fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Telepraca nie dla każdego

Przepisów o telepracownikach nie trzeba zmieniać, tylko właściwie je interpretować
W „Rz" z  13 października pisano o potrzebie zmiany przepisów dotyczących telepracy,  m.in. ze względu  na wąską definicję, która rzekomo uniemożliwia stosowanie jej do przedstawicieli handlowych. Powoływano się na pismo PIP z 1 listopada 2007 r. Przepisy nie wymagają zmian, jeżeli będą prawidłowo stosowane.
O zakwalifikowaniu pracy przedstawicieli handlowych jako telepracy nie może  decydować fakt, że – odwiedzając klientów – pracują  poza zakładem. Odwiedzanie klientów jest bowiem możliwe jedynie poza zakładem pracodawcy i jest immanentną cechą tej pracy, a nie formą jej organizacji zależną od woli stron stosunku pracy. Nie jest również właściwe uznanie, że o  telepracy przedstawiciela handlowego decyduje  poszukiwanie klientów drogą elektroniczną lub z wykorzystaniem telefonu czy też sprzedaż produktów pracodawcy za pośrednictwem sieci internetowej. Teza zawarta w piśmie PIP nie jest zatem przydatna do dokonania rozróżnienia. W mojej ocenie decydującym kryterium   uznania, czy przedstawiciel handlowy może być telepracownikiem, jest sposób organizacji  tych zadań, które należą do obowiązków przedstawiciela,  a wykraczają poza odwiedziny u klientów. Mam na myśli takie zadania jak prowadzenie dokumentacji, przygotowywanie ofert, sporządzanie raportów, korespondencji itp. Wszystkie one  mogą być wykonane zarówno w zakładzie lub poza nim (np. w domu przedstawiciela).
Jeżeli przed i po odwiedzinach u klientów przedstawiciel wykonuje swoje zadania biurowe regularnie w domu  i tam wraca, aby zaraportować wyniki swojej pracy, a przy tych czynnościach korzysta ze środków komunikacji elektronicznej, to moim zdaniem spełnia kryteria uznania go za telepracownika. Nie spełnią ich natomiast ci przedstawiciele, którzy przychodzą rano do biura, dokonują uzgodnień z przełożonym, odpowiadają na e-maile i telefony, przygotowują ofertę, a następnie wyruszają w teren na spotkania i poszukiwanie klientów, a pod koniec dnia wracają do biura, by zdać relację  i sprzęt. Nie ulega wątpliwości, że nie mogą być telepracownikami przedstawiciele, którzy przychodzą do zakładu, aby szukać klientów za pomocą środków komunikacji elektronicznej lub sprzedawać produkty za pośrednictwem tych środków. Autor jest partnerem w kancelarii Sołtysiński, Kawecki & Szlęzak, kieruje Departamentem Prawa Pracy
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA