Przez dwa ostatnie lipcowe tygodnie wnioski o preferencyjny kredyt na studia medyczne złożyło nieco ponad 150 osób. To niewiele, biorąc pod uwagę, że medycynę studiuje w Polsce 131,4 tys. osób. Lekarzy kształci ponad 20 uczelni.

Wnioski można składać od 18 lipca. – Żeby ubiegać się o kredyt, należy być już studentem kierunku lekarskiego polskiej uczelni na zasadach odpłatności – mówi Kinga Szymkiewicz z Banku Gospodarstwa Krajowego.

Lepiej poprawić maturę

Tegoroczni maturzyści wniosków o kredyt jeszcze więc nie składają. Ale zdaniem młodych lekarzy lepiej, żeby się dobrze zastanowili, zanim to zrobią.

– Największym beneficjentem programu nie są studenci czy ich przyszli pacjenci, ale uczelnie medyczne, które pobierają bardzo wysokie opłaty za studia. A liczba studentów, których rodziców na nie stać, jest ograniczona – mówi Damian Patecki, ekspert Porozumienia Rezydentów, członek Prezydium Naczelnej Izby Lekarskiej.

I dodaje, że lepiej posiedzieć rok w domu i się pouczyć, niż wiązać się umową kredytu, za którego równowartość można kupić mieszkanie. – Wielu moich znajomych dostało się na medycynę za drugim razem i są świetnymi lekarzami – mówi Patecki.

Czytaj więcej

Ruszają kredyty na studia medyczne. 20 tys. zł na semestr

Porozumienie Rezydentów krytykuje kredyty m.in ze względu na zmienne oprocentowanie. Jest ono uzależnione od stopy ustalanej przez NBP. Na tę chwilę to 9,86 proc., lecz jak podkreślają młodzi lekarze, nie sposób stwierdzić, jak będzie zmieniać się przez najbliższe lata. Wadą ma też być to, że jedynym podmiotem, który decyduje o całkowitym lub częściowym umorzeniu kredytu, jest Ministerstwo Zdrowia. Ponadto należy przepracować 10 lat w publicznym systemie ochrony zdrowia w okresie 12 kolejnych lat od dnia zakończenia studiów. To, zdaniem rezydentów, bardzo ograniczające, długoterminowe i zmienne warunki.

– Nie każdy może zostać lekarzem. Kiedy ja studiowałem, co dziesiąty student nie skończył medycyny. Dopiero na studiach można się dowiedzieć, że nie jest się w stanie przyswoić dużych porcji wiedzy, że stres związany z tym zawodem może być nie do zniesienia lub ktoś po prostu nie lubi kontaktu z chorymi. Student powinien mieć możliwość rezygnacji. A umowa kredytowa nie daje pola manewru – mówi Damian Patecki. I dodaje, że boi się, że uczelnie w obawie przed utratą źródła dochodu będą przepychać mniej zdolnych studentów.

Szkoły chwalą

Uczelnie kształcące przyszłych lekarzy kredyty chwalą.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

– Studenci studiów płatnych nie odbiegają poziomem wiedzy od studentów studiów stacjonarnych. Po prostu zabrakło im kilku punktów podczas rekrutacji. Nie będą gorszymi lekarzami – uważa dr Rafał Staszewski, dyrektor generalny Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. I dodaje, że kredyty studenckie pozwolą studiować medycynę osobom, których do tej pory nie było na to stać. Uczelnie publiczne zwiększają limity na studiach odpłatnych. Ponadto kierunek lekarski prowadzą uczelnie niepubliczne.

– Dzięki temu przybędzie nam lekarzy, zwłaszcza w specjalizacjach deficytowych. Np. w tym roku na hematologię dziecięcą nikt się nie zgłosił w całym kraju. Brakuje też chętnych na geriatrię czy chirurgię – mówi dr Staszewski.

Czytaj więcej

Ukraiński student medycynę dokończy w Polsce

Podobnie uważa rzecznik prasowy Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Kredyty mogą pozytywnie wpłynąć na wypełnienie limitów miejsc na studiach niestacjonarnych, bo obecnie ze względu na wysoką cenę studiów nie wszystkie są wypełnione – mówi Jarosław Kulczycki.

Problem w tym, że kredyt nie wystarczy, by opłacić studia na WUM. Na kredyt w wysokości do 20 tys. zł na semestr mogą liczyć ci, którzy złożą wniosek na nadchodzący rok akademicki i kolejne lata. Jeśli student chce skredytować opłaty, które poniósł za kończący się rok 2021/2022, może otrzymać do 18 tys. zł na semestr. Stawka ta będzie obowiązywać go do końca studiów. Wysokość opłat za usługi edukacyjne na WAM w roku 2022/2023 wynosi zaś 46,6 tys. zł rocznie jednorazowo lub w dwóch ratach po 23,6 tys. lub w czterech po 11,9 tys. zł.

– Kredyt może otrzymać każdy, ponieważ Pekao S.A. nie wymaga dokumentów o dochodach i nie ocenia zdolności kredytowej studentów. Ocenie podlega jedynie wiarygodność kredytowa klientów. Do tej pory negatywnie oceniono pojedyncze przypadki - mówi Kinga Szymkiewicz.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Tomasz Zieliński, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego

Preferencyjny kredyt umożliwi studiowanie większej liczbie młodych ludzi. Jednak warunki jego umorzenia – obowiązek pracy w Polsce przez dziesięć lat – nie sprawi, że zauważalnie przybędzie nam lekarzy. Różnica w płacach w Polsce i w innych krajach jest ogromna. Bardziej opłaci się więc wyjechać i zarabiać lepiej, niż mieć umorzony kredyt. Cały świat potrzebuje lekarzy. To nie kredyt, ale lepsze warunki pracy i płacy w Polsce mogłyby skłonić młodych do pozostania w kraju. Najsłabszym elementem kredytowania studiów jest zmuszanie do wyboru deficytowej specjalizacji. Geriatrą czy chirurgiem nie powinno się zostawać bez przekonania. Może to i ratunek dla finansów młodych lekarzy, ale na pewno nie dla polskiej ochrony zdrowia. Jest ponadto obawa, że na studia płatne trafiają mniej zdolni studenci. A państwu powinno zależeć na tym, by trudne, deficytowe specjalizacje wybierali najlepsi.