
Dopuszczenie posiadania do 15 gramów suszu lub jednego krzaka konopi na własny użytek – to propozycja, którą przedstawi zespół parlamentarny tworzo...
Równolegle dezyderat w sprawie liberalizacji prawa narkotykowego wysłała w lutym do rządu sejmowa Komisja ds. Petycji. Rozpatrywała petycję od jednego z obywateli, który domaga się rozwiązania takiego, jak to, nad którym pracował zespół parlamentarny – depenalizacji posiadania 15 gramów ziela lub jednego krzaka. I to właśnie na ten dezyderat odpowiedział rząd.
Rząd znalazł aż siedem argumentów przeciw liberalizacji prawa narkotykowego
Zrobił to ze znacznym przekroczeniem terminu na odpowiedź. Za to odpowiedź jest bardzo kompleksowa. Podpisał się pod nią wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha, ale już na wstępie zaznacza, że opracował ją w porozumieniu z MSWiA i Ministerstwem Zdrowia. Szczegółowo rozprawia się z postulatem depenalizacji posiadania 15 gramów na własny użytek. I swoje argumenty grupuje w siedmiu punktach.
Proponowana legalizacja posiadania i uprawy ziela konopi innych niż włókniste mogłaby prowadzić do wzrostu przestępczości związanej z innymi narkotykami. Część badań w tym zakresie wskazuje, że używanie marihuany może prowadzić do eksperymentowania z silniejszymi substancjami psychoaktywnymi. W krajach, gdzie marihuana jest legalna, wzrosła liczba osób sięgających po inne narkotyki
„Po pierwsze podkreślić należy, że marihuana, czyli ziele konopi innych niż włókniste oraz żywica konopi są środkami odurzającymi (…) W związku z tym ich niekontrolowana dostępność grozi rozszerzeniem problemu narkomanii w Polsce” – pisze wiceminister. Po drugie, argumentuje, że realizacja postulatów z petycji „może się przyczynić do powstania nowych lub wzmocnienia już istniejących zorganizowanych grup przestępczych”.
Argument trzeci dotyczy ułatwienia dostępu do środków odurzających „nie tylko dla osób pełnoletnich, ale także małoletnich”, a argument czwarty – obawy przed „radykalnie zwiększonym” obrotem tym narkotykiem.
Czytaj więcej
Rozmowa Mazurka. Kamil Sipowicz, historyk filozofii, poeta.
Po piąte, jak pisze, granica 15 gramów jest zbyt duża, bo „pozwala jednorazowo odurzyć nawet 30 osób”. Argument szósty jest w zasadzie tożsamy z czwartym – Myrcha pisze, że dilerzy będą mogli „dystrybuować marihuanę do 15 gramów, nawet kilka lub kilkanaście razy dziennie, nie obawiając się żadnych sankcji”. Wreszcie, po siódme, pisze on, że poparcie dla liberalizacji prawa narkotykowego nie wynika z badań opinii publicznej.
Następnie, już nieco mniej szczegółowo, Myrcha rozprawia się z postulatem uprawy jednego krzaka na własny użytek. Zauważa on np., że z takiej uprawy można zebrać więcej niż 15 gramów suszu, co stoi w sprzeczności logicznej z wcześniejszym postulatem z petycji.
Mimo negatywnej opinii rządu, posłowie i tak chcą złożyć projekt liberalizacji prawa narkotykowego
„Wejście w życie proponowanych rozwiązań może zatem przynieść negatywne skutki społeczne” – pisze Myrcha. A zaskoczenia tak szczegółową odpowiedzią nie ukrywa Andrzej Dołecki, były poseł Ruchu Palikota oraz prezes Stowarzyszenia Wolne Konopie, walczącego od lat o liberalizację prawa narkotykowego. – Oczywiście nie spodziewaliśmy się odpowiedzi w stylu: „OK, zgadzam się, od jutra depenalizacja”. Jednak mówiąc szczerze, liczyliśmy na pismo niejednoznaczne, dające nadzieję na zmianę – komentuje. – Tymczasem dostaliśmy narrację rodem z lat 90., że wskutek depenalizacji dzieciaki będą biegały z kilogramami narkotyków w plecakach, a szpitalne oddziały ratunkowe zapchają się uzależnionymi – dodaje.
Jego stowarzyszenie sformułowało już szczegółową odpowiedź na pismo Arkadiusza Myrchy. Argumentuje w nim, że „postulowana granica posiadania przekierowuje siły policyjne z »polowania na jointy« na faktyczne zwalczanie poważnej przestępczości: dużych plantacji, hurtowników, zorganizowanych struktur”, a takie skutki przyniosła m.in. depenalizacja w Portugalii.
Czytaj więcej
Ruch Wolne Konopie zapowiada walkę o zgodę na uprawę konopi w celach leczniczych.
„Ministerstwo powołuje się na dane (…) o używaniu marihuany wśród młodzieży, próbując zasugerować, że depenalizacja zwiększyłaby dostępność substancji dla osób niepełnoletnich. Tymczasem doświadczenia krajów, które wprowadziły depenalizację (Czechy, Portugalia, Niemcy), pokazują coś zupełnie innego” – dodaje w innym miejscu Stowarzyszenie Wolne Konopie.
Marcin Józefaciuk, poseł KO, który jest członkiem zarówno Parlamentarnego Zespołu ds. Depenalizacji Marihuany, jak i Komisji ds. Petycji, mówi, że mimo negatywnego stanowiska rządu i tak zostanie złożony w Sejmie projekt depenalizujący posiadanie niewielkich ilości. – Tak samo jak prezydent nie rządzi rządem, tak samo rząd parlamentem. Mamy chyba trójpodział władzy, prawda? – pyta retorycznie. – Będziemy chcieli spróbować. Niech posłowie, którzy są przeciwnikami depenalizacji, ujawnią się i powiedzą dlaczego – dodaje.
zasiada w Parlamentarnym Zespole ds. Depenalizacji Marihuany
Niemal wszyscy są politykami koalicji rządzącej
Jednak nawet on nie ukrywa, że po tak druzgocącej odpowiedzi na dezyderat, przeforsowanie liberalizacji prawa narkotykowego będzie dużo trudniejsze niż się wydawało.
Zdaniem ekspertów, postulat liberalizacji prawa narkotykowego stracił na politycznym znaczeniu
Zaś dokument Myrchy wydaje się być czymś więcej niż tylko jednym z wielu pism, wpływających do Sejmu: sygnałem świadczącym o zmianie politycznego podejścia do postulatu liberalizacji prawa narkotykowego. Ten temat był szczególnie mocno dyskutowany w drugiej kadencji rządów PO-PSL, głównie za sprawą wejścia do Sejmu Ruchu Palikota, który widowiskowo walczył o liberalizację prawa narkotykowego. Jednym z jego haseł wyborczych był zresztą slogan ruchu zwolenników liberalizacji: „Sadzić, palić, zalegalizować”.
Czytaj więcej
Zażywanie narkotyków nie jest w Polsce karalne, nie oznacza to, że Janusz Palikot nie popełnił przestępstwa, paląc publicznie skręta ponoć z marihuaną
– Popularność tego postulatu wynikała z eksplozji swobód obywatelskich po 1989 r., zachwytu Zachodem po wejściu do Unii Europejskiej, przykładania większej wagi do praw jednostek – ocenia politolog z UW, prof. Rafał Chwedoruk. I zauważa, że choć tamte postulaty nie zostały całościowo zrealizowane, mimo wszystko podejście państwa do narkotyków stopniowo się zmieniło.
więzienia grożą obecnie w Polsce za posiadanie narkotyków
Co prawda wciąż za posiadanie narkotyków grozi do trzech lat więzienia, jednak jeszcze w 2011 r. wprowadzono przepis przewidujący umorzenie postępowania w przypadku posiadania niewielkich ilości na własny użytek. W dodatku za rządów PiS w 2017 r. zalegalizowano marihuanę do celów medycznych. Można kupić ją w aptekach na receptę, a lekarze przepisują ją głównie w celu leczenia bólu, stanów zapalnych, stanów lękowych, zaburzeń snu czy mdłości.
Andrzej Dołecki nie ukrywa, że wprowadzenie marihuany medycznej było przełomem w dostępie do tej substancji. – Jeszcze niedawno marihuana apteczna była sporo droższa od czarnorynkowej. Teraz już niekoniecznie, zdarzają się nawet promocje – mówi.
Zdaniem działaczy społecznych, dostęp do marihuany ma dziś charakter klasowy
Czy oznacza to, że dalsza liberalizacja nie jest już konieczna? Andrzej Dołecki twierdzi, że jest. – Zalegalizowanie marihuany medycznej spowodowało coś w rodzaju podziału klasowego. Osoby bogatsze, lepiej uświadomione prawnie, są w stanie zdobyć do niej dostęp. Te o gorszym statusie społecznym są wciąż zatrzymywane z nielegalną marihuaną przez policję w bramach i na podwórkach. Nawet policjanci, z którymi rozmawiamy, mówią, że widzą bezsens obecnych regulacji – dodaje.
Temat marihuany jest dla Tuska niewygodny z powodu jego własnych przygód z „trawką”
Dlaczego więc postulaty depenalizacji marihuany nie przekonują rządzących? Zdaniem Andrzeja Dołeckiego, środowiskom walczącym o liberalizację trudno jest zbudować atrakcyjną i przekonującą narrację uzasadniającą ich postulaty, a politykom – przyznać się do błędu w zakresie dotychczasowej polityki narkotykowej.
Zdaniem prof. Chwedoruka jednym z powodów jest prawicowy zwrot obserwowany w światowej polityce. – Coraz większą wagę wyborcy i politycy przykładają do poczucia bezpieczeństwa, mniejszą: do postulatów dotyczących wolności jednostek – mówi. – Poza tym sprawa liberalizacji prawa narkotykowego jest prosta dla elektoratu PiS, który jest jej przeciw. W przypadku wyborców innych partii jest to dużo bardziej skomplikowane, a ugrupowania walczące o poparcie wolą nie ryzykować powstania pęknięć w ramach własnych elektoratów – dodaje.